Coś poszło nie tak, czyli wypadki przy pracy

Wpadki zdarzają się każdemu i potrafią podnieść ciśnienie bardziej niż 10 najlepszych włoskich kaw. Jeśli błędy można naprawić, to świat się nie zawali. Gorzej, gdy są to błędy nieodwracalne.

O tych, co potrafią naprawiać

O mały włos i nie stracilibyśmy (my Polacy, a konkretnie nasz polski budżet) 3,3 miliarda złotych - w każdym razie taką kwotę oszacowali dziennikarze Rzeczpospolitej, choć Ministerstwo Finansów od takich szacunków jest dalekie. O co chodzi? O Ustawę z dnia 29 sierpnia 2014 roku o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz niektórych innych ustaw, której jednym z najistotniejszych celów jest zwalczanie szkodliwej konkurencji ze strony części państw, przede wszystkim tzw. rajów podatkowych oraz przeciwdziałanie praktykom odraczania lub unikania opodatkowania przy wykorzystaniu mechanizmu przesuwania dochodów do spółek zależnych, zlokalizowanych w krajach o preferencyjnych systemach podatkowych. Krótko mówiąc chodzi o to, żeby zagraniczne spółki kontrolowane (zwane CFC od ang. Controlled Foreign Corporation) płaciły w Polsce 19-procentowy podatek, którego do tej pory płacić na Wisłą nie musiały.

Prezydent podpisał ustawę 17 września. Następnie trafiła ona do Rządowego Centrum Legislacyjnego, tam sobie troszkę za długo przeleżała i nie została opublikowana w Dzienniku Ustaw do końca września. Ta zwłoka spowodowała, że przepisy ustawy miałyby wejść w życie nie od pierwszego stycznia 2015 r. lecz dopiero rok później. A wszystko za sprawą trzymiesięcznego vacatio legis dla tej pechowej ustawy. Urzędnicy Ministerstwa Finansów odpowiedzialni za przygotowanie ustawy oraz pracownicy Rządowego Centrum Legislacji (RCL) - odpowiedzialni za jej publikację musieli poczuć pewien dyskomfort w październiku, gdy okazało się, że ustawa nie została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Czyżby jedni nie wiedzieli, że w przypadku ważnych ustaw należy monitorować sprawę w RCL, czyli po prostu zarezerwować odpowiedni termin publikacji, a drudzy, że ustawy należy publikować niezwłocznie?

Nie traćmy jednak nadziei, bowiem 3 października opublikowano projekt ustawy, według której nowe przepisy mają wejść w życie z dniem 1 stycznia 2015 r. Teraz jeszcze tylko musi być przyjęta przez sejm, senat, podpisana przez prezydenta oraz opublikowana w Dzienniku Ustaw do 30 listopada. Trzymam kciuki.

Bo w trudnych chwilach liczy się kreatywnośćBo w trudnych chwilach liczy się kreatywność /fot. Magda Acer

O tych, co się mylą

O tym, że wysyłanie wiadomości jest naznaczone piętnem grozy nikt nas nie ostrzegał. A szkoda, bo może przed wysłaniem warto byłoby dwa razy sprawdzić, do kogo się maila/list wysyła. Warto, naprawdę warto sprawdzić jaki dokument załącza się do wiadomości, zwłaszcza, gdy mail kierowany jest do szacownego grona adresatów, w szczególności zaś, gdy na tej liście dumnie prężą się dyrektor wraz z prezesem. Ileż to zabawnych sytuacji miało miejsce w przypadku rozesłania poufnych wiadomości do osób postronnych, w szczególności z użyciem opcji „wyślij do wszystkich”. Przyznaję, że nie raz zdarzyło mi się załączyć niewłaściwy plik. Najczęściej zamiast wersji ostatecznej wysyłałam jedną z kopii roboczych, którą zapisywałam sobie pod podobną nazwą. Są to jednak sprawy błahe. Nawet jeśli omyłkowo wyślemy opinię na temat klienta, niezbyt pochlebną mówiąc eufemistycznie, do wiadomości tego nieszczęśnika, to jest to i tak małe piwo przy sile rażenia błędu którego dopuścił się komornik licytując działkę niewłaściwej osoby. Pomyłka komornika wynikała ze zbieżności nazwisk dłużnika i właściciela działki (po co sprawdzać numer PESEL?).

Sprawą zajęła się prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ i komornikowi postawiono zarzuty popełnienia przestępstwa. Interesujące (nie interesujące, tylko zajebiście porażające) w tej sprawie jest jednak to, że sam sprawca tego błędu nie poczuwa się do winy i obarcza nią system (tzw. tanie wyparcie). Komornik „Ireneusz J. jest poruszony działaniami prokuratury. - Nie godzę się z tą dziwną sytuacją. Nie czuję się winny. Jeżeli ktoś uważa, że coś mu się należy, to powinien kulturalnie wystąpić na drodze cywilnej o odszkodowanie, zamiast ostro działać w ministerstwie czy prokuraturze i wielokrotnie nazywać mnie złodziejem. (...) Wszystkie możliwe konsekwencje tej sprawy ponoszę tylko ja. I to ja czuję się poszkodowany. W ciągu pół roku postarzałem się o 10 lat - mówi komornik z 17-letnim stażem.”

Zapamiętajmy: występujemy kulturalnie o odszkodowanie na drodze cywilnej.

Kurtyna.

O tych, których mi żal

Sytuacja z komornikiem była taka, że - jak to się brzydko mówi - żal dupę ściska. Przypomniało mi to pewną niefortunną nazwę pensjonatu. Taką, że gdy ją widzisz, to oczy ze zdziwienia przecierasz. Najwyraźniej właścicielka - pani Ania - decydując się na taki szyld, nie miała pojęcia o łacińskich terminach anatomicznych. A może to specjalny chwyt marketingowy, dla wybranej (wąskiej) grupy klientów. Wypadek przy pracy, czy jednak celowe działanie? Wciąż mnie to nurtuje.

Intrygująca głębiaIntrygująca głębia /fot. Magda Acer

O tych, którzy zapominają

Zdarzało mi się zapomnieć kluczy, drugiego śniadania, zdarzyło mi się spóźnić ze spłatą raty kredytu. Nie jestem idealna, w pracy też zapomniałam o kilku istotnych sprawach. Od kilku lat w walce z zapomnieniem pomagają mi żółte karteczki i kalendarz Google. Nie jestem jakimś wyjątkiem, grzech zapomnienia dotyka każdego. Jeden z pomorskich urzędników zapomniał wystąpić o pozwolenie na budowę przepustu pod drogą. Nadzór budowlany nakazał wstrzymać inwestycję i nałożył karę. Urzędnik poczuł się odpowiedzialny za swój błąd, zaproponował, że weźmie kredyt i pokryje koszty budowy nowego przepustu. Bo nikt nie jest nieomylny, ale niektórzy mają na tyle klasy, by ponieść gorzkie konsekwencje swoich błędów.

Na koniec małe pocieszenie dla wszystkich, którym nie wyjdzie coś w pracy w tym tygodniu.

crazynaukawww.crazynauka.pl

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: