Nie dmuchaj na zimne - o zimowej pielęgnacji dłoni

Kubuś Puchatek śpiewał o tym, że kiedy pada śnieg, to marzną paluszki. A ponieważ był misiem o bardzo małym rozumku, to umknął mu fakt, że nie tylko marzną i nie tylko paluszki, bowiem zimą cierpią całe dłonie - z powodu mrozu, wiatru, suchego powietrza. Dlatego na zimę trzeba przyszykować im jakiś dobry krem, a może nawet peeling. I koniecznie rękawiczki!

To jest tak: z jednej strony człowiek o siebie dba. Systematycznie, oczywiście, bo wiadomo, że tak najlepiej. Dba dla siebie, żeby dobrze wyglądać, oraz dla lepszego samopoczucia. Poza tym dba... bo nie wypada inaczej, kiedy się pisze teksty o urodzie. Z drugiej strony, człowiek się zapomina. Chlapnie sobie po dłoniach Ludwikiem i kiepskim mydłem w żelu, zapaćka chemią, której używa do mycia łazienki (bo nie było czasu/sensu zakładać rękawiczek ochronnych), a następnie radośnie wybiegnie na wiatr i mróz ominąwszy naturalnie ten etap z kremowaniem. A także ten z szukaniem rękawiczek. I klops. A raczej katastrofa. I wstyd, bo aż głupio do kogoś wyciągnąć dłoń taką, jak moja...

Co zrobić i jak żyć, kiedy skóra dłoni piecze, swędzi, pęka, a opuszki palców są kłujące jak świerkowe igiełki? Może wiecie? Bo ja nie znalazłam jeszcze idealnego rozwiązania. Mam natomiast kilka prawie idealnych, więc się z wami podzielę.

Fot. ShutterstockFot. Shutterstock

Wydawałoby się, że podstawą pielęgnacji dłoni jest ich moczenie (w czymś) bądź smarowanie (czymś) a następnie owijanie folią lub zakładanie rękawiczek. Tymczasem nie należy pomijać bardzo ważnego etapu peelingu. Niezależnie, czy ratujemy przesuszone dłonie, na których już pojawił się łuszczący się naskórek, czy jeszcze nie widać go gołym okiem i nie czuć w dotyku - wszystkie zabiegi pielęgnacyjne powinny być poprzedzone peelingiem. Uświadomił mi to zestaw pielęgnacyjny Perfecta SPA Domowy Manicure Zabieg Regenerujący, w skład którego wchodzi Szafirowy Peeling oraz Maska-Serum - oba produkty o bajecznym pomarańczowo-waniliowym zapachu. Peeling jest bardzo drobny i doskonale złuszcza skórki, natomiast serum jest jednym z lepszych kremów do rąk, jakich używałam, a używałam bardzo wielu. Szkoda, że jest dostępne jedynie w saszetkach.

Kolejnym peelingiem, który bardzo sobie cenię, jest Kremowy Peeling Do Dłoni Home SPA Pat&Rub. Pat&Rub niestety też sobie go ceni, ale wart jest grzechu i, co ważne, jest bardzo wydajny, więc inwestycja się zwraca. W odróżnieniu od produktu Perfecty, zawiera wyłącznie naturalne składniki. W roli złuszczających cząsteczek występuje tu puder z bambusa i pestek moreli, zdecydowanie drobniejszy niż złuszczające cząsteczki Perfecty, a co za tym idzie - delikatniejszy dla już i tak zniszczonej skóry dłoni. No właśnie - cząsteczki złuszczające - w przypadku peelingów jest bardzo ważne, aby dobrać gabaryt cząsteczek złuszczających do części ciała, które mają być poddane zabiegowi. Na przykład na skórę stóp, która jest gruba i zrogowaciała, trzeba wytoczyć ciężkie działa - duże i twarde elementy złuszczające, a na skórę dłoni - wręcz odwrotnie. Dlatego nie namawiam was, aby stosować w tym wypadku domowej roboty peelingi, chyba, że utrzecie je w moździerzu lub zmielicie w maszynce, czy młynku do kawy. Zwracajcie także uwagę na skład kupowanych produktów - w niektórych (na przykład w Zimowym Peelingu do Rąk Cztery Pory Roku) substancją trącą są kryształki soli. Sól na popękany naskórek - sadyzm!

Podobnie, jak w zestawie Domowego Manicure Perfekty, w Home SPA Pat&Rub uzupełnieniem peelingu jest pielęgnacyjny krem do dłoni, a dokładniej - Bogaty Balsam Do Doni Home Spa. Nie będę analizowała tutaj szczegółowo jego składu (o składzie możecie poczytać na stronie), napiszę tylko, że jest to bomba odżywcza dla dłoni. A na usprawiedliwienie jego ceny mogę napisać, że wystarczy użyć go raz na jakiś czas - czyli raz, dwa razy w tygodniu - żeby zauważyć różnicę w kondycji i wyglądzie skóry dłoni.

Wspomniałam wcześniej o sadyzmie producentów dodających do peelingów do dłoni sól i od razu przypomniało mi się smarowanie spękanych dłoni gliceryną - krew, pot i łzy, a przede wszystkim pieczenie. I w dodatku całe to cierpienie na marne, bo zimą nie powinno się smarować dłoni gliceryną, ponieważ dodatkowo wysusza ona naskórek. Lepiej zatem omijać produkty, które glicerynę maja na pierwszym miejscu w składzie. A jeśli uważacie, że gliceryna jest niezastąpiona w pielęgnacji spierzchniętych dłoni - używajcie jej na noc.

Jeśli poszukujecie prostych rozwiązań pielęgnacyjnych, to polecam przede wszystkim porządne natłuszczanie. Doskonale sprawdzi się zimą wspomniana już kiedyś przeze mnie i przez czytelniczki, maść z witaminą A. Natomiast zwolennicy pielęgnacji naturalnej mogą smarować dłonie masłem Shea. Niezależnie, który produkt wybierzecie do pielęgnacji dłoni, dobrze jest go dokładnie (a więc i długo) wmasowywać w dłonie, a następnie założyć rękawiczki bawełniane. W ogóle bawełniane rękawiczki są w pielęgnacji dłoni bardzo ważne, jak się okazuje. Należy je zakładać na dłonie po nałożeniu produktu pielęgnacyjnego na około 30 minut. A najlepiej napaćkać sobie dużo kremu na dłonie wieczorem i założyć rękawiczki na całą noc. Mówią, że efekt jest piorunujący. Nie było mi jednak dane się przekonać, ponieważ nie potrafię spać w rękawiczkach. Ale oczywiście zaopatrzyłam się w parę bawełnianych rękawiczek, kiedy tylko wypatrzyłam je w Rossmanie za bardzo przyzwoitą cenę. Jeśli poszukujecie bawełnianych rękawiczek - zajrzyjcie do Rossmana.

Podobno najskuteczniejszą domową metodą regeneracji suchych dłoni jest kąpiel w oliwie z oliwek. Zapewne znacie ten zabieg - dłonie moczy się w podgrzanej oliwie (można do niej dodać sok z cytryny lub wyciśnięte z kapsułek witaminy A i E) przez około 10 minut. Po kąpieli pozostałą na skórze oliwę należy wmasować w dłonie i dopiero po masażu nadmiar wytrzeć w ręcznik (papierowy!). A już w ogóle najlepiej - ha! zgadliście! - nałożyć na dłonie bawełniane rękawiczki. Na co najmniej 30 minut. Do dziś pozostaje dla mnie zagadką, dlaczego ten zabieg moim dłoniom nie pomaga. Jak były suche, tak są nadal. Ale jest przyjemny.

Bardzo przemawia do mnie pomysł na ziemniaczaną maseczkę dla dłoni: należy utrzeć dwa ziemniaki i zmieszać je z dwiema łyżkami oliwy z oliwek i z dwiema łyżkami mleka. Tą mieszankę nakłada się na dłonie, które w następnej kolejności zawija się w folię spożywczą i trzyma tak zapakowane przez co najmniej 20 minut. Wypróbowałabym, gdyby nie to zawijanie i trzymanie. Ale może wśród was są na tyle cierpliwe kobiety, żeby przejść ten uciążliwy rytuał? Jeśli tak - powiedzcie, jak to robicie.

Jeśli zawijanie i czekanie was nie odstrasza, to polecam serdecznie maseczkę z zalanego gorącą wodą siemienia lnianego. Próbowałam, pomaga. Nie korzystam jednak z tego przepisu często, bo zarówno zawijanie jak i czekanie nie są dla mnie. Wolę pójść na łatwiznę i wycisnąć sobie odrobinkę kremu z jednej z tubek porozstawianych po całym domu. A wcześniej, przy okazji mycia rąk zrobić sobie ekspresowy peeling. Oczywiście tubka z peelingiem także stoi w widocznym i sugestywnym miejscu - na umywalce tuż obok mydła. Dla mnie to jedyna metoda, aby nie zapominać o dłoniach... a jak napisałam na samym początku - i tak potrafię je doprowadzić rozpaczliwego stanu.

Więcej o: