10 najstraszniejszych zabawek naszych czasów

Dziecięce pokoje wypełnione mniej lub bardziej udanymi podobiznami żywych stworzeń w różnej formie rozkładu (myślę o ukochanym kotku mojej córki, który wygląda, jakby przeszedł przez kingowski smętarz dla zwierzaków, ale na szczęście odznacza się przyjemniejszą naturą niż jego rezydenci)... Brrr. Oto ranking straszliwych zabawek naszych czasów!

Wędrując dziwnymi ścieżkami Internetu, trafiłam na notatkę o pierwszej mówiącej lalce, zaprojektowanej w 1888 roku przez Thomasa Edisona. Edison wynalazł nie tylko żarówkę, ale także około 2330 innych urządzeń, z których część nadal nam służy, a część została zapomniana.

Laleczka Edisona / fot. whizzpast.comLaleczka Edisona / fot. whizzpast.com

Całe szczęście, chciałoby się rzec, słuchając, jak lalka recytuje dziecięcą rymowankę głosem, który sam wynalazca określił jako „wyjątkowo nieprzyjemne dla ucha dźwięki, wydobywające się z małego potworka”. Zabawka nie zrobiła furory, do dziś przetrwało niewiele jej egzemplarzy. Trudno się dziwić, bałabym się trzymać w domu takie stworzenie. Ale czy zabawki nie są ogólnie niepokojące? Zobaczcie sami.

1. Pająk skaczący na gumce, zwany też pająkiem z pompką

fot. gazeta.plfot. gazeta.pl

Groza na wielu poziomach. Po pierwsze, jak to się wstrętnie rusza! Po drugie: pole do wielu nadużyć przyrodniczych. Ile znanych nauce gatunków pająka ma symetryczne kropki na odnóżach, oczy niczym Peter Lorre i tupecik z króliczego futra? Kiedy wydawałoby się, że nie ma już nic więcej, pająk odwraca się na plecy i co widzimy? Czerwony, gumowy języczek, który rozwija się przy naciśnięciu pompki i zasila stwora. Pozostawiam to Waszej imaginacji, a jeżeli ona nie staje (nomen omen) na wysokości zadania, polecam udać się w niedzielę w okolice ogrodu zoologicznego lub innej podatnej na dzieci trasy. ON tam już czeka.

2. Pająk-glut i inne gluty

fot. styl.plfot. styl.pl

Mój dziadek był rozrywkowym człowiekiem, uwielbiał skakać przez ognisko, robić w sylwestra fikołki między zastawionymi stołami, straszenie dzieci nigdy nie schodziło z wysokiej pozycji na jego liście rodzinnych przebojów. Pamiętam dzień sprzed prawie trzech dekad, kiedy dziadek szybkim ruchem cisnął COŚ na drzwi kuchenne i to COŚ zaczęło spływać powoli w dół czarną masą, powoli wysuwając odnóża. Był to pająk-glut właśnie, potem wiele razy widziałam go w nadmorskich miejscowościach, uformowanego dla niepoznaki w inne kształty do ciskania na gładkie powierzchnie, ale tamtej pierwotnej zgrozy nic nie zatrze. Dziękuję, dziadku, gdziekolwiek jesteś.

3. Magiczna buzka

fot. allegro.plfot. allegro.pl

Moi ankietowani zauważają, że zabawki zawierające elementy o dziwnej konsystencji nigdy nie wychodzą z mody. Na przykład breloczki w kształcie zwierząt, którym po solidnym przyduszeniu trzewi oczy wychodziły z orbit, a z odbytów... No właśnie. A wszystko to w formie przyjemnej dla dziecięcych dłoni galaretki. Tendencja do międlenia i formowania każe przywołać tu zabawki typu „balon wypełniony toksycznym proszkiem, ozdobiony wełnianym substytutem włosów i brzydką twarzyczką”. Te rzeczy można było gnieść na różne sposoby, tu uformować guza, a tam narośl (stąd inna nazwa: gniotki, ale my z siostrą miałyśmy „magiczną buzkę”, nie mylić z „buźką”, producent nie znał takiej litery jak „ź”), ale zawsze pozostawały brzydkie i rozrywki nie było w tym wiele. Czasem w ramach protestu przeciw kolejnym sesjom tortur „buzki” eksplodowały i obsypywały dręczyciela białą mączką, powodując zdrowotne lęki. Pewnie uzasadnione (wklejam zdjęcie do tekstu szóstym i siódmym palcem u prawej dłoni)

4. Głowa diabła

fot. mojekomorowo.blog.plfot. mojekomorowo.blog.pl

Kończąc (ale nie wyczerpując) temat wyrobów wykonanych do przesady z gumy, nie sposób nie wspomnieć tego jarmarcznego rarytasu. Każde dziecko powinno mieć w swojej szufladzie czarną jak smoła głowę z wyskakującym na żądanie czerwonym językiem (to jest język, okej?). Pozwala ona na doskonalenie rozwoju manualnego w obrębie kciuka i palca wskazującego i pomaga oswoić lęk przed... Dobra, nie wiem, co miał na myśli poeta, który jako pierwszy wymyślił ten gadżet, ale musi być w nim coś więcej niż przerażone oko dostrzega.

5. Głowa treningowa

fot. allegro.plfot. allegro.pl

Głowa do czesania, głowa do wycierania. Na antypodach diablich głów, zawsze mgliście uśmiechnięta i gotowa do współpracy. Zdarzyło mi się kiedyś wracać do domu wieczorem obok altanki śmietnikowej, gdzie takie lalczyne popiersie oczekiwało spokojnie swego kresu, majacząc w zimowym zmierzchu na wysokości mojej twarzy. Niezapomniane wrażenie. „Każda mała dziewczynka chciałaby układać piękne fryzury!”, „Bo która dziewczynka nie marzy o stylizowaniu swoich lalek, układaniu fryzur, wyszukiwaniu dodatków?” - wystarczy udać się na allegro, by wylądować w piekle feministki. Chyba wolałabym jednak, żeby moja córka bawiła się wspomnianym powyżej czerepem Belzebuba.

6. Lalki-bobaski

fot. allegro.plfot. allegro.pl

Czy któraś z nas jest w tej chwili pod wpływem oksytocyny? Nie? To możemy chyba uczciwie powiedzieć, że niemowlęta nie zawsze są ładne, na przykład kiedy nie śpią piątą godzinę, albo kiedy my nie śpimy piętnastą (drzemki poniżej 45 minut nie liczą się jako sen). Ale nic nie tłumaczy horroru, który fabrykują dla naszych pociech producenci zabawek. Te puste spojrzenia, małpie paluszki, wymodelowane w twardym plastiku, niepokojące fałdy na twarzach (może tu należy szukać genezy niedorzecznej „bruzdy dotykowej”?), mopsie ryjki tam, gdzie dzieci mają twarz i śliski kuperek tam, gdzie dzieci mają genitalia... „Lalka bobas jak żywa!” - zachęca mnie producent. Dziękuję, coś takiego żyć nie powinno.

7. Arsenał

fot. allegro.plfot. allegro.pl

Wiem, jestem zmanierowana. Dziewczynki po prostu muszą bawić się w trefienie włosów, a chłopcy, cóż... Chłopcy potrzebują się wyszaleć, jednocześnie trenując męskie umiejętności, bo kto potem będzie rekonstruował Powstanie Warszawskie z okazji kolejnej rocznicy? Potęga wyobraźni musi wystarczyć na przemienienie placu zabaw w pole walki, ale zabawki na szczęście są coraz doskonalsze i pistolet z patyka może spocząć w lamusie historii. Obserwując chłopców ganiających się z niepokojąco realistycznymi nożami myśliwskimi wokół piaskownicy zauważyłam też, że potęga wyobraźni wyewoluowała od czasów mojego dzieciństwa, kiedy to brało się więźniów, ale nie do końca było wiadomo, co z nimi zrobić. Musieli więc postać chwilę w krzakach, by następnie uciec. Chłopcy, których widziałam, wiedzieli bardzo dobrze, co się robi z jeńcami. Oszczędzę szczegółów.

8. Grające zabawki dla niemowląt i dzieci zaawansowanych

fot. allegro.plfot. allegro.pl

Są ładniejsze i brzydsze, mają mniej lub bardziej żenujące nazwy (szczeniaczek-uczniaczek? Krzesełko-uczydełko? Osobiście chciałabym opatentować kaczkę-żuwaczkę i krzesełko-parzydełko dla wyjątkowo opornych małoletnich). Łączy je jedno: zasilanie bateriami. I te baterie się kiedyś skończą, a zabawki, przyciśnięte żądnymi edukacji i stymulacji dłońmi dziecka zaczną wydawać dźwięki, których nie chcielibyście słyszeć na jawie ani we śnie. Zresztą baterie mogą być w pełni mocy, czasem coś osuwa się w wypełnionej szafie i przesterowany głos jęczy „mamo” lub kaszle demonicznie. Słynna jest w mojej rodzinie wigilia, podczas której każdy wcześniej czy później siadał na fotelu przy choince, by spod swych pośladków usłyszeć chichot, wystarczająco cichy, by przypisać go zaburzeniom we własnej głowie, ale jednak... jednak realny. Był to kucyk. Kucyk - lala, zażywający odpoczynku pomiędzy obfitymi poduchami fotela.

9. Sanatorium pod Klepsydrą

fot. Olga Wróbelfot. Olga Wróbel

Pamiętacie z dzieciństwa zabawki w socjalistycznych przychodniach, zamknięte zazwyczaj w szklanych gablotkach w poczekalni? Co jest bardziej pocieszającego dla przerażonego dziecka, niż całkowicie niedostępny plastikowy stworek albo, dajmy na to, futrzana małpka z gumowymi łapkami? Nie wiem i wtedy też tego nie wiedziałam. W czasie, który upłynął między moimi wizytami w tych przybytkach w młodości, a powrotem do nich w roli matki, musiała dokonać się rewolucja i zabawki opuściły swoje więzienia. Nie wszystkim wyszło to na dobre.

W tę kategorię wpisują się też wszelkie ogólnodostępne place zabaw w centrach handlowych, dziecięce kąciki w aptekach i urzędach z zabawkami tak wytartymi, skubniętymi i zużytymi, że trudno domyślić się ich pierwotnych kształtów. Czasem wyobrażam sobie, że ożywają w nocy i płaczą. Takie są skutki czytania Andersena.

10. Nawet się nie spodziewacie

Od psa dla niemowlęcia / fot. Olga WróbelOd psa dla niemowlęcia / fot. Olga Wróbel

Na honorowej dziesiątce umieszczam zabawki, które Wasze potomstwo dostało i dostanie od różnych cioć, wujów, babć i prababć. To rzeczy, których nigdy byście nie kupili dziecku ze względów ideologicznych, estetycznych i dietetycznych. I jedyne, co można zrobić, to uśmiechnąć się przez zaciśnięte zęby, wspominając czasy, kiedy dziecko było małe i nietrafiony prezent podarowany wieczorem umiał magicznie znikać w trakcie nocy. A teraz córka biegnie przez pokój, znacząc ślad brokatem i wiem, że będzie już tylko gorzej.

A Wy? Jakiej zabawki swojego dziecka nie chcielibyście zobaczyć na poduszce tuż po przebudzeniu?

Więcej o: