Fundacja Rak'n'Roll i "Photos for Life", pierwszy charytatywny bank zdjęć na świecie

Rak? No i co z tego? Da się z tym żyć, i to nawet lepiej niż wcześniej - mówi jeden z uczestników programu "Photos for Life", który 15 października uruchomiła fundacja Rak'n'Roll. W ramach programu fundacja tworzy charytatywny bank zdjęć. Ich bohaterowie są chorzy na raka, a mimo to zadowoleni, uśmiechnięci, piękni, bo rak to nie wyrok.

Pomysł powstał w agencji Isobar, w jego realizację zaangażowali się fotografowie z Shootme. Dochód ze zdjęć zasili konto fundacji. Idea projektu jest prosta. Do zdjęć pozują ludzie chorzy na raka, a nie profesjonalni modele.

Z fotografii emanuje ogromna radość życia, szczęście, pozytywna energia. I o to chodzi - mówią w fundacji. Postrzeganie raka w Polsce jest złe. Pokazywanie choroby w kontekście śmierci, złamanego życia nie prowadzi do niczego, tylko pogłębia strach, który paraliżuje. Ludzie nie chcą się badać, bo boją się wyroku. A rak to nie wyrok. Sama zresztą dałam się złapać na takie myślenie.

Pozytywny kop

Pierwszą osobą, którą poznaję w fundacji, jest Szymon, jeden z uczestników programu. Wygląda jak aktor, wydaje mi się, że powinnam go skądś kojarzyć. - Jestem z Kościeliska. Piszesz? Szymon Styrczula-Maśniak. No, z myślnikiem, dobrze! - przedstawił się. Pytam, czy brał udział w projekcie, choć już chyba wiem. Szymon jest narciarzem freeride'owym i multiwyczynowcem. A ja w pierwszej chwili pomyślałam, że to ktoś, kto w projekcie robił zdjęcia. Bo przecież nie tak wyglądają chorzy na raka! - Wziąłem udział w przygotowaniu stocka ze zdjęciami, bo byłem po drugiej stronie. Fundacja rzuciła hasło, to świetny pomysł. Zarazić innych swoją energią, pokazać, że można żyć, jak się żyło. Połaziliśmy po górach, parę dni pracy i są zdjęcia. I tyle - tłumaczy Szymon.

Szymon Styrczula-Maśniak. To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Paweł Fabjański)Szymon Styrczula-Maśniak. To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Paweł Fabjański)

Okazuje się, że Szymon rok temu zakończył leczenie. Trzy lata wcześniej dowiedział się, że ma ziarnicę złośliwą. W góry na zdjęcia pojechał z jednym z najlepszych fotografów w Polsce, Pawłem Fabjańskim. Towarzyszyli mu również Dorota Magdziarz, która przygotowała stylizacje, Bartłomiej Sołtysiak - asystent, oraz Sylwia Błaszczyk - producentka.

- Poznaliśmy się już wcześniej, ale wcale nie było łatwo się wyrwać w te góry, bo terminy, ciśnienie, sprawy do załatwienia na już. Ale się udało. Nawet słońce wyszło. Jak w życiu, trochę deszczu, trochę pogody. Fantastyczna praca i efekt chyba też. W programie wzięli udział profesjonaliści. Naprawdę górna półka fotografów, którzy na co dzień pracują w reklamie, z modelkami, modelami a tu zrobili zdjęcia nam, chorym, wyleczonym. To był też dla nas rodzaj terapii. Mocno energetyczna sprawa. Cieszę się, że mogłem wnieść do projektu to, co kocham - opowiada Szymon. A co kocha? - Sport i turystykę. Zawodowo i prywatnie. Góry to moja pasja, biegam, wspinam się, jeżdżę na nartach. Teraz, po leczeniu, też. Przedtem byłem w wiecznym pędzie. Miałem za dużo na głowie. Przechodziłem chorobę. Źle się czułem, a zabrakło mi energii, by pójść do lekarza - opowiada Szymon.

A potem dodaje: - Miałem naprawdę dużo szczęścia. Przez ten czas odsuwałem od siebie myśl o chorobie, dryfowałem bez sensu. Nie chciałem wiedzieć. Żyłem z zegarkiem w ręku, wieczne ciśnienie. Zero namysłu. Mimo że na szyi miałem guza, którego nie dało się nie zauważyć. Dużo zawdzięczam chorobie. Zmieniłem się. Choroba otworzyła mi oczy. Wiesz, my mamy naprawdę fajnie. Nikt do nas nie strzela, bomby nie spadają. Jasne, że można na wiele rzeczy ponarzekać, ale bez przesady. Poznałem fantastycznych ludzi, mam pasję. Pewnie, choroba to nie jest bajka, jest ciężko. I różnie ludzie reagują. Nie wszyscy podchodzą do tego w ten sposób. Ale im więcej osób wie, że rak to nie wyrok, tym lepiej. Tym większe szanse, że będą miały pozytywne nastawienie, że w razie czego będą chciały z tego szybko wyjść i żyć normalnie.

Szymon Styrczula-Maśniak. To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Paweł Fabjański)Szymon Styrczula-Maśniak. To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Paweł Fabjański)

Według Szymona ten projekt nadaje sens pewnym sprawom i pomaga zebrać się w sobie. - Warto skupić się na tym, by pokazać innym, że rak potrafi zmobilizować, że to wbrew wszystkiemu pozytywny kop - mówi. Dyskusję przerywa nam Jacek Maciejewski, członek zarządu fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie!...

Rak dotyka wszystkich

Jacek, kiedyś związany z agencjami reklamowymi, współtworzy od pięciu lat fundację R'n'R. Dba o to, by miała właśnie taki lekki, trochę rockowy, energetyzujący wizerunek. Ale rozmowę zaczyna ostro. Jego zdaniem w Polsce świadomość onkologiczna jest żadna. Jakieś mity, wyssane z palca stwierdzenia i przede wszystkim strach, który podgrzewają media.

- Dzięki projektowi „Photos for Life” w świat idzie zupełnie inny przekaz. Raka trzeba w Polsce odczarować, a nie powielać bezsensowne stereotypy. Strasznie nas wkurza, jak w mediach pojawia się hasło „przegrała walkę z rakiem” - mówi. - Tak było teraz... - przypominam o medialnym szumie wokół śmierci Ani Przybylskiej. Zdanie o przegranej batalii z chorobą pojawiało się w niemal wszystkich medialnych komunikatach dotyczących odejścia aktorki. - Niestety, tak jest w wielu przypadkach. Zachorowała Kora i pojawiły się spekulacje, ile jej życia zostało. A to nie tak! To poważna przewlekła choroba, ale da się ją leczyć. Nie wolno odsuwać myśli o chorobie, jakby nas nie dotyczyła - tłumaczy Jacek.

Zauważam, że to chyba naturalne, że zdrowi nie myślą o takiej chorobie. - Rak dotyka wszystkich. Wcześniej czy później każdy spotyka się z kimś, kto był, jest chory lub sam choruje. To jednak tylko faza życia. Musimy wszyscy nauczyć się empatii onkologicznej. O, wymyśliłem nowy termin! - mówi Jacek Maciejewski. Nie jestem przekonana. Przecież gdy staje się w obliczu choroby, świat się wali i pojawia się problem z optymistycznym podejściem. - A gdzie tam. Spójrz na Szymona i ludzi skupionych wokół fundacji! Wszyscy normalnie żyją mimo choroby - uparcie przekonuje Jacek.

To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Jacek Poręba)To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Jacek Poręba)

- W Warszawie, w dużych miastach, gdzie jest łatwiej o pomoc, są specjaliści, a na głębokiej prowincji życie nie jest już takie „światowe”, wszystko wygląda inaczej. I co takiemu człowiekowi po zdjęciach, jak nawet nie otworzy kolorowego magazynu? - nie odpuszczam.

- Może chociaż usłyszy o nich, może zobaczy w kiosku, w poczekalni i pomyśli, że tak właśnie powinno być. To inspiracja. Rak to nie wyrok, myśl o życiu - twardo zapewnia Jacek. - Nasza akcja trafia też do lekarzy. Próbujemy oczywiście rozmawiać z nimi bezpośrednio, ale to na znacznie mniejszą skalę. Ważne, by lekarze zdawali sobie sprawę z tego, że ich leczenie w większości przypadków kończy się sukcesem, i z takim nastawieniem wychodzili do pacjentów. W pracy z Ministerstwem Zdrowia, z instytucjami jest już duży postęp. Jeszcze kilka lat temu trudno nam było dostać się do ministerstwa. Dziś nas tam nawet słuchają. Tylko że niektórych systemowych ograniczeń nie da się szybko usunąć. Za mało pieniędzy, czasu... Wielu lekarzy nie radzi sobie nawet z przekazaniem pacjentowi informacji o chorobie. Są do bólu rzeczowi - będzie takie i takie leczenie. 10 minut, kolejny pacjent. Do widzenia. To się jednak powoli zmienia. Bardziej świadomi pacjenci też inaczej się zachowują, wiedzą, czego oczekiwać, o co pytać - opowiada.

Temat tabu

Najważniejsze jest budowanie świadomości, i na to stawia fundacja. Jacek Maciejewski podkreśla, że nie chce zwracać się tylko do chorych, chce zainteresować także tych, których nowotwór pozornie nie dotyczy. - Nasze akcje mają również znaczenie dla profilaktyki. Na raka będziemy chorować coraz częściej. Obniża się wiek chorych. Tymczasem na bezpłatną mammografię kieruje się kobiety po 55. roku życia. Kiedy to właśnie młodsze potrzebują badań przesiewowych. Tylko muszą mieć tego świadomość, wiedzieć, że mają iść do lekarza, po skierowanie, poprosić o to. Kilka lat temu większość kobiet nie chciała się dotykać, wstydziły się samobadania piersi. Dziś robią to chętniej. Biorą przykład z tych dziewczyn, które o tym otwarcie mówią. Ale jest mnóstwo do zrobienia. Choćby wśród mężczyzn. Badanie per rectum, podstawowe w profilaktyce raka prostaty, to nadal tabu. A który facet sprawdza sobie jądra? -pyta retorycznie Jacek.

To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Łukasz Ziętek)To zdjęcie walczy z rakiem! (fot. Łukasz Ziętek)

Pieniądze z zakupu zdjęć z banku „Photos for Life” zostaną przekazane na leczenie podopiecznych fundacji Rak'n'Roll. Pieniądze pomogą też realizować fundacji cele statutowe, na przykład akcję „Daj włos”, dzięki której kobiety po chemioterapii mogą skorzystać z peruk z prawdziwych włosów. To ważne, bo takie peruki są lepsze. Z nowymi włosami łatwiej przejść terapię niż z łysą głową. I uwierzyć, że po raku jest życie.

Więcej o: