Wszyscy pisarze to prostytutki, czyli o kulturze gwałtu

Na marginesie sensacyjnych doniesień z życia polskiego środowiska literackiego naszła mnie refleksja na temat "kultury gwałtu". Do tej pory nie dowierzałam w jej istnienie, ale po komentarzach o tym, że "mężczyzny nie można zgwałcić" zmieniłam zdanie.

Lubię Polskę. Tu naprawdę nie można się nudzić ani przez chwilę. Do tej pory rozrywki dostarczali politycy, celebryci i (przeważnie) prawicowi publicyści - wszyscy starannie wyszkoleni w robieniu tzw. medialnego hałasu. Ale ile można bulwersować się Terlikowskim i Nataszą Urbańską, tudzież posłanką Pawłowicz? Dość już, nuda, ziew! Powiew świeżości przyszedł jednak z nieoczekiwanej strony - zapyziałego matecznika kultury wysokiej, a dokładniej, z jego najmniej uczęszczanego medialnie zakątka: literackiego Parnasu. O niesnaskach między krytyczką Kingą Dunin a pisarzem Ignacym Karpowiczem media rozpisywały się w ostatnich dniach szeroko, nie ma więc potrzeby streszczać tego skandalu - dla porządku jednak odsyłam do wiadomości na ten temat.

Pomijając aspekt soczystej awantury, której świat literacki skąpił nam od czasów Marka Hłaski i jego romansów oraz mordobić - a może nawet od dwudziestolecia międzywojennego nie było tak barwnie i wesoło? - jest w tej sprawie kilka wątków, które przykuwają moją uwagę.

Internet pamiętaInternet pamięta

Po pierwsze obleśny rechot, że jak to "baba zgwałciła faceta"? El O El. Duch Andrzeja Leppera, wyśmiewającego gwałt na prostytutce, wiecznie żywy. Mężczyzny przecież zgwałcić nie można, no bo jak? Skoro do czegoś doszło, to znaczy że chciał. Echo "sama tego chciała" pobrzmiewa w tym aż nadto wyraźnie, prawda? Poza tym, jak wynika z najnowszych badań, mężczyźni stanowią 38% ofiar gwałtów (homo- i heteroseksualnych, dodajmy, bo wbrew dość powszechnemu przekonaniu nie tylko mężczyźni gwałcą). Oczywiście, nie zamierzam sugerować, że w tym konkretnym przypadku faktycznie doszło do gwałtu - wyjaśnienie tej kwestii to sprawa dla prokuratury, co zasugerowała, bardzo przytomnie, sama Dunin. Jednak założyć a priori, że nie, niemożliwe i nie ma takiej opcji? To co najmniej nie fair.

Drugą kwestią, jaka uderza mnie w tej historii, jest podwójny standard moralny. Gdy Rafał Ziemkiewicz palnął głupotę o wykorzystywaniu nietrzeźwych kobiet larum poniosło się wszędzie - skądinąd bardzo słusznie, bo takie wypowiedzi należy piętnować. Jednak te same osoby, które ochoczo gromiły RAZa, wykazują tendencję do lekceważenia hipotetycznej ofiary gwałtu, jeśli tą ofiarą jest mężczyzna. OK, może to nie jest kwestia genderowa, może personalnie lekceważą Karpowicza, bo to buc, prostak, erotoman gawędziarz, grafoman i mitoman? Nie wiem, nie znam człowieka, ale nie wykluczam. Jednak zwykła uczciwość intelektualna nakazuje dopuścić możliwość, że ten człowiek mówi prawdę i był molestowany czy nawet zgwałcony przez Kingę Dunin. I to nie on - potencjalna ofiara -jest w tej historii jednoznacznie czarnym charakterem. Choć tło finansowe sprawy sugeruje, że nie jest ani osobą miłą, ani uczciwą.

Jednak wyobraźmy sobie, że to młoda autorka oskarża o podobny czyn jakiegoś wpływowego krytyka. Ktoś by pytał ile kasy jest mu winna? Zgaduję, że sprawa gwałtu byłaby na pierwszym planie, a potępienie dla "sprawcy" jednoznaczne. Może ktoś by rzucił coś o "kurwieniu się za kasę i nagrody literackie", ale to raczej w komentarzach na Onecie niż w tzw. poważnej dyskusji. Tymczasem w komentarzach do sprawy Karpowicza jest raczej wyśmiewanie się z jego słabości (jak facet dał się tak babie zdominować? Takiej wąsatej feministce na domiar złego. Co za baba z niego!) i braku manier. Tak, manier, ni kultury osobistej tutaj żadnych. Ale JEŚLI facet jest ofiarą, to ma w imię savoir-vivre'u zamilknąć na niewygodny temat?

Sformułowanie "kultura gwałtu" zawsze wydawało mi się sztucznym konstruktem, intelektualną woltą, ale dopóki służyło walce o prawa ofiar, to nie widziałam sensu czepiania się. Jednak ta sprawa pokazuje, że kultura gwałtu dzieli ofiary na "słuszne" i "niesłuszne" zamiast naprawdę bronić WSZYSTKICH (kobiety, mężczyzn, dzieci, prostytutki, pisarzy) przed przemocą seksualną. Takiej kulturze mówimy: NIE.

Więcej o: