Masa dobrej zabawy (i trochę bałaganu)

Zaczyna się sezon kiepskiej pogody. Czasami zbyt kiepskiej, żeby marudną i wynudzoną progeniturę oddelegować na plac zabaw, względnie do ogródka. Trzeba więc zaplanować jakieś bardzo angażujące zajęcia domowe. Polecam zabawy z masami plastycznymi.

Tekst Ani o zabawkach terapeutycznych przypomniał mi o masach plastycznych, a może nie tyle o samych masach, co o tym, że znam kilka dobrych przepisów na nie. Przepisy są nieskomplikowane (żeby nie powiedzieć, że są proste jak gwizdanie), a masy zawsze się udają. No i oczywiście koszty ich przygotowania są znacznie niższe, niż gotowych produktów.

Najbardziej chyba popularną masą plastyczną jest ciastolina. Tradycyjny, pierwotny przepis zakłada gotowanie masy. Przyznam, że nigdy nie przygotowywałam ciastoliny według tego przepisu, bo wymaga on zaangażowania w mieszanie masy w garnku. Poza tym, że masę trzeba mieszać, to później należy ją wystudzić, a więc proces produkcyjny wydłuża się ponad wytrzymałość małych, niecierpliwych pomocników. Dla porządku jednak podaję przepis na gotowaną ciastolinę.

Domowa, spożywcza ciastolina (Fot.Marta Lewin)Domowa, spożywcza ciastolina (Fot. Marta Lewin)

Ciastolina w wersji tradycyjnej, czyli z gotowaniem

2 szklanki mąki

2 szklanki ciepłej wody

1 szklanka soli

2 łyżki oleju roślinnego (nie za dużo bo następnego dnia wypłynie z ciastoliny)

1 łyżka kamienia winnego (zamiast kamienia można użyć proszku do pieczenia)

barwniki spożywcze

Wszystkie składniki trzeba połączyć, a następnie gotować na wolnym ogniu mieszając, aż z masy zrobi się kula. Następnie należy zdjąć masę z ognia i poczekać, aż ostygnie. Przestudzoną masę należy ugniatać tak długo, aż przestanie być lepka, a stanie się miękka i gumowata. Wtedy można dodać do niej barwniki.

Nie bardzo wiem, czemu ciastolina robiona „na zimno” mogłaby się nie udać? Owszem, zdarza się, że masa czasem nie chce przestać się lepić do dłoni, ale wtedy trzeba do niej dodać ociupinkę mąki. Delikatnie i z wyczuciem. Jeśli natomiast jest zbyt twarda i trudno ją ugniatać, należy dodać nieco więcej wody. Nie należy natomiast zwiększać dawki oleju.

Doskonała do ugniatania, kulania i rzeźbienia (Fot. martla Lewin)Doskonała do ugniatania, kulania i rzeźbienia (Fot. Marta Lewin)

Ciastolina w wersji dla leniwych, czyli bez gotowania

Składniki podane w kolejności wsypywania ich do miski (tak, kolejność jest ważna, podkreślam to, bo należę do osób, które zazwyczaj nie doczytują przepisów i nie dodają składników w kolejności; w przypadku tego konkretnego przepisu ważne jest, aby wodę dolać na końcu):

2 szklanki mąki pszennej

1 szklanka soli (drobnej, nie w kryształkach)

2 łyżki oleju roślinnego

2 łyżki (płaskie) proszku do pieczenia (podobno lepiej zastąpić proszek 1 łyżką kamienia winnego)

1 szklanka wrzącej wody

barwniki spożywcze

Wszystkie składniki, poza barwnikami, należy wymieszać i zagnieść, dopiero kiedy masa przestanie się kleić do rąk, można dodać do niej barwniki. Jest jednak jeszcze inna szkoła, która mówi, że barwnik należy dodać do wody i dopiero wtedy dodać roztwór do pozostałych składników. Ja dodaję barwniki na końcu, po wygnieceniu masy. Jeśli po dodaniu barwników masa zaczyna znowu lepić się do palców, dodaję troszkę mąki.

Ciastolinę należy przechowywać w szczelnie zamkniętych opakowaniach, najlepiej w lodówce.

Nie jestem fanką zabaw w piasku, dlatego pomysł przygotowania substytutu (wiecznie) wilgotnego piasku do produkcji babek, zamków i innych piaskowych rzeźb niespecjalnie podbił moje serce. Ale może Wy skorzystacie z przepisu na piasek kinetyczny?

Babka piaskowa z piasku kinetycznego oczywiście (gazeta.pl)Babka piaskowa z piasku kinetycznego oczywiście (Fot. YouTube)

Podaję przepis w dwóch wersjach: mniej spożywczej, z dziecięcą oliwką i bardziej spożywczej, z olejem jadalnym. Ta druga wersja jest ze szczególną dedykacją dla rodziców piaskowych pożeraczy. Oczywiście, piasek można barwić. Myślę, że można też dorzucić do niego odrobinę maku, żeby urozmaicić teksturę.

Piasek kinetyczny

8 szklanek mąki kukurydzianej lub pszennej

1 szklanka dziecięcej oliwki kosmetycznej lub oleju spożywczego

opcjonalnie barwniki spożywcze do zabarwienia masy, mak

Widziałam, że internety sugerują zabawę piaskiem kinetycznym na kuchennym stole. Ja sugeruję zabawę w dużej kuwecie lub misce. A jeśli chcecie pójść na całość - wsypcie piasek do nadmuchiwanego basenu i wpuścicie tam dzieci. Jestem przekonana, że radość będzie bezgraniczna!

Skoro już jestem przy piasku - czy znacie piasek magiczny? To piasek, który można rzeźbić pod wodą, a który po wyjęciu z niej jest całkowicie suchy. Przyznam, że tą podwodną wersję wolę znacznie bardziej od wersji lądowej. Piasek magiczny także można przygotować w domu, chociaż nie jestem przekonana, czy jest on bezpieczny dla najmłodszych dzieci. Pomimo to podam przepis wykonania - oceńcie sami, czy można dać go dzieciom do zabawy.

Do przygotowania piasku magicznego potrzebny jest... piasek. Piasek należy upiec w piekarniku. Pieczenie powinno trwać godzinę. Uwaga, w tym czasie wasz dom zacznie pachnieć jak wnętrze kurhanu. Ale to nic, naprawdę. Wypieczony piasek należy dokładnie spryskać impregnatem do butów w sprayu. Żeby spryskać go z każdej strony, pomiędzy sesjami psikania należy piasek podrzucać i trząść. I pryskać znowu. Tę całą operację należy powtórzyć kilka razy. Kiedy piasek będzie dokładnie zaimpregnowany, można go wrzucić do wody i rozpocząć twórczą zabawę.

A teraz zagadka: kiedy naciśniecie na nią dłonią, jest twarda jak tafla lodu, kiedy weźmiecie ją do ręki, zamieni się w płyn i przeleci pomiędzy palcami - co to jest?

Pierwszy raz spotkałam się z tą substancją w przedszkolu córki. Zaczęłam się nią bawić (podobnie, jak kilka innych mam) i nie bardzo mogłam uwierzyć w to, co widzę i czuję. W końcu pobiegłam do nauczycielek zapytać, co właściwie jest w kuwecie, od której nie mogłam się oderwać przez ostatnie piętnaście minut. Okazało się, że jest to mieszanina skrobi kukurydzianej z wodą. To wszystko. Szanowni Państwo, przedstawiam Wam ciecz nienewtonowską!

Ciecz nienewtonowska

skrobia kukurydziana lub ziemniaczana (osobiście bardziej ufam ziemniaczanej)

woda

Do miski (chociaż osobiście polecam raczej dmuchany basen dla dzieci) należy wsypać skrobię - tyle ile potrzebujecie i stopniowo dolewać do niej wodę ciągle mieszając. Uwaga, do mieszania najlepiej użyć rąk. Nie polecam mieszania urządzeniami mechanicznymi, bo można przepalić silnik. Ciecz nienewtonowska ma bowiem tą cechę, że im mocniej na nią naciskamy, tym twardsza się staje. Czemu sugeruję przygotowanie jej w baseniku? Obejrzyjcie film.

I jeszcze jeden film instruktażowy. Aha, jeśli już zdecydowaliście się na rozrobienie cieczy w basenie, to mam jeszcze jedną propozycję - przygotujcie jakiś stary głośnik, taki wiecie, już spisany na straty.

Zabawa z masami plastycznymi ma tę wadę, że jest brudna. A w zasadzie brudząca. Biorąc jednak dobry przykład z Dextera, którego pasja, jak wiadomo, należała do tych, zostawiających wokół trwałe ślady, używam folii. Wszystko zabezpieczam folią - podłogi, meble. Dzięki temu sprzątanie jest szybkie i bezstresowe, a zabawa zawsze dokonała, czego i wam życzę!

Więcej o: