"Jak prostymi słowami zniechęcić do seksu" - praktyczny poradnik

Seks jest miły i odprężający, prawda? Nie ma nic lepszego, niż po ciężkim dniu w pracy i w życiu, wydepilować sobie ciało, nasmarować je wonnymi olejkami i oddać się igraszkom z zawsze na nie gotowym ukochanym (wiadomo, jacy są mężczyźni, tylko jedno im w głowie). A co jeżeli na seks nie ma się ochoty?

Nie oszukujmy się, praca, druga praca, trzecia praca, dziecko, dom, pies, kot, rybki, jesienna deprecha... wieczorem chce się tylko w miarę bezboleśnie zniknąć z tego świata. Depilacja i olejki od dawna nie są opcją, ciało porosło szorstkim, ciemnym włosiem, buteleczki z balsamami pokryły się tłustym kurzem, a w czarny, koronkowy gorset wciska się teraz raczej jedno udo niż korpus. Nie każdy stosunek musi być glamour, powiecie. Istnieje jeszcze świat flanelowych, ciepłych piżam i czułego przytulania się pod kołdrą. A jeżeli i na to nie ma się ochoty, a permanentne zmęczenie przemienia ukochanego w zaledwie lubianego stwora, z którym trzeba dzielić łóżko i potrzeby? Jego potrzeby, bo przecież nie nasze! Wtedy wystarczy sięgnąć po praktyczny poradnik Focha zatytułowany „Jak prostymi słowami zniechęcić do seksu”. Można go wyciąć, złożyć w harmonijkę i trzymać za listwą łóżka. Albo wsunąć pod poduszkę i wchłonąć zawartość poprzez osmozę i sen.

1. „Nie dzisiaj, kochany, bardzo boli mnie głowa”

Słyszeliście o goebbelsowskiej maksymie, że trzy razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą? Argument o bolącej głowie padł w setkach seriali i filmów, musi być więc prawdziwy i niech nikt nie ośmieli się sądzić inaczej. Być może kiedyś obiło wam się o uszy, że jest wręcz przeciwnie - seks rozgrzewa, poprawia krążenie, pozwala też rozluźnić napięte mięśnie i skupić się na czymś innym niż to okropne kłucie w prawej skroni. Ale nie wierzcie w to! Jeżeli popkultura nie mówi prawdy o rzeczywistości, to jak mamy dalej żyć?

2. „Seks? Już dziś uprawiałam. Dzięki”

Bardzo ważne jest, żeby po tym wyznaniu dać partnerowi niezobowiązującego, ale czułego całusa w policzek, uśmiechnąć się i odwracając na bok, po czym zasnąć, pomrukując słodko i znacząco. Taka sztuczka powinna nas uwolnić od seksualnych awansów ukochanego na długo, kto wie, czy nie na zawsze.

3. „Czy wiesz, na czym polega drożdżyca?”

Zwana także kandydozą. Zwana także moniliazą. Zwana także bielnicą. Tutaj możemy podać partnerowi przenośne urządzenie z otwartą stosowną stroną Wikipedii: „W przypadku zajęcia narządów płciowych kobiet, charakterystyczne objawy choroby to: obrzęk, zaczerwienienie błon śluzowych i ropne upławy. Przy pożyciu płciowym mężczyzna zostaje zakażony. Objawy drożdżycy mężczyzn to: podrażnienie i stan zapalny żołędzi i wewnętrznej powierzchni napletka ze świądem i pieczeniem.” Sam opis powinien zniechęcić go do czegokolwiek, także do spożywania posiłków w ciągu kilku najbliższych godzin. BONUS: drożdżycę długo się leczy, możliwe są nawroty.

4. „Zapomniałam ci powiedzieć, że złożyłam śluby czystości”

Stąd te włosy na nogach i krzaczki w kroczu oraz pod pachami. Taka naturalna włosienica. Ale nie martw się, widzisz ją po raz ostatni. Spać będę bowiem we własnoręcznie uszytej ze zgrzebnego płótna długiej koszuli z pasującymi kalesonami. Od dziś postanowiłam prowadzić życie w stanie łaski w odporze do zepsutego świata, w opozycji do cywilizacji śmierci. Uszanuj proszę moją odnowioną cnotę. MINUS: stylizacja wyklucza kieliszek wina do poduszki, ciasteczko przed zaśnięciem i papierosa na dobranoc. Umartwienie musi przebiegać konsekwentnie. Przynajmniej w ten wieczór.

5. „Tak, już wskakuję do twego łoża rozpusty, tylko...”

... i tu stosujemy metodę polecaną przez mądre kobiece pisma przy odchudzaniu - odwlekanie przyjemności. Tylko ubiję kotlety na jutro, bo mięso się zmarnuje. Tylko nałożę/zmyję maseczkę, chyba chcesz poczuć skóry mej aksamit? Tylko wklepię odpowiedni krem, cudowne działanie maseczki nie może się zmarnować. A co to, pościel taka średnio świeża? Może zmienimy na chrupiące z czystości prześcieradła? Zgaś teraz światło, odpręż się, kochany, a ja pójdę do łazienki i zaraz wracam. Wychodzimy z łazienki (gdzie wcześniej strategicznie rozmieszczone zostały przekąski i książki) dopiero na dźwięk chrapania. Rano udajemy, że wspaniały seks spowodował chwilową amnezję: „Miałam taaaaki orgazm, że nic nie pamiętam? Ty też?! Och, ukochany!”

Rys. Magdalena DanajRys. Magdalena Danaj

6. „Muszę ci się przyznać do drobnego kłamstwa”

Pamiętasz, jak mówiłam, że rozmiar nie ma znaczenia? Naprawdę tak myślałam, wyobrażasz sobie? Ale to było zanim poznałam... No, tak czy inaczej. Czy sprawdzałeś ostatnio skrzynkę spamową w swojej poczcie? Mam wrażenie, że może tam na ciebie czekać kilka przydatnych ofert. UWAGA: możliwe skutki uboczne takie jak w punkcie nr 2.

7. „Zdaje się, że cierpię na infekcję wirusową”

Ale spokojnie, to nie TEN wirus, hihi. Po rozładowaniu atmosfery żarcikiem w jakże dobrym guście kładziemy się do łóżka, spożywamy syrop z cebuli, w nosie montujemy po ząbku czosnku, stopy skrywamy w polarowych skarpetach. Pijemy herbatę z cytryną. Dobra, od razu grzańca z pomarańczą (witamina C!). Ważna jest też czekolada. Bo magnez regeneruje układ nerwowy, sprawny układ to mniej stresu, mniej stresu to mniej infekcji, mniej infekcji to większa ochota na se... STOP. Ważna jest też czekolada. Po prostu. BONUS: w tej wersji mamy szansę wzbudzić w partnerze instynkty opiekuńcze, a nie pożądanie. I o to chodzi.

8. „Przepraszam, ale w tym świetle przez sekundę wyglądałeś zupełnie jak mój dziadek”

Oczywiście, kiedy jeszcze żył. Może to te okulary? Nie, już wiem, to włosy, on też miał ich raczej niewiele. A opowiadałam ci już, jak byłam dzieckiem i dziadek pokazywał mi, jak zwalczać gąsienice atakujące grządki kapusty? (odpływamy w stronę mniej lub bardziej niesmacznych rodzinnych historii, tracąc w oczach partnera cały przynależny dorosłej kobiecie seksapil).

9. „Poczekaj, zajrzę tylko do kalendarzyka”

Hm, śluz był dziś lekko lepki i przezroczysty, ciągnął się na dwa palce. Temperatura w pochwie 37 stopni. To wskazuje na dni średniolekkopłodne. Pigułki? Nie, nie biorę od dawna, zapomniałam ci powiedzieć? Bardzo bolała mnie od nich głowa (patrz punkt 1).

10. „Horoskop na dziś mówi, że nie byłoby to wskazane”

Jeździec w piątym domu, Saturn wskoczył na Marsa i pogania go ascendentem. Penis w pochwie nie koniuguje. Nigdzie indziej też nie. Przykro mi. Widzę za to, że twoje szczęśliwe numery to 8, 30 i 343,08. Wolałbyś 69? Poradzę się gwiazd i zobaczymy, czy w tej kwadrze mają w ogóle szanse paść.

11. „Chciałam być dla ciebie gładka jak atłas i zobacz co się stało! Albo lepiej nie patrz!”

Historia z życia: depilacja okolic bikini woskiem, nawet w renomowanym zakładzie kosmetycznym, może skończyć się źle. Jak źle? Bardzo. Wyobraźcie sobie oderwany plaster i naderwaną wargę sromową. Oraz wizytę z takim urazem w szpitalu w celu założenia na ranę szwów.

A teraz poważnie: powyższy felieton jest oczywiście żartem. Jeżeli nie macie ochoty na seks, najlepiej o tym po prostu powiedzieć partnerowi, używając komunikatów bardziej empatycznych niż „Nie. Przestań. Nie dotykaj”. A jeżeli nie macie ochoty na seks od dawna, to dobrze byłoby się temu przyjrzeć. Może to początki depresji? Może źle dobrane hormony? Może rzeczywiście za dużo pracy? A może coś w związku przestało się układać i lepiej się tym zająć, zanim do końca się posypie? Seks jest naprawdę miły i odprężający, więc warto raz na jakiś czas się do niego zmusić. Serio.

Więcej o: