Peany na cześć przyjaciół. Część kolejna, nie ostatnia

Masz przyjaciół i znajomych? To dbaj o nich, kochaj i szanuj. Celebruj każdą chwilę z nimi, bo chwile są ulotne i nikt wam nie zwróci niewykorzystanego czasu.

Ostatnią niedzielę spędziłam właśnie w gronie przyjaciół oraz znajomych i chociaż pogoda spłatała małego figla, to zabawa była przednia. Nie było to nic spektakularnego, jak jedzenie homara, pływanie jachtem, czy inny clubbing. Zrobiliśmy sobie po prostu ognisko na polanie. Kiełbasa, sałatki, ciasta i pieczone pianki (chcieliśmy sprawdzić jak to jest być amerykańskim nastolatkiem. Nic godnego polecenia). Alkohol też był, bo dlaczego nie. Jesteśmy dorośli i możemy się od czasu do czasu napić. Nikt się nie upił, nikt się nie pochorował, więc możliwe, że złamaliśmy konwencję polskiej zabawy, ale wiecie, czasami chcemy być tacy awangardowi.

nie takiego Jednorożca chciałamNie takiego Jednorożca chciałam

W sumie nie wiem, po co tyle miejsca na pisanie na temat alkoholu, może to jakiś wewnętrzny przymus wyspowiadania się. Nie wiem, nie ma co drążyć. Warty drążenia jest natomiast wątek śmiechu, który towarzyszył nam przez cały dzień. Potrafimy się śmiać naprawdę z wielu rzeczy, ale najbardziej z siebie samych i te żarty są po prostu najlepsze.

Łatwo jest się śmiać z kogoś, łatwo jest się śmiać z dowcipów, ale jak już przychodzi co do czego, to wiele osób nie potrafi z siebie żartować. Mają po prostu spięte poślady i obrażają się o byle co. Trzeba uważać na każde słowo i zastanawiać się, czy nie poczujesz się urażony. Wiadomo, że całe życie to nie heheszki, ale jak już decydujemy się na spędzenie z kimś dnia na pikniku to po prostu bawmy się, aż brzuch ze śmiechu będzie nas bolał. Śmiechoterapia jest dobra na wszystko - polecam, doktor Olczak.

Nie wiem jak wy lubicie spędzać czas ze swoimi znajomymi, ale myślę, że najlepsze są proste przyjemności. Wśród zgranej paczki nie ma czegoś takiego jak różnica statusu materialnego. Wiadomo, że każdy z nas różnie zarabia, każdy z nas ma inne wydatki, więc spotkania są organizowane w takich miejscach, żeby każdy mógł w nich uczestniczyć. Wyjście do restauracji jest wydatkiem i to często sporym, więc można po prostu zrobić wspólne gotowanie. Nie dość, że naprawdę wiemy co jemy, to koszt przygotowania takich dań jest zdecydowanie niższy. Ja należę do tych szczęściarzy, którzy mają kilku - moim skromnym zdaniem - wybitnych kucharzy w najbliższym otoczeniu. Nie, nie są to żadne znane nazwiska, są to prawdziwi pasjonaci gotowania i wszystko, co wychodzi spod ich rąk, jest po prostu pyszne. Inną prostą przyjemnością, którą można robić w dużej grupie, są wycieczki poza miasto. Kilka samochodów się znajdzie, w każdym z nich jest do pięciu miejsc, więc przy odrobinie szczęścia i trzech samochodach piętnaście osób może miło spędzić razem czas. Pamiętam, jak kilka lat temu razem z redaktor Gorzkowską i jeszcze dwójką przyjaciół pojechaliśmy do miejscowości Jednorożec. Po prostu spodobała nam się nazwa i chcieliśmy zobaczyć jak wygląda ta wieś. W mojej głowie urodziła się wizja pomnika jednorożca w samym środku wsi, ale akurat stał tam Kościół. No cóż, nie zawsze wszystko jest idealnie.

Fot: JarekBrakBakFot: JarekBrakBak

Niezbyt dużymi krokami, ale jednak, zbliża się zima, moja nieukochana pora roku. Plan na ten sezon to chodzenie na ślizgawkę. Sama nie mam łyżew, ale po to są wypożyczalnie, żeby z nich korzystać. Po zimie przyjdzie wiosna, już postawiliśmy sobie za cel wypad wiosenny na samochodziki do wesołego miasteczka. Ostatnio byliśmy na nich dwa tygodnie temu. Oprócz samochodzików jeździliśmy na "górskiej kolejce” i kilku innych atrakcjach, od których adrenalina wychodziła mi uszami.

Jakkolwiek spędzamy czas ze znajomymi, to chwile te są po prostu dobre i ważne. Doceniajmy je. To teraz czas na was i wasze pieśni miłości do przyjaciół i znajomych.

Więcej o: