Dziewięć cennych rad, jak błysnąć (inteligencją) na spotkaniu biurowym

Nie bekać, nie dłubać w nosie, nie trzymać rąk w majtkach. To ważne zasady i warto o nich pamiętać. Ale na spotkaniu służbowym to mimo wszystko trochę za mało, żeby zrobić dobre wrażenie i zostać zapamiętanym jako gejzer intelektu.

Pragniemy miłości, pokoju na świecie oraz wygranej w popularnej grze losowej. Nieobce jest nam też pragnienie, by postrzegano nas jako osoby obdarzone inteligencją, zwłaszcza w pracy, gdyż przekłada się to na potencjalne zyski. Podczas spotkań porywających i burzliwych nie ma większego problemu z wzniesieniem się na fali. Wystarczy kilka ciekawych pomysłów, zainicjowanie braw dla dyrektora, nieważne, że mówił jakieś bzdury i nieważne, że to tanie lizusostwo, liczy się efekt. Gorzej sprawa wygląda na nudnych wielogodzinnych naradach. Cóż z tego, że udaje ci się zachować godność i nie zasnąć, co możesz potraktować jako mały sukces, ponieważ nie każdy to potrafi, skoro i tak twoje myśli odpływają w kierunku:

a) zaplanowania obiadu,

b) zakupu nowej torebki, która wydawała się taka opuszczona na sklepowej wystawie,

c) moralnego dylematu, przed którym stanął bohater „25 godziny”,

d) seksu z tym przystojniakiem, który siedzi naprzeciwko i tak zmysłowo bawi się swoim smartfonem.

Po chwili jednak otrząsasz się i starasz znaleźć niezawodny sposób, by zabłysnąć niczym supernowa, by później móc spokojnie oddalić się w myślach w te przyjemniejsze rewiry. Oto kilka praktycznych porad, które wyszperałam w otchłani internetu.

1. Przyjdź albo przybiegnij delikatnie spóźniona.

Jeśli spóźniłaś się na TAK WAŻNE spotkanie to na pewno miałaś coś jeszcze ważniejszego do załatwienia (naprawa reaktora atomowego czy coś w tym stylu), możesz delikatnie napomknąć coś o tym, że prezes cię zatrzymał. Przecież nikt nie musi od razu wiedzieć, że ktoś nie miał racji w internecie i to właśnie ty musiałaś go uświadomić! Tak na serio to spóźnień nie popieramy.

My się nie spóźniamyMy się nie spóźniamy /fot. Magda Acer

2. Rób notatki.

Po pierwsze ludzie z przyborami do pisania wyglądają mądrzej i bardziej profesjonalnie. Na pewno są jakieś badania amerykańskich naukowców potwierdzające tę teorię. Odrzucenie nowoczesnych technologii i powrót do tradycyjnych metod - czyli robienie notatek piórem (zaleca się zabytkowe, najlepiej z celuloidową oprawką i złotą stalówką) wynosi cię ponad przeciętność i jednocześnie stawia w pozycji komiwojażera stylu. Jasne. Tak naprawdę chodzi o to, żeby sobie zanotować najważniejsze ustalenia, żeby pamiętać o czym w ogóle jest to spotkanie.

Czasem nie wartoCzasem nie warto /fot. Magda Acer

3. Narysuj prosty diagram logiczny.

Śmiały wyskok przed szereg z diagramem jest świetną okazją, żeby uznali cię za bystrzaka. Po pierwsze okazuje się, że umiesz rysować, to nic, że to tylko okręgi, ale w świecie zdominowanym przez nowoczesne technologie umiejętność wykorzystania markera i tablicy jest godna uznania. Jeśli zależności przedstawione na diagramie niespecjalnie odnoszą się do problemu zebrania, to nawet lepiej. W grupie zawsze znajdzie się taki, który dzieli włos na czworo i zacznie badać problem od nowej strony, dzięki czemu będziesz mogła pogrążyć się czeluściach internetu.

4. Spytaj „Jakie korzyści będzie mieć klient?”

Co zrobić w sytuacji, gdy odpływasz myślami daleko planując szalonego Sylwestra czy inne dożynki, a twój mętny wzrok sprawia, że koledzy zaczynają się na ciebie dziwnie gapić. Zwyczajnie czujesz te natrętne spojrzenia. Wtedy z kocią miną rzucasz: Ale co na tym zyska klient? I możesz dalej spokojnie zająć się ważnymi sprawami.

5. Zachęć wszystkich do „kroku w tył”.

To świetny sposób w przypadku spotkań, na których siedzisz jak na tureckim kazaniu. Wszyscy oprócz ciebie żywo dyskutują, a twoje podłoże merytoryczne jest co najmniej słabe. Co zrobić, by i w takiej sytuacji wyjść na bystrzaka? Wystarczy rzucić magiczne hasło: "Cofnijmy się o krok" uzupełnione kolejnym hasłem: „Jaki właściwie problem próbujemy rozwiązać?”. Powszechne uznanie murowane. I oby tylko nikt nie zapytał o szczegóły. A skoro o chodzeniu mowa to ...

6. Przechadzaj się po pokoju.

No dobra, tak naprawdę musisz rozchodzić nowe szpilki. Kiedy wszyscy siedzą, a ty wygłosisz inteligentną tezę przechadzając się po pokoju, to zrobisz większe wrażenie, niż gdybyś wygłaszała ją siedząc. Obiekty w ruchu są bardziej interesujące od tych statycznych (nie, nie musisz sobie wyobrażać, że jesteś na czerwonym dywanie, ale jeśli to pomaga...).

7. Powtarzaj bardzo powoli ostatnie zdanie, które wypowie inżynier.

Inżynier lub inna osoba reprezentująca dział zajmujący się obsługą techniczną zazwyczaj jest mniej aktywnym uczestnikiem spotkania, ale to właśnie z jego lub jej zdaniem trzeba się najbardziej liczyć. Bo cóż z tego, że rozkosznie snujecie wizje rozwiązań z kosmosu, gdy TA OSOBA sprowadzi wszystkich na ziemię udowadniając, że to technicznie niemożliwe, a przy zatwierdzonym budżecie projektu po prostu nierealne. W ostatnim zdaniu inżyniera czai się często mądrość i techniczna wiedza. Jeśli chcesz, żeby blask przeszedł na ciebie, gdy tylko inżynier skończy powiedz: „Pozwólcie, że powtórzę ” i powtórz jego ostatnie zdanie bardzo, bardzo powoli, tak, żeby wszyscy zrozumieli (ty również).

8. Odrobina matematyki i wzbudzisz respekt.

Jeśli ktoś powie że „75% beneficjentów popełnia ten błąd”, to ty szybko podchwyć: „tak, to 3/4 beneficjentów”. Możesz być pewna, że w gronie słuchaczy niejeden będzie zazdrościć ci zdolności matematycznych (na poziomie ucznia trzeciej klasy szkoły podstawowej).

Odrobina matematyki i człowiek się gubiOdrobina matematyki i człowiek się gubi /fot. Magda Acer

9. Pytaj o źródła danych.

Widzisz liczby - pytaj o źródło danych, weryfikuj wskaźniki, wnikaj, bądź upierdliwa. Upierdliwa czyli dociekliwa i tak, właśnie o to chodzi: mądra.

Pozdrawiam Was poniedziałkowym: "Ahoj przygodo!", życząc przyjemnej pracy wśród ludzi dorównujących Wam inteligencją i poczuciem humoru.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: