15 przyjaciół, których warto mieć

Przyjaciele są rodziną, którą sami wybieramy - głosi porzekadło. I tak, jak w rodzinie, są ludzie bliżsi i dalsi - kuzyni i wujkowie, rodzeństwo i stryjenka żony brata, tak przyjaciół ma się różnych na czasy dobre, złe, ciekawe i nieciekawe. Wedle potrzeby i funkcji.

Ta, do której dzwonisz, kiedy wali się świat, ten, który zna cię całe życie i ta, z którą można konie kraść albo umawiać się na wódkę. Oczywiście, nikt nie mówi, że owe zbiory są rozłączne. Szczęściarze mają przyjaciół, którzy nadają się do bitki i do wypitki a jak trzeba, to przytulą i pocieszą ale też zaopiekują się kotem, jak człowiek na urlop jedzie. Jeżeli macie takich przyjaciół, dbajcie o nich, bo to prawdziwy skarb. Nie wszyscy są jednak tacy "wielozadaniowi", czasami ma się znajomych czy przyjaciół z różnych kręgów i od różnych, powiedzmy, "zadań".

Pocieszycielka. To do niej dzwonisz, kiedy zostawił cię chłopak, albo szef potraktował jak ostatni cham. Pójdzie z tobą do weterynarza, gdy trzeba uśpić zwierzaka, odbierze telefon o każdej porze dnia i nocy. Przytuli, wysłucha, nie będzie oceniać.

Kibicka. Jej ulubionym zdaniem jest "Tak, dasz radę!”. Czy to kwestia aplikowania do wymarzonej pracy, czy twoje mocne postanowienie schudnięcia 10 kilo, kibicka będzie cię podtrzymywać na duchu i dopingować do działań.

Podróżniczka. Możecie jechać nad morze, w góry albo i do Nowego Jorku. Podróżniczka wszystko sprawdzi, zorganizuje, zamówi bilety, zarezerwuje hotele, a na miejscu, uzbrojona w przewodniki, pokaże ci wszystko, co warte jest zobaczenia. A jak nie będziesz miała ochoty na łażenie po tej cudownej starówce, to albo pójdzie sama, albo pobyczy się z tobą nad basenem bo jest podróżniczką a nie jakąś stukniętą druhną drużynową czy innym sierżantem.

Identyczna. Macie podobny gust, lubicie te same książki i blogi, ubieracie podobnie dzieci, konsultujecie się w kwestiach uprawy ogródka i zakupów. Możecie gadać godzinami o ciuchach albo hodowli psów, która jest waszą pasją. Wszystko, co ona ci rekomenduje, możesz brać w ciemno - bo wiesz, że ci będzie pasować. Ubieracie się nawet podobnie. Czasami ludzie was mylą.

Ta, która prawdę ci powie. Jakkolwiek byłaby bolesna, ale sorry - w tej sukience widać ci boczki, tamten facet to nic ciekawego, lepiej nie marnuj na niego czasu, a w ogóle, zastanów się, czy nie przesadzasz? Prawda, wypowiadana z troski o kogoś, nawet jeśli boli, jest lepsza od słodkich kłamstw. A ta, która prawdę ci powie chce dla ciebie jak najlepiej i zamiast krytykanctwa oferuje konstruktywną krytykę.

Krejzolka. Ona po prostu chce się dobrze bawić. Nic to, że nie macie już szesnastu lat, czasem warto zapomnieć o metryce i poszaleć sobie jak za dawnych dobrych czasów.

Przeciwieństwa, które się przyciągają. Ktoś, kto w zasadzie w ogóle nie powinien być twoim przyjacielem, bo jesteście kompletnie inni. Inne światy, inne zainteresowania, zero wspólnych znajomych, a jednak coś sprawia, że nie możecie się bez siebie obejść.

Złota rączka. Ok, nie krzyczcie, że to interesowne podejście do przyjaźni! Nie chodzi przecież o klucz doboru znajomych, ale uwierzcie, mieć wśród przyjaciół takiego, który zawsze ma i pożyczy wiertarkę i wkrętarkę, naprawi zepsuty spływ od zlewu, albo rozbierze i złoży ikeowski regał tak, by nie połamać żadnego z tych cholernych kołeczków, to prawdziwy skarb!

Kolega-prawnik, koleżanka-lekarka, itd. Dokładnie tak, jak napisała kiedyś Olgu w tekście o pewnych zawodach wysokiego ryzyka bycia wykorzystywanym przez znajomych. Co zrobić, kochamy ich bardzo i wykorzystujemy raz na jakiś czas. W końcu od czegoś się ma tych przyjaciół, prawda?

Ktoś, z kim rywalizujesz. Nie na śmierć i życie ale tak troszkę, leciutko. Wiecie o czym mówię? Ktoś, kto jest mądry i podpatrzymy u niego jakieś dobre książki, ktoś, kto mimo deszczu i zimna jednak wychodzi pobiegać, ktoś, kto ma na tyle samozaparcia, żeby wstawać godzinę wcześniej, żeby coś zrobić. Tacy ludzie motywują i sprawiają, że stajemy się lepsi.

Ktoś, kto cię inspiruje. Odwagą, determinacją, siłą. Tym, że nie boi się podejmować odważnych życiowych decyzji, że nie boi się spełniać marzeń, że nie powie ani sobie, ani tobie "Jesteś za stary na to, żeby zaczynać wszystko od nowa”.

Najśmieszniejszy człowiek na świecie. Który nawet w najgorszy dzień twojego życia potrafi rozśmieszyć cię i sprawić, że na chwilę zapomnisz o troskach.

Poukładana. To ona - która ma wszystko ułożone. Nie tylko koszulki w szafie kolorami, ale też tak życiowo bardziej. Kredyt, oszczędności, plan emerytalny, regularne wizyty u dentysty, te sprawy. Jeśli ktoś jest chodzącym zapominalskim chaosem (jak ja!) to taki poukładany człowiek w otoczeniu bardzo pomaga.

Przyjaciółka z pracy. Zawsze jest z kim wyjść na papierosa albo pójść na obiad. Ona zrozumie, że źle się czujesz, bo dzieciaki dały ci do wiwatu albo że cię kręgosłup boli i wyśle do domu, bo przecież nie ma sensu żebyś się męczyła. Idź, idź, ona już te tabelki dokończy.

Taka na śmierć i życie. To jest ta osoba, która przetrwała każdą katastrofę razem z tobą, zna każdy wybój, jaki spotkał cię na drodze, wie, jacy są twoi rodzice i dlaczego skończył się tamten twój związek osiem lat temu. Wasza przyjaźń zniosła wieloletnie rozłąki i to, że ktoś komuś "ukradł” chłopaka w liceum. To ta jedna, jedyna, najlepsza przyjaciółka. Oczywiście, nikt nie potrafi cie tak wkurzyć jak ona.

A jak jest u was? Macie swoje lustra? Zupełne przeciwieństwa? A może wystarcza wam jedna przyjaciółka albo nie potrzebujecie w ogóle przyjaźni?

Więcej o: