Szybko i bezboleśnie, czyli jak stracić dziewictwo na wielkim ekranie

Na chybcika, bo rodzice zaraz wrócą z pracy. Na mokro, bo pod namiotem, a na Mazurach leje od tygodnia. Na wariata, bo twój chłopak zapomniał zabezpieczenia. Pierwszego razu nie zapomina się nigdy. Zwłaszcza, że nigdy nie jest tak doskonały jak defloracje made in Hollywood.

Przepis na amerykański film z gatunku coming of age: bierzesz ładną, ale nieśmiałą dziewczynę i pewnego siebie, ale wrażliwego chłopca i każesz im przez 90 minut bawić się w kotka i myszkę, by w końcu zrobili "to" przy świecach albo przy kominku. Hollywood słynie z pięknych pierwszych razów, równie dalekich od rzeczywistości jak ilość pryszczy (zazwyczaj zero) na twarzach filmowych nastolatków. Linda zebrała swoje ulubione sceny. Ku waszej uciesze i żeby przeżyć to jeszcze raz.

Szkoła uwodzenia, czyli jak upolować dziewicę?

Dobre oświetlenie czyni cuda. Podnoszące się i opadające piersi, ledwo stykające się usta, łączące się oddechy. Scena była tak sugestywna, że Ryan Phillippe, grający Sebastiana, zwymiotował z wrażenia po zakończeniu zdjęć. A przecież Reese Witherspoon była już wtedy jego narzeczoną. Linda oglądała "Szkołę uwodzenia" zanim kogokolwiek udało jej się uwieść. I (nie)stety na długo zapamiętała, że najwięksi twardziele są najdelikatniejsi w łóżku.

Życie Adeli, czyli odkrywanie prawdziwego "ja"

Konserwatywni krytycy i napaleni neandertalczycy chcieli w lesbijskich scenach seksu widzieć pornografię. Linda, choć przejęta i lekko podniecona splotem dwóch nieziemsko pięknych ciał Lei Seydoux i Adele Exarchopoulos, widzi tu raczej prawdziwą miłość. W jej bezbronności, nagości i niewinności. Adele, która otwiera się na dojrzalszą i doświadczoną Emmę, uczy się na nowo swojego ciała i odsłania duszę. Utrata dziewictwa to wyzwolenie i zniewolenie jednocześnie, totalne zespolenie, próba całkowitego wchłonięcia drugiego człowieka i potrzeba bycia wchłoniętym przez niego.

Gwiazd naszych wina czyli seks jako pochwała życia

Umierająca ona, umierający on. Z rurką w nosie ona, bez nogi on. Hazel Grace i Augustus Waters postanawiają, że nowotwór nie przeszkodzi im żyć pełnią życia. Ich pierwszy raz jest niewinny i zmysłowy zarazem, agresywny i delikatny, pełen bliskości i odkrywania. Nie mówiąc już o tym, że w pokoju hotelowym w Amsterdamie, daleko bardziej intymnym niż pokój niejeden w M3. Ale bardziej niż wygodnego łóżka, Linda zazdrości Gusa - dżentelmena w każdym calu, który pozwala dziewczynie przejąć inicjatywę.

Do zaliczenia, czyli mineta do odhaczenia z listy

Brandy Klark (wspaniała Aubrey Plaza) to typowa licealna kujonica, która od seksu w samochodzie woli maksymalną ilość punktów na testach SAT. Gdy już dostaje się na superuniwerek, zdaje sobie sprawę, że zaliczając na piątkę kolejne przedmioty, nie zaliczyła żadnego chłopaka. Do sprawy podchodzi metodycznie, tworząc listę zadań, obejmującą nie tylko banalną deflorację (Brandy jest w końcu prymuską), ale także seks oralny, trójkąt i inne rzeczy, których nazw nie zna. Pierwszych razów jest więc sporo, a każdy mniej problematyczny od drugiego. Brandy przeprowadza je bardziej jak sekcję żaby niż metafizyczne przeżycia. Linda trochę się śmieje, a trochę przyklaskuje. Może jej też byłoby łatwiej, gdyby zawczasu siadła ze słownikiem i nauczyła się, że seks na tylnym siedzeniu samochodu ze spoconym twardzielem, na liście sprawunków znaleźć się nie powinien.

Titanic, czyli wilgotna dłoń na szybie

Jedna z pierwszych scen defloracji, które Linda widziała zza lekko przymkniętych oczu. W końcu była jeszcze w wieku na-długo-przed-pierwszym-pocałunkiem. Zapamiętała z tego, że ma być mokro (z potu robiła się para, a z pary znowu pot), dziewczyna może być grubsza niż chłopak (ku pokrzepieniu serc!), a statek i tak utonie (i będzie jeszcze więcej wody!). Próby powtórzenia schematu spaliły na panewce. Może dlatego, że oldtimera zastąpiło cinquecento po dziadku.

Sesje, czyli seks jako terapia

Dla Lindy najbardziej wzruszający pierwszy raz w historii kina. Czterdziestoletni Mark jest przykuty do łóżka i chce w nim przeżywać nie tylko cierpienia, ale także rozkosze. Zaczyna więc pracę z seksterapeutką Cheryl, która czule i profesjonalnie otwiera go na świat drżeń, orgazmów i westchnień.

American Pie, czyli traktat o przedwczesnym wytrysku

Najpierw z szarlotką, potem z cudzoziemką. Jim Levenstein nie jest ani najprzystojniejszym ani najmądrzejszym chłopcem w szkole. Ale amerykański film dla nastolatków nie byłby amerykańskim filmem dla nastolatków, gdyby nawet fajtłapa nie zdobył dziewczyny. A zdobycie dziewczyny jest w nastoletnim pojęciu równoznaczne z penetracją. To nie jest ulubiony film Lindy, ale z pewnością przekonał rzesze pryszczatych onanistów, że kiedyś się uda.

Łatwa dziewczyna, czyli jak najgłośniej nie stracić dziewictwa

Łatwa dziewczyna wcale nie chce tracić dziewictwa. Opowiada historyjkę o starszym facecie na odczepne, żeby móc dalej nieszczęśliwie kochać się w swoim kumplu i śpiewać piosenki z dźwiękowych kartek urodzinowych. Ale plotka łapie drugi oddech i dociera nawet do najniższej szkolnej kasty: grubasów, kryptogejów i okularników. Olive zostaje pogotowiem defloracyjnym. Za pieniądze rozpowiada w szkole, że ten i ów świetnie robi palcówkę. Mistrzostwem jest scena, w której Olive i Brandon walą w ściany, skaczą po łóżkach i wykrzykują najgorsze zbereźności. I tym samym robią sobie bekę ze stereotypowych filmowych pierwszych razów: nabrzmiałych nadmuchanymi częściami ciała zamiast emocjami, wrzaskliwych i zupełnie nieprawdopodobnych.

U progu sławy, czyli dziewczyny biorą sprawy w swoje ręce

„To już najwyższy czas”, mówią znudzone hipiski nastoletniemu Williamowi i przy dźwiękach gitar i szumie wzorzystych tunik pozbawiają go ciążącego coraz mocniej dziewictwa. O poranku William, który właśnie staje się mężczyzną, chce po męsku wyznać miłość tej, która z nim do łóżka pójść nie chciała. To się Lindzie całkiem podoba - czasem łatwiej stracić dziewictwo z hipiskami (płci damskiej lub męskiej, sztuk jeden lub więcej) niż ofiarować swoje serce komuś, kto je złamie szybciej niż powiesz „kocham cię”.

Ukryte pragnienia, czyli imperium zmysłów

Pod księżycem Toskanii, na ziemi, na spontanie. Liv Tyler zadziera spódnicę i już. Kilka westchnień, kilka wygięć, kilka ujęć skierowanych na jej coraz bardziej rozszerzone oczy. Jedna z najbardziej nostalgicznych scen miłosnych w historii kina to kwintesencja wakacyjnej miłości. Prawie wszystko się zgadza. Linda też to przeżyła. Szkoda tylko, że ukochany był ciężki jak stóg siana, księżyc świecił nad Soliną, a spódnica pobrudziła się od rzecznego mułu. No i trochę bardziej bolało. Ale przecież w filmach bólu, krwi i strachu nie ma.

Była sobie dziewczyna, czyli światowe życie

Była sobie dziewczyna, która zakochała się w „trochę” starszym (żeby nie powiedzieć przerażająco pedofilskim) mężczyźnie i oddała mu się w pokoju z widokiem na Paryż. Lindy zdaniem: opcja niezbyt godna polecenia. Oczywiście mężczyzna dojrzały to mężczyzna uczony w ars amandi. Ale też skłonny do manipulacji, oszustwa i wykorzystania. A przecież jak same wiemy, seks nie czyni nas dorosłymi z automatu, gdy po raz pierwszy rozchylimy przed kimś nogi. Dlatego w „Była sobie dziewczyna” najbardziej podoba nam się scena zaraz po, gdy Jenny okryta prześcieradłem, pustym spojrzeniem patrzy w dal. Bo wie, że wszystko się zmieniło, ale jeszcze nie ma pojęcia co.


Absolwent, czyli nie daj się uwieść mamusi

Dziewczyna cię nie chce, więc idziesz do łóżka z jej mamą? Błąd Bena Braddocka powtórzyło od czasów „Absolwenta” wielu młodych i sfrustrowanych. Pamiętajcie, chłopaki, nawet jeśli pani Robinson ma fajny płaszczyk i zmysłowo zdejmuje rajstopy, to nie znaczy, że możecie liczyć na szybki numerek i do domu. Dojrzałe kobiety opętać potrafią lepiej niż mniej doświadczone.

American Beauty, czyli nie daj się uwieść tatusiowi

Czy Lesterowi udało się zdeflorować Angelę, czy tylko śniła mu się w wannie pełnej płatków róż (ta sceneria zawsze wydawała nam się mocno przekombinowana)? Niezależnie od wszystkiego, oniryczność pierwszego seksu jakoś zgadza się z doświadczeniem Lindy. Też pamięta swój nie tak jak się zdarzył, ale jak go opowiada. I zawsze w tej opowieści jest więcej świeczek, koronkowej biżuterii i róż, niż było w rzeczywistości.

Very Good Girls, czyli nie daj się uwieść chłopakowi przyjaciółki

Najnowsze odkrycie Lindy. Dakota Fanning i Elizabeth Olsen konkurują o neurotycznego Boyda Holbrooka (spoiler: w filmie nie dostaje go w końcu żadna, w życiu siostrzyczka Olsen). Na ekranie Dakota traci z nim dziewictwo. W garażu domu rodzinnego, na materacu, lekko brutalnie. Mimo że Linda dawno przekroczyła już wiek wszelkich pierwszych razów, scena, w której on - starszy, tajemniczy, lekko niebezpieczny, przejmuje władzę nad delikatną jak ptaszek Dakotą, powoduje całkiem przyjemne, choć lekko perwersyjne, dreszcze. Bo przecież Linda nie jest wcale taką „bardzo grzeczną dziewczynką”.

Cudowne tu i teraz, czyli rozbierzmy się i pogadajmy

On zdejmuje koszulkę, ona zdejmuje koszulkę. On się uśmiecha, ona się uśmiecha. On gada, ona gada. Najzabawniejsza scena erotyczna ostatnich lat. Aimee i Sutter bardziej niż kochankami chcą być przyjaciółmi. Dlatego pierwszy raz muszą koniecznie najpierw przegadać. Ale największym atutem sceny jest Shailene Woodley. Od „Gwiazd naszych wina” do „Niezgodnej”: ta dziewczyna traci dziewictwo po mistrzowsku. I może to z nią młoda Linda utożsamiłaby się najbardziej. Postawa: chciałabym, ale się boję, ciekawi mnie, co chłopiec ma pod koszulką, ale jeszcze nie chcę sprawdzać, marzę o przyjemności, ale wolę uniknąć bólu, to chyba splot emocji, który pamiętamy sprzed pierwszego razu najlepiej. Bo reszta jest historią.


Więcej o: