Jak zadbać o piękne i ostre pazurki?

I pstryk... nie, to nie czar prysł, to prysł czarujący paznokieć. Łamiące i rozdwajające się paznokcie są zmorą niejednej kobiety. Tymczasem ich pielęgnacja jest naprawdę bardzo prosta i szybka. Ważne, aby wykonywać ją systematycznie. Zobaczcie, co pomaga paznokciom.

Przyznam się, że w swojej pielęgnacji bardzo dużo czasu poświęcam skórze, również skórze dłoni, a bardzo mało paznokciom. Być może dlatego, że nie sprawiały mi nigdy większych problemów. Nie rozdwajają się, nie przebarwiają, nie łamią się. Może być to związane z genami, ale tymi trudno się z Wami podzielić. Myślę jednak, że równie ważna, o ile nie ważniejsza dla dobrego stanu paznokci jest dieta. Paznokciom dobrze robi dieta bogata w witaminy z grupy B (które znajdziecie w zielonych warzywach), żelazo, wapń (jako źródło wapnia polecam szczególnie maślankę, sery, orzechy i banany), potas (pomidory, duuuużo pomidorów). Poza tym paznokcie potrzebują krzemu, którego możecie dostarczyć sobie popijając herbatkę ze skrzypu. Łasuchy natomiast zapewne ucieszy informacja, że mogą dla poprawy kondycji paznokci bezkarnie zajadać się galaretkami. A jeśli nie mają cierpliwości czekać, aż przygotowywana w domu galaretka stężeje, mogą wypijać ją w płynnej postaci. Absolutnym hitem spożywczym, który należy uwzględnić w diecie, jeśli chce się poprawić stan paznokci, są... nasiona dyni i słonecznika.

Ja wiem, jak się jest kobietą zabieganą, to kwestia zdrowej, zróżnicowanej diety idzie się... bujać. Ale wtedy z pomocą przychodzą suplementy w kapsułkach. A odważne i zdeterminowane mogą popijać oleje: z wiesiołka, lnianego, oliwy z oliwek... nie, picia oleju rycynowego nie polecam, chociaż on też jet bardzo dobry dla paznokci. Należy go jednak raczej stosować zewnętrznie.

www.facebook.com/naileditwarsawwww.facebook.com/naileditwarsaw

Skoro od produktów spożywczych przeszłam do produktów do stosowania zewnętrznego, czas napisać o rytuałach pielęgnacyjnych, których zadaniem jest nawilżenie płytki paznokci oraz zapobieganie ich łamaniu i zadzieraniu się.

Najbardziej popularnym zabiegiem do wykonania w domu jest moczenie paznokci w ciepłym oleju. Może być to oliwa z oliwek, może być olej słonecznikowy. Uważajcie jednak, żeby nie przesadzić z podgrzewaniem, bo usmażycie sobie paluszki niczym frytki. Moczenie powinno trwać nie mniej niż piętnaście minut i należy je powtarzać kilka razy w tygodniu. Do olejowej kąpieli można dodać cytrynę, która pomaga w usuwaniu przebarwień. Mniej popularną kąpielą jest kąpiel w rozpuszczonej żelatynie. Żelatynową „zupę” można wzbogacić o wyciśniętą z kapsułki witaminę E. Paznokcie można wykąpać także w siemieniu lnianym.

Jeśli nie lubicie smaku herbatki ze skrzypu polnego, o której wspominałam wcześniej, to zamiast ją wypijać, pomoczcie w niej paznokcie.

Osobiście preferuję jednak wcierki. Wcierać w paznokcie (oraz w skórki, nie zapominajmy o skórkach) można w zasadzie wszystko, co ma jakiekolwiek właściwości pielęgnacyjne. Na przykład można wcierać olej rycynowy. Jeśli ktoś, jak ja, nie przepada za jego zapachem, można wybrać dowolny olej roślinny. Można także wcierać... czosnek! Jeśli jednak lubicie nieco bardziej wysublimowane produkty i zapachy, proponuję przygotować sobie samodzielnie mieszankę na bazie ulubionego oleju (na przykład arganowego, migdałowego, makadamia), dodać do niego wyciśnięte z kapsułek witaminy A i E, a także zawartość kapsułek Odżywki Keratynowej GAL, odrobinę oliwki do masażu Alterra Mandel & Papaya - i wmasowując tak przygotowaną miksturę w paznokcie, zabrać je do paznokciowego raju.

www.facebook.com/naileditwarsawwww.facebook.com/naileditwarsaw

Jeśli nie macie serca do kosmetyków typu DIY, to oczywiście można skorzystać z gotowych produktów. Godne uwagi jest Serum z mirry do pielęgnacji paznokci i naskórka Barbra Pro. Preparat bardzo dobrze nawilża zarówno płytkę paznokcia, jak i skórki (a skórki, w odróżnieniu od paznokci to moja zmora, więc jeśli moje nawilża, to jest dobry). Paznokcie stają się zauważalnie grubsze i mocniejsze, a także szybciej rosną. Jeśli szukacie preparatu bez formaldehydu - to Serum z mirry jest dla was. Serum kosztuje mniej więcej dziewiętnaście złotych i jest bardzo wydajne. Ale uwaga - serum, podobnie jak oleje i oliwki, jest tłuste. Szczególnie polecam je zagorzałym paznokciowym obgryzaczom - jego gorzki smak skutecznie was zniechęci do folgowania swojemu nałogowi!

Jeśli wasze paznokcie są suche, płytka ma tendencje do przebarwiania się i pękania, to koniecznie przed pomalowaniem paznokci lakierem, nałóżcie ochronną warstwę odżywki. Ale uwaga, nie wszystkie odżywki mogą jednocześnie pełnić funkcję podkładu. Na przykład lubiana i polecana odżywka Eveline S.O.S. do suchych i łamliwych paznokci nie sprawdzi się w tej roli. Eveline dość szybko złuszcza się, co nie zmienia faktu, że ma grono wielbicielek, które twierdzą, że doskonale wzmacnia płytkę.

Nail Tek Foundation II także jest bardzo chwalonym produktem. Z tym, że on też nie sprawdzi się jako podkład pod lakier, bo w czasie kuracji codziennie trzeba nanosić kolejne jego warstwy na paznokieć (przez cztery dni, bo później wszystkie warstwy się zmywa, i rozpoczyna malowanie od nowa).

Post trauma Nail Treatment Revlon to z kolei produkt, który doskonale utwardza płytkę paznokcia i w odróżnieniu od poprzednich produktów, może być wykorzystany jako podkład pod lakier.

Osobiście, jako podkładu pod lakiery (szczególnie te, o co do których mam wątpliwości, czy nie przebarwią płytki) używam produktu Sally Hansen Miracle Cure.

Zmywacze do paznokci suchych, z tendencją do pękania i łamania nie powinny zawierać acetonu. Ja czasem grzeszę i sięgam po zmywacze acetonowe, ale jeśli chcę być poprawna i świadoma, to używam absolutnie doskonałego zmywacza Sally Hansen do suchych i kruchych paznokci. Owszem, najtańszy nie jest, ale jako zmywacz jest niezawodny i naprawdę wydajny. Jeśli natomiast mam wybierać zmywacz w kategorii ekonomicznej (nie tylko w znaczeniu niskiej ceny, ale także w znaczeniu ekonomii, czy może raczej ergonomii opakowania) to moim ulubieńcem jest Zmywacz do paznokci w płatkach Wibo. Doskonale sprawdza się podczas pakowania kosmetyczki podróżnej, zaś co do jego właściwości pielęgnacyjnych - wspaniale nawilża, czy wręcz natłuszcza płytkę.

Na koniec przypomnę tylko, że nie należy używać metalowych pilniczków do paznokci. Wiecie o tym, mam nadzieję? Trzeba się zaopatrzyć w pilniczek szklany lub papierowy (czyli papier ścierny w wersji drogeryjnej).

No to hop, w telegraficznym skrócie przypomnę, jak powinna wyglądać pielęgnacja paznokci:

- codziennie, a najlepiej kilka razy w ciągu dnia i obowiązkowo na noc, paznokcie należy naolejować;

- regularnie, a już obowiązkowo po każdym myciu rąk, w dłonie i paznokcie (tak, tak, w paznokcie też) należy wetrzeć krem do rąk;

- lakier do paznokci należy zmyć, kiedy tylko pojawią się pierwsze odpryski (to, paradoksalnie, również jest element pielęgnacji paznokci);

- kilka razy w tygodniu, obowiązkowo po zmywaniu lakieru, paznokciom należy zrobić ciepłą kąpiel (opcje kąpieli opisałam wyżej);

- przed naniesieniem lakieru do paznokci należy pomalować je odżywką;

- należy ograniczyć obcinanie paznokci (szczególnie rozdwajających się) nożyczkami i obcinaczkami, a zamiast obcinać - piłować je pilniczkami, byle nie metalowymi (najlepiej piłować w jednym kierunku, czyli nie tak, jak się przesuwa smyczek po skrzypcach, a raczej tak, jak ostrzy się nóż!).

Skórki... a nie, przepraszam, skórki to całkiem inna, chociaż łącząca się z pielęgnacją paznokci, historia... Ciąg dalszy nastąpi!

Więcej o: