Jeśli nie brokat, to co? Luźne refleksje o karnawałowym makijażu

Rozkręca się czas karnawałowych imprez. To okres, w którym pozwalamy sobie na więcej, a nawet dużo więcej. Także w makijażu. I dlatego dziś zamiast punktować makijażowe grzechy, ponamawiam was do złego. A w każdym razie - do odważnego. NIECH ŻYJE BAL!

Jeśli karnawał - to lśnienie. Jeśli lśnienie - to brokat. Oczywiście nie podejrzewam nikogo o przesadę. Wierzę głęboko, że od koncepcji brokatu we włosach, na twarzy, dekolcie, paznokciach i kończynach dzielą nas lata świetlne. Ale makijaż z grubą warstwą brokatu na powiekach, awangardowy (?), odważny (?) - kusi. Z nie do końca zrozumiałych dla mnie przyczyn, dla wielu pań brokat na powiekach jest synonimem makijażu na szaloną karnawałową zabawę. Tu jednak powstaje pytanie - jak przymocować sobie brokat do powiek tak, żeby się nie osypywał, ani nie zbierał w formie wałeczków? Otóż, jest kilka metod mniej i bardziej profesjonalnych. Wśród tych mniej profesjonalnych jest nakładanie brokatu na spryskaną uprzednio lakierem do włosów powiekę - błagam, nie róbcie tego. Podobno można też przyklejać brokat na piankę do włosów. Tego też nie próbujcie. Brokat przyklei się całkiem dobrze do kremowych cieni, transparentnego błyszczyka do ust nałożonego na powiekę, a jeszcze lepiej przymocować go za pomocą Duraline Inglota lub - najlepiej - użyć Glitter Gel firmy Kryolan.

Olśniewający makijaż to nie to samo, co lśniący makijaż (www.charlottetilbury.com)Olśniewający makijaż to nie to samo, co lśniący makijaż (www.charlottetilbury.com)

Najlepszym jednak sposobem na brokat na powiekach jest... nieużywanie brokatu. Jak zatem (bez brokatu!) zrealizować (na powiekach!) karnawałowe szaleństwa? Proponuję mocnym, wyrazistym makijażem oka. Wyciągniętym odważnie poza obszar powieki ruchomej, namalowanym pod łukiem brwiowym tak, jakby miał zastąpić karnawałową maseczkę (jak na zdjęciach makijaży Charlotte Tilbury).

Efekt maseczki (www.charlottetilbury.com)Efekt maseczki (www.charlottetilbury.com)

Nie lubicie tak przerysowanych makijaży? Mogę wam zaproponować nieco bardziej powściągliwy efekt glossy eyes. Jak go uzyskać? W dość prosty sposób - pokrywając pomalowaną matowym cieniem powiekę bezbarwnym błyszczykiem do ust. Jeśli jednak bezwzględnie coś musi się mienić na waszych powiekach, to proponuję sypkie cienie Galaxy Vipery (koniecznie z Fixerem do nakładania cieni Vipery) lub cudne (ach, jakie cudne!) Sparkle Eye Shadow Bobbi Brown.

Lśniąca powieka bez brokatu i drobinek (www.hairdressers.com)Lśniąca powieka bez brokatu i drobinek (www.hairdressers.com)

Za to z odrobiną błyszczyka (www.hairdressers.com)Za to z odrobiną błyszczyka (www.hairdressers.com)

Pozostając przy karnawałowych oczach - wszystkim tym spośród was, którym natura poskąpiła gęstej i długiej firanki rzęs zalotnie wywijających się ku górze, proponuję naprawienie jej haniebnego błędu za pomocą rzęs sztucznych. Powinnam może zasugerować kępki, ale moim zdaniem sztuczne rzęsy łatwiej się samodzielnie nakleja, a poza tym chodzi przecież o naprawdę spektakularny efekt. W wypadku sztucznych rzęs odradzam tanie tandetne rozwiązania z bazarków. Bardzo dobre są rzęsy firmy Eyelure. Eyelure ma naprawdę duży wybór modeli. Dla osób, którym trzęsie się ręka, kiedy muszą na linii sztucznych rzęs narysować równą kreskę, są paski rzęs z gotowym wykończeniem. Dla początkujących Eyelure ma zestaw startowy z pęsetką i dodatkowym paskiem rzęs. Jeśli nie Eyelure, to co? Pewniakiem są rzęsy Inglota i Art Deco.

Jeśli namawiając was do rezygnacji z brokatu na powiekach udało mi się was przekonać, to potrzebujecie czegoś, co rozświetli twarz. Gdybyście upierały się bowiem przy użyciu brokatu, możecie liczyć, że kilka(set) drobinek, które niechcący wymknęły się wam spod kontroli będzie lśnić w losowo wybranych miejscach - na twarzy, dekolcie, ubraniu (wiem, jestem złośliwa). Tymczasem, o niebo lepszym od migrującego brokatu produktem, który rozświetli cerę są rozświetlacze. Tematu rozświetlaczy nie da się zamknąć w jednym akapicie i należy im się oddzielny tekst. Napomknę tylko, że rozświetlacz nakładamy nad kośćmi policzkowymi i na skronie oraz nieco powyżej nich. Na dziś tylko tu - żeby było bezpiecznie. No, chyba, że jesteście starymi wyjadaczkami w kwestii rozświetlaczy.

Jeśli już lśnią już powieki, skronie i obszary ponad kośćmi policzkowymi, to usta mogą pozostać matowe, co zresztą w tym sezonie jest bardzo modne. Ale matowe pomadki są wredne i podstępne, ponieważ podkreślają suche skórki na ustach. Zatem przed ich użyciem należy o usta zadbać - zafundować im dobry peeling i nawilżenie (jak - pisałam tu) a dopiero później nakładać pomadkę. Wybierając pomadkę najlepiej poszukać takiej o mocno kremowej konsystencji. Wiem, że będę miała na sumieniu wasze portfele, ale chyba przyzwyczaiłyście się już do mojego głębokiego afektu do kosmetyków Bobbi Brown... Otóż, jest taki fantastyczny produkt typu dwa w jednym - pomadka i konturówka ArtStick. ArtStic ma osiem odcieni, a wszystkie są cudownie głębokimi matami. I naprawdę, po nałożeniu ich na usta czuje się efekt nawilżania. Zdarzało mi się nakładać ten produkt na spierzchnięte wargi i działał jak balsam. Oczywiście, nie jak Carmex, ale było CZUĆ poprawę.

Jest mat, jest szyk! (www.charlottetilbury.com)Jest mat, jest szyk! (www.charlottetilbury.com)

Po lekkim zmatowieniu czas na kolejną, delikatną i subtelną dawkę lśnienia. Możecie ją sobie zapewnić nakładając na ciało olejki z drobinkami. Słynny jest suchy olejek Nuxe, nie ustępuje mu olejek rozświetlający Pat&Rub. A jeśli wolicie samodzielnie wykonać produkt rozświetlający do ciała, to polecam ten tekst oraz komentarze pod nim.

Kuszą was jeszcze lakiery do paznokci z brokatem? Mnie zawsze. Czasem nawet ulegam, kupuję i... odstawiam na półkę, żeby cieszyć oko. Bo nienawidzę niekontrolowanego rozmieszczania się drobinek brokatu na paznokciu. W tym roku miałam także chwilę słabości i kupiłam lakier z brokatem Wibo. Nie popełnijcie mojego błędu - gęsty (czytaj: glutowaty) lakier z dużymi kawałkami brokatu nie był wart nawet tych kilku złotych. Lepiej spisały się lakiery z brokatem dla dzieci, które moja córka dostała w prezencie. Skoro już jednak dyskredytuję brokat w karnawałowych makijażach, to zrobię to samo z brokatem na paznokciach. Namawiam raczej do wykorzystania kolorów, z których nie można korzystać na co dzień - na przykład z czerni, granatu, fioletu. Przyznam, że to rozwiązanie zainspirował komentarz córki Red.Nacz., która to (córka, nie Red.Nacz.) widząc na czarno pomalowane paznokcie mamy skwitowała: „O, widzę, że byłaś na romantycznej randce!”. Romantyczny, czy nie - na pewno ciekawszy niż efekt Edwarda Cullena w promieniach słońca!

Więcej o: