Z jakim przełożonym masz do czynienia?

W pracy spędzamy większość dnia. O ile nie pracujemy na swój rachunek, to mamy szefów, lub jesteśmy szefami dla innych. Bycie przełożonym, to nie tylko wyższe wynagrodzenie, to przede wszystkim zarządzanie innymi ludźmi, którzy non stop oceniają.

W jednym z poprzednich tekstów pisałam o typie człowieka, z jakim nie lubię pracować. Dziś dla odmiany, chciałabym się podzielić szczególnymi typami szefów. Zaczęłam pracować stosunkowo wcześnie i miałam do czynienia z różnymi zwierzchnikami, z których większość wspominam miło. Byli też tacy, których najchętniej nigdy nie spotkałabym ponownie. Na podstawie swoich doświadczeń wyłoniłam cztery typy szefów. Możliwe, że dla niektórych z was taki podział jest dziwny, albo zupełnie inaczej go rozumiecie. Chciałabym poznać wasz punkt widzenia i doświadczenia z waszymi przełożonymi. Niektórzy z was nie mają przełożonych, bo sami nimi są. Ciekawe - jak sami siebie postrzegacie?

Aleo - szef wszystkich szefówAleo - szef wszystkich szefów

DESPOTA

Wiecznie naburmuszony, a jak już się do kogoś odezwie, to w sposób opryskliwy i z pogardą w głosie. Najgorszy typ, z jakim kiedykolwiek się spotkałam. Potrafi uprzykrzyć życie pracownika, do tego stopnia, że słyszysz szlochy koleżanek i kolegów dobiegające zza ściany toalety. Ludzie są jednak za słabi psychicznie, żeby wytoczyć mu sprawę o mobbing i on o tym wie. Prawdziwy sadysta, któremu sprawia przyjemność znęcanie się nad pracownikami. Upaja się swoją władzą i żywi klęską innych. Zwalnia podwładnych bez mrugnięcia okiem, bo nie widzi w nich ludzi, ale trybiki, które mają wykonać swoją pracę i tyle. Często jest nieudacznikiem życiowym, który poprzez swoje sadystyczne zachowania rekompensuje sobie kompleksy. Nie wierzę w to, że taka istota w warunkach domowych zachowuje się normalnie. Albo jest takim samym złamasem dla rodziny, albo siedzi pod pantoflem partnera i w pracy odreagowuje na innych swoje problemy. Jeżeli nie ma partnera, co nie byłoby dużym zaskoczeniem (bo kto chce być z takim frajerem), to po pracy siedzi w swojej norze i knuje, kogo ma następnego zniszczyć. Na pohybel takim ludziom!

OPIEKUŃCZY

Do stanowiska szefa wspinał się po szczeblach kariery sam, nikogo przy okazji z tej drabiny nie zrzucając. Osoba o bardzo dużej wiedzy merytorycznej i praktycznej. Taki szef lubi być blisko ze swoim zespołem, lubi wiedzieć, co dokładnie dzieje się w biurze i gdzie potrzebne jest jego wsparcie. Pracownicy nie wstydzą się chodzić do takiego szefa po pomoc, bo on nie dość, że ma dużą wiedzę, to lubi się nią dzielić. Szef opiekuńczy wychodzi z założenia, że lepiej nauczać i tłumaczyć, niż wytykać pracownikowi błędy, bez wskazania co i gdzie należy poprawić. Personel szefa opiekuńczego tworzy dobry i efektywny zespół, bo przejmują od przełożonego kulturę pracy. Pomagają sobie nawzajem, nie wykorzystują się. Chętnie dzielą się między sobą ciekawostkami i odkryciami, które mogą wykorzystać dla dobra projektu. Osoby, które trafiły pod skrzydła szefa opiekuńczego potrafią przepracować we wzajemnym szacunku, w jednym miejscu pracy, wiele lat.

ŻMIJOWATY

Doszedł do swojego stanowiska wygryzając kolegów. Udaje powiernika, jednocześnie obgadując za plecami każdego z osobna i wszystkich razem. Nie potrafi zarządzać zasobami ludzkimi więc podkręca ogólną niechęć między ludźmi i żywi się ich paranoją. Boi się pracowników, którzy są lepsi od niego, więc usuwa ich ze swojej drogi. Cieszy się z każdej porażki, z każdego potknięcia swoich przeciwników, a że wszystkich traktuje w ten sposób, to każdego uznaje za swojego wroga. Nie ufa nikomu, więc zbiera na ludzi "kwity”, które będzie mógł wykorzystać przeciwko nim. Nigdy nie bierze odpowiedzialności za swój zespół. Na swoim stanowisku utrzymuje się długo, bo potrafi manipulować ludźmi. Zazwyczaj nie awansuje powyżej kierownika, bo wie, że wyżej już może sobie nie poradzić. Z drugiej strony uważa, że to niesprawiedliwość i przy nadarzającej się okazji będzie innym opowiadał o błędach, które popełnia jego przełożony.

INSPIRUJĄCY

Osoba bardzo bystra i kreatywna, która pożąda nowych wyzwań zarówno dla siebie jak i dla swojego zespołu. Doskonale radzi sobie w rozgrywkach wewnątrz firmowych, pozostając zawsze trochę z boku. O ile polityka firmy nie przeszkadza w rozwoju jego działu i zadań, które ma realizować, nic więcej go nie interesuje.

Szef inspirujący stara się zajmować swoją "działką” najlepiej jak to możliwe. Nie znosi obijania się i stagnacji, bo sam cały czas mocno napiera do przodu. Szef inspirujący otacza się pracownikami, którzy podobnie jak on, lubią realizować nowe zadania, a powielanie schematów ich nudzi. W takim zespole nie ma miejsca dla osób, dla których praca nie jest pasją. Po prostu szybko się wypalą, albo nie będą nadążać za kolegami. Ci jednak, którzy dobrze czują się w pracy kreatywnej, która wymaga ciągłego rozwoju będą pod skrzydłami takiego szefa czuć się jak ryba w wodzie.

Więcej o: