Ciąża wcale nie jest super

Nikt mnie nie przekona, że ciąża jest super. Jestem w stanie zaakceptować fakt, że dzieci są, ale ciąża? Nigdy. Dlaczego?

Bo brzuch (1). Proste, prawda? Ok, jak dziecko sobie tam w środku kopie i koziołkuje, szczególnie na poczatku, może być nawet miło, ale też bez przesady. Uciskanie narządów wewnętrznych, pęcherza, żołądka, płuc nie jest fajne. Nie jest też przyjemne. Mdłości, bieganie do toalety co 5 minut, krótki oddech. Okropność.

Bo brzuch (2). Kiepsko się śpi. Generalnie kiepsko się śpi, ale kiepsko się śpi na placach, kiepsko na boku, a na brzuchu to już wcale sie nie śpi. A tak się składa, że autorka jest z tych, co na brzuchu. Więc najgorzej.

Bo brzuch (3). Niby można ćwiczyć, jeśli wszystko jest ok, ale co to za ćwiczenia? Jak człowiek najbardziej na świecie lubi się upodlić na sali, na rowerze, biegając, to niestety, teraz musi zaakceptować bycie emerytem. Narty odpadają bezwzględnie, wiele innych przyjemności też (autorka niestety jeździła na nartach jeszcze w piątym miesiącu, co na szczęście skończyło się dobrze, ale wszyscy uważali, że jest nienormalna. Pewnie słusznie).

Bo brzuch (4). Jest sexy? Really? Rzeczywiście, są takie, które w ciąży przytyją 7 kilo i mają z przodu małą piłeczkę do zabawy, szczęściary. Większość rozrasta się jednak niebezpiecznie na boki, w górę, na dół. Wciśnięcie tych gór mięsa w coś obcisłego absolutnie nie jest sexy, choć wiem, że ludzie mają rozmaite mechanizmy wyparcia.

Dobra mina do złej gryDobra mina do złej gry

Od ciąży się puchnie. Puchną nogi, ręce, a najgorzej, jak puchnie twarz. Taka kobieta jest wtedy zupełnie nie do poznania i to jest trochę straszne.

Jak się jest w ciąży, wszyscy chcą rozmawiać z tobą tylko i wyłącznie o ciąży. Jak się czujesz, czy rzygasz, czy puchniesz, czy masz inne niespodziewane dolegliwości. Albo czy masz już wózek, łóżeczko i te wszystkie miliardy innych niepotrzebnych pierdoletów. Albo chcą cię dotykać po brzuchu, bo brzuch staje się własnością narodu. Wszystko to jest przenudne i przewkurzające, bo kobieta przestaje być sobą, a staje się inkubatorem, niestety (są takie, które dobrze się w tej sytuacji czują, ale autorka do tych nie należy).

Są tacy, którzy wypychają cię, żebyś nie stała w tej kolejce, bo przecież z brzuchem nie trzeba w niej stać, ale zaraz następni mruczą pod nosem, że ciąża to nie choroba, że przecież młoda jesteś, a może to wcale nie jest ciąża, tylko niezły guz i wtedy już poza kolejką nie przysługuje.

Wszyscy się dziwią, że nie chcesz iść na zwolnienie, skoro możesz. Albo pracodawca sam szepcze ci do ucha "pani pójdzie, pani Aniu, bo ja i tak muszę kogoś zwolnić, a tak to będzie z głowy”. I już wiesz, że nie będzie dobrze po powrocie...

Dochodzenie "do siebie” po ciąży, szczególnie jak jest się po trzydziestce to koszmar. Tym większy, że celebrytki już trzy tygodnie "po” wyglądają super, więc wiesz, że można. A ty już jesteś 3 lata "po” i to ciągle nie jest "to”...

Więcej o: