Testujemy kosmetyki: jak firma Pat&Rub próbowała mnie ogrzać

Kiedy wicher wieje, a deszcz zacina marzysz, żeby otulić się ciepłym kocykiem i rozgrzać kubkiem gorącego płynu... czy też może otulić się ciepłym olejem ze świecy i rozgrzać balsamem do ciała? Tak, to jest możliwe, jeśli sięgniesz po kosmetyki rozgrzewające.

Będę szczera. Miałam focha na Pat&Rub. Powód był osobisty, prozaiczny, a swe źródło miał w najzwyklejszej ludzkiej zawiści. Otóż, postanowiłam znielubić Kingę Rusin i jej markę. No bo tak: sławna, do tego ładna i zgrabna, a przy tym jeżdżąca fajnym samochodem i zapewne obrzydliwie bogata - jakby mało jej było kariery w mediach, to jeszcze wzięła się za kosmetyki. A co Kinga Rusin może wiedzieć o kosmetykach?! I o naturalnej pielęgnacji?! Po co ta Kinga Rusin w branży kosmetycznej?! No po co?! I nie kupowałam NICZEGO od Pat&Rub ignorując pojawiające się tu i tam dobre opinie o produktach. Kiedyś co prawda pożyczyłam krem do dłoni od koleżanki (to był akt desperacji) i okazał się niezły. Był do tego stopnia skuteczny, że napomknęłam o nim od niechcenia w tekście o kosmetycznych prezentach...

Aż tu nagle, firma Pat&Rub zaproponowała, że wyśle mi kilka produktów do wypróbowania. Wykręcanie się fochem na panią Kingę wydało mi się trochę niedojrzałe, więc postanowiłam wypróbować produkty mając na uwadze to, że jakby kosmetyki były takie sobie, to zawsze mogę je obsmarować w swoim tekście, prawda?

Rozgrzewający zestaw łazienkowyRozgrzewający zestaw łazienkowy

Otrzymałam od Pat&Rub paczuszkę ze ślicznie zapakowanymi produktami z serii rozgrzewającej - w sam raz na sezon jesienno-zimowy. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak szerokiej gamy produktów. Zwykle firmy ograniczają się do 2-3 kosmetyków. Tu natomiast każdy zmarzluch znajdzie coś dla siebie: balsam do rąk, balsam do stóp, balsam do ciała, masło do ciała, olejek do ciała, olejek do kąpieli, żel myjący, scrub cukrowy... uf, dużo tego. Osobiście przetestowałam Rozgrzewający Balsam do Ciała, Rozgrzewający Scrub Cukrowy i Rozgrzewający Olejek do Kąpieli.

Produkty z serii rozgrzewającej zawierają między innymi cynamon, imbir, goździki i szałwię i to te składniki stanowią podstawę kompozycji zapachowej. Czyli pachnie trochę... surowym ciastem na pierniczki. Ale spokojnie, jeśli nie lubicie prezentować się partnerowi w kuchennych zapachach, śpieszę z wyjaśnieniem, że zapach nie utrzymuje się na skórze długo. Natomiast jeśli jesteście na diecie, a macie ochotę na pierniczki, to zamiast piec, otwórzcie sobie pudełeczko z produktem i powąchajcie. Skóry natomiast nie wąchajcie, bo niewiele wyczujecie.

Dla skóry firma Pat&Rub przygotowała nieco inną ucztę - nawilżającą i ujędrniającą. Poza komponentami, które wymieniłam wcześniej, w rozgrzewającej serii znajdziecie wyciąg z hibiskusa, ekstrakt z zielonej herbaty, masło shea, olej babasu, masło kakaowe, kwas hialuronowy, witaminę E i substancje nawilżające z oleju kokosowego. Mniam (powiedziała skóra).

Okazuje się, że kosmetykami można zastąpić: pierniczki, grzańca, termofor, koc...Okazuje się, że kosmetykami można zastąpić: pierniczki, grzańca, termofor, koc...

Jak te cuda działają? A przede wszystkim - czy rozgrzewają? Powiem tak, jeśli spodziewacie się rozkosznego pieczenia na skórze, czy też fali gorąca, która uderzy was, jak wtedy, kiedy podejdziecie do ogniska (lub włożycie ręce nieuzbrojone w rękawice ochronne do piekarnika - jak ja przy wyciąganiu ciasta), zawiedziecie się. Skóra nie zacznie was palić, nie oblejecie się pąsowym rumieńcem, ani nie spocicie. Myślę, że to lepiej i zdrowiej. Natomiast kosmetyki w wyraźny sposób pobudzają krążenie. Jestem straszliwym zmarzluchem, kiedy wychodzę spod prysznica muszę mieć na sobie gruby ręcznik i włączoną farelkę. Inaczej nikt mnie nie wyciągnie spod strumienia gorącej wody. Traf chciał, że tej jesieni nie mam ani wrzątku w kranie, ani piecyka w łazience. Natomiast po wysmarowaniu się Balsamem Rozgrzewającym byłam w stanie dzielnie i nago znieść pozostałe łazienkowe rytuały. Podobnie z kąpieli z Olejkiem Rozgrzewającym nie wychodziłam z wanny trzęsąc się jak galareta. Było mi dobrze w skórę. I dobrze w skórze. Bo co jak co, ale te produkty dbają o skórę jak szalone. Nawilżają cudownie. Bardzo sobie to nawilżanie cenię, bo niełatwo jest mi znaleźć naprawdę dobre kosmetyki, szczególnie w chłodnej porze roku, kiedy ogrzewanie skórę wysusza, a zimny wiatr, czy mróz kontynuuje dzieło ziszczenia. Tymczasem moja skóra jest mięciutka, jedwabista i nie wygląda na taką, która za chwilę zacznie się łuszczyć. Co prawda mrozy jeszcze przed nami, ale jestem dobrej myśli.

Scrub do ciała to nigdy nie był kosmetyk, który wzbudzałby moje pożądanie. Wśród wszystkich produktów pielęgnacyjnych, ten najłatwiej wykonać metodą chałupniczą i to za grosze. Ale Scrub Cukrowy z rozgrzewającej serii Pat&Rub jest kosmetykiem, który pokochałam. I tu nie chodzi o masowanie, złuszczanie, czy ujędrnianie. Nawet nie chodzi o to ogrzewanie. Chodzi o to, że on wspaniale nawilża. W zasadzie, po jego zastosowaniu, nie ma już potrzeby użycia balsamu, masła, czy jakiegokolwiek innego nawilżającego lub natłuszczającego preparatu. I myślę, że jest to produkt, który spokojnie możecie sprezentować bliskiej osobie, bo jest zarówno niezwykle przyjemny w użyciu, jak i uniwersalny.

Moje odkrycie. Szczególnie polecam do masażu... dłoni i stóp!Moje odkrycie. Szczególnie polecam do masażu... dłoni i stóp!

Nie wiem, czy kiedykolwiek wpadł wam w ręce produkt taki, jak świeca do masażu? Przyznam, że ja po raz pierwszy zetknęłam się z tą koncepcją przeglądając ofertę firmy Pat&Rub i bardzo mnie ona zaintrygowała. Dostałam świecę (Otulająca wanilia z cytrusami) do wypróbowania, i co tu dużo mówić - jest to absolutny odlot! Świecę należy rozpalić, poczekać około dwudziestu minut, zgasić i wylać olej na dłonie. Olej jest rozkosznie ciepły, doskonale rozgrzewa, natłuszcza, hmmm... rozleniwia. Idealnie, jeśli macie w domu dodatkową parę rąk do wykonania ciepłego masażu, ale samodzielny zabieg również dostarcza niesamowitych zmysłowych wrażeń. Świeca zawiera olej z migdałów oraz olejki eteryczne: waniliowy, grapefruitowy i cytrynowy, dzięki którym pachnie przepięknie. Podobno te olejki działają energetyzująco. Ja tam nie wiem, po masażu wykonanym ta świecą mam ochotę jedynie leżeć i mruczeć.

Woreczek po świecy jest wielokrotnego użytku. Miałam w nim trzymać biżuterię, niestety, córka wpadła na ten sam pomysł...Woreczek po świecy jest wielokrotnego użytku. Miałam w nim trzymać biżuterię, niestety, córka wpadła na ten sam pomysł...

Ostatni produkt, którym Pat&Rub postanowiła mnie rozgrzać i rozpieścić, to aromatyczna świeca z wosku sojowego z kompozycją olejków cynamonowego, goździkowego i pomarańczowego. Nie chcę tu jednak rozwodzić się nad aromatem, a jedynie zwrócić uwagę na przepiękny woreczek, w który świeca została zapakowana. Naprawdę, tym woreczkiem firma Pt&Rub ostatecznie podbiła moje serce (a jest jeszcze ładniejszy, czerwony ze świecą oraz perfumami do pomieszczeń).

W ramach podsumowania napiszę tyle: muszę odwołać swojego focha. Produkty Pat&Rub, które miałam okazję testować, to dobre kosmetyki. Skuteczne i bardzo przyjemne w użyciu. I koniec końców - jest mi miło, że znane nazwisko firmuje produkty wysokiej jakości, a nie próbuje wcisnąć konsumentowi chłam pod przykrywką medialnego pięknego uśmiechu. Pozdrawiam Pani Kingo (bo przecież czyta Pani Focha, prawda?)!

Więcej o: