Nadia Sawczenko - nie pozwólmy, by umierała w ciszy

9 marca zapadnie wyrok w sprawie ukraińskiej pilot - Nadii Sawczenko, jej proces uznawany jest powszechnie za kpinę z wymiaru sprawiedliwości. Nadia ogłosiła strajk głodowy, odmawia też wody. To ostatnia chwila, by protestować przeciwko jej uwięzieniu.

OD REDAKCJI: W obliczu najnowszych doniesień: Sawczenko ogłosiła kolejny strajk głodowy i nie będzie przyjmować także płynów, odświeżamy nasz zeszłoroczny tekst o Nadii. Nie chcemy przyglądać się obojętnie temu, co się dzieje. Nadia nie jest sama. Każdy wyraz wsparcia i pamięci, to forma nacisku na władze i autorytety, by sprawa ukraińskiej żołnierki była przedmiotem międzynarodowych negocjacji z Rosją. #FreeSavchenko

TUTAJ MOŻNA PODPISAĆ PETYCJĘ W SPRAWIE NADII

9 marca o godz. 18:00 pod Ambasadą Federacji Rosyjskiej w Warszawie odbędzie się wiec poparcia dla uwięzionej Nadii Sawczenko.

***

To nie będzie obiektywny tekst o Nadii Sawczenko - nie znajdziecie takich w prasie. Po jednej stronie mamy bowiem Ukraińców, którzy potrzebują nowych bohaterów na nowe czasy, bohaterów takich jak Donieckie Cyborgi, czy Nadia Sawczenko. Po drugiej stronie mamy przedstawicieli służb rosyjskich, którzy nigdy nie odsłonią wszystkich kart i trudno wierzyć ich słowom.Kiedy już wyjaśniliśmy to sobie, chciałabym wam opowiedzieć o Nadii, dziewczynie, którą podziwiam za hart ducha.

Ukraińska bohaterka to niewiele starsza ode mnie mieszkanka Kijowa, wywodząca się z prostej rodziny. Przeszła długą drogę, by zostać oficerem wojsk powietrzno-desantowych. Nie chcieli jej przyjąć do szkoły lotniczej, gdy jako dwudziestodwulatka zrezygnowała ze studiów cywilnych - wnętrzarstwa i dziennikarstwa. Została żołnierzem kontraktowym w łączności wojsk kolejowych, przeniosła się na własne życzenie do wojsk powietrznodesantowych. Na ochotnika pojechała do Iraku. Tam pomagała w tych najtrudniejszych momentach - kiedy trzeba było odnaleźć rannych kolegów i zidentyfikować zwłoki współtowarzyszy z jednostki. Nie chcieli jej przyjąć do szkoły lotniczej, gdy jako dwudziestopięciolatka wróciła na Ukrainę - była za stara, była kobietą. Ale dopięła swego. Dla niej zrobiono pierwszy w historii wolnej Ukrainy wyjątek, pozwolono studiować osobie w wieku powyżej 24 lat. Pierwszy raz - po apelacji - Charkowski Uniwersytet Sił Powietrznych przyjął w swe szeregi kobietę, pierwszy raz pozwolono też kobiecie zostać pilotem wojskowym, nawigatorem bombowca Su-24 Suchoj.

Nadia Sawczenko (Fot. Archiwum prywatne rodziny)Nadia Sawczenko (Fot. Archiwum prywatne rodziny)

Podobno Nadia wszystkich irytowała swoją nadgorliwością. Wierzcie mi, wiele dziewczyn trafiających w zmaskulinizowane struktury ma ten syndrom - chcesz być kimś, najpierw udowodnij, że jesteś kimś lepszym. Zwłaszcza sobie. Nadia słynęła więc z zaciętości, perfekcjonizmu, z olbrzymiej wytrzymałości, także na stres, wreszcie z opanowania, oddania i bezwarunkowej potrzeby pomocy. W mundurze, czy bez, zawsze była gotowa do działania.

Jej siostra, Wiera, opowiadała, że gdy na kijowskim Majdanie sytuacja zaczęła się zaogniać, Nadia nie wahała się ruszyć z pomocą protestującym. Doskonale umiała oddzielić dobro ojczyzny, od partykularnego dobra władz. Nie miała też cienia wątpliwości, że nie powinna siedzieć spokojnie na zachodzie kraju, kiedy na wschodzie wrze. Wstąpiła do jednego z dwóch najsłynniejszych ochotniczych batalionów - Ajdaru. 17 czerwca dostała się w ręce separatystów. I tu zaczynają się rozbieżności w historii. Zdaniem ukraińskiej strony - niosła pomoc kolegom na froncie walcząc na terytorium swojego kraju, jest więc jeńcem wojennym. Zdaniem Rosjan - jest odpowiedzialna za zamordowanie cywili,w tym dwóch dziennikarzy. Została ujęta na terytorium Rosji podczas samotnej ucieczki.

- Nadia została uprowadzona z terenu Ukrainy i wywieziona do Moskwy, gdzie przetrzymywana jest w areszcie kolejny miesiąc - mówi mi spokojnym głosem Tomek Czuwara, pracownik Fundacji Otwarty Dialog zajmującej się ochroną praw człowieka, demokracji i rządów prawa na terenach postsowieckich. Choć cele w aresztach bywają przepełnione, Nadia siedzi sama. Traktowana jest też w sposób specjalny, niestety, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Jesienią ubiegłego roku jej adwokat Mark Fejgin przyznał, że strażnicy dbają o to, by Sawczenko nie wysypiała się. Wywierają na nią presję psychiczną - w jej celi nigdy nie gaśnie światło, nigdy też sama Nadia nie jest spuszczana z oczu strażników.

Nadia Sawczenko (Fot. Archiwum prywatne rodziny)Nadia Sawczenko (Fot. Archiwum prywatne rodziny)

Na rodzinę Nadii wywierane są liczne naciski, rosyjskie władze sugerują, by matka i siostra wybrały „lepszych” obrońców. Musicie bowiem wiedzieć, że Mark Fejgin to postać niezbyt przychylnie przyjmowana przez władze Kremla - sam dał się poznać jako najmłodszy deputowany do Dumy, dość szybko też pokazał, że woli działać w opozycji i stać po stronie słabszych. Zachodnia prasa poznała go, gdy stanął w obronie uwięzionych dziewczyn z Pussy Riot. Obecnie trudno wyobrazić sobie bardziej odpowiedniego człowieka na właściwym miejscu. Co nie zmienia faktu, że sytuacja Nadii nie jest dobra.

- Jest trudno. Od 18 grudnia Nadia prowadzi protest głodowy. Od tego czasu już dwukrotnie musiano podłączać jej kroplówkę z glukozą. Jest coraz słabsza i coraz bardziej wychudzona. Wcześniej poddano ją przymusowej obserwacji psychiatrycznej, jednocześnie odmawia się jej podstawowej opieki medycznej z innego zakresu, wiemy zaś, że Nadia wymaga pomocy laryngologa - opowiada Tomek. Przesłuchującym najbardziej zależy na dwóch rzeczach, pierwszą zapewne jest przyznanie się do morderstwa, drugą zaś wydobycie jak największej ilości informacji o ukraińskim wojsku. Nadia milczy, albo udziela wymijających odpowiedzi. Znana jest z ciętego języka.

- Nadia jest twarda, w październiku przedłużono jej areszt do lutego, jeśli nie wyjdzie w lutym będzie dalej protestować - mówi mi przez telefon ciepłym głosem jej siostra Wiera. I dodaje - Jestem dobrej myśli, przecież Nadia jest niewinna!

Rozmawiamy jeszcze chwilę, pytam o to jakie są nastroje po ostatnich wydarzeniach w Donbasie, kolejnych atakach na cywilne ukraińskie autobusy i trolejbusy, po zajęciu terminala na lotnisku... Wiera obstaje przy swoim, zgodnie z imieniem - wierzy, że jest jeszcze szansa na spokój na wschodzie i na to, że region nie zamieni się w targany wieloletnim konfliktem skrawek ziemi niczyjej. A prezydent? Podobno Ukraińcy nie mogą już znieść jego mało zaangażowanej postawy. - Dominiko, prezydent Poroszenko jest politykiem, on nie może inaczej - mówi, a chodzi jej przede wszystkim o to, że trudno jest podjąć stanowcze decyzje stojąc twarzą w twarz z takim mocarstwem jak Rosja. A Nadia? Czy Nadia ze swoją nieugiętą postawą i zadziornością jest nową bohaterką na nowe czasy? Nadia jest po prostu Nadią. - Dawniej Rosjanie narzucali nam bohaterów narodowych, mówili kogo możemy podziwiać, a kto jest skompromitowany, teraz sami wybieramy... - kończy jej siostra.

Nadia nigdy nie kryła swoich patriotycznych uczuć. Pełne wzruszających wspomnień opowieści jej matki pomagają tylko wznosić ten pomnik kobiety niezłomnej, dążącej do celu, skłonnej do poświęceń, przy tym zadziornej, mającej tę słowiańską duszę. My pewnie powiedzielibyśmy, że i ułańską fantazję. Już jako osadzona Aresztu Śledczego nr 3 w podmoskiewskim Woroneżu, Nadia została deputowaną ukraińskiego sejmu. Wystartowała w wyborach parlamentarnych z pierwszego miejsca na liście partii Batkiwszczyna, bez kłopotu zdobyła wystarczającą ilość głosów. Jej obecność jako posłanki w Radzie Najwyższej Ukrainy jest czysto symboliczna. Dziewczyna z trudem może wymieniać listy z najbliższymi, a co dopiero decydować o losach kraju w tym najbardziej dosłownym rozumieniu przyjętym dla władzy ustawodawczej.

Fot. VALENTYN OGIRENKO, Materiały kampanii o uwolnienie Nadii SawczenkoFot. VALENTYN OGIRENKO, Materiały kampanii o uwolnienie Nadii Sawczenko

Nadia obecna jest na sali duchem - jej miejsce wciąż czeka, spoczywa tam koszulka z jej imieniem i nazwiskiem. Jednocześnie Sawczenko stała się symbolem dla wielu młodych ludzi. Swoimi czynami, obecnością, realnością dała dowód tego, że siłą Ukrainy są właśnie jej mieszkańcy. W kraju, w którym mimo nominalnie odzyskanej suwerenności przez ponad dwadzieścia lat trudno było zrzucić sowieckie okowy, w miejscu, gdzie drogi często stanowią zbiór rozpaczliwie przytulonych do siebie dziur - Nadia pokazała, że zamiast siedzieć z założonymi rękami i czekać na to, co przyniesie los, trzeba brać sprawy w swoje ręce. Cholernie ją podziwiam. Kiedy czytam kolejne doniesienia o jej stanie zdrowia i o tym, jak marne szanse są na poprawę jej warunków, mam ochotę z miejsca napisać list. Do niej, do jej rodziny i do tych, którzy przetrzymują ją w areszcie. Właściwie to każdy z nas może to zrobić - to nie kosztuje znów tak dużo, a, jak przypomniał Tomek - czasem takie apele i protesty potrafią wywrzeć odpowiednią presję na mających poczucie totalnej bezkarności władzach Rosji. Można o Nadii opowiadać swoim parlamentarzystom, wreszcie na tym polega też demokracja. Możemy więc odzywać się do deputowanych, na których głosowaliśmy w wyborach. O Nadii, czy, jak piszą Ukraińcy, Nadji - czyli Nadziei, trzeba pamiętać i opowiadać (znany slogan pojawiający się na flagach ukraińskich patriotów wspierających Sawczenko mówi „Ukrainie potrzebna jest Nadzieja”). Dobrym pretekstem niech będzie akcja sadzenia parków dla Nadii. Oto 26 stycznia, podczas nieoficjalnego, ogłoszonego właśnie międzynarodowego dnia pamięci o Nadii Sawczenko ludzie na całym świecie mogą „zasadzić” dla tej pilotki park. Może to zrobić każdy, co więcej - nie potrzeba do tego sadzonek. To właściwie akcja symboliczna.

- Google Maps to bardzo demokratyczne narzędzie, pozwala na naniesienie własnych nazw dla określonych miejsc, w ten sposób od wielu miesięcy warszawski Plac Zbawiciela na mapach Google jest Placem Hipstera - śmieje się Tomek - wykorzystując te możliwości postanowiliśmy nadać zielonej przestrzeni na terenie Ambasady Rosyjskiej w Warszawie miano Parku Nadii Sawczenko.

 Park Nadii Sawczenko (Google Maps) Park Nadii Sawczenko (Google Maps)

Akcja jest dość przewrotna, organizatorzy zachęcają do wspólnego przybywania w okolice Parku Nadii Sawczenko. Podobne spotkania w dniu 26 stycznia odbywać się będą wszędzie tam, gdzie są ludzie, którym nie jest obojętne poszanowanie praw człowieka. Bo Nadia stała się symbolem już nie tylko walki o suwerenność, czy o wykuwającą się właśnie nową tożsamość Ukrainy. Jej twarz, imię, nazwisko, jej spojrzenie znane z popularnego internetowego filmiku nakręconego podczas przesłuchania w rosyjskim areszcie - pozwoliła spersonifikować pojęcie „ofiary systemu”. Po co mielibyśmy się o nią upominać? Choćby po to, żeby ktokolwiek kiedykolwiek w zbliżonych okolicznościach zechciał upominać się o nas. Jeśli zapomnimy o ogólnoludzkiej solidarności i będziemy przechodzić obojętnie wobec takiej bezkarności władz obcego państwa, którego służby są skłonne zaaresztować i wywieźć na swój teren człowieka zajmującego się obroną własnej przestrzeni i własnych przyjaciół - cóż, nie będzie to o nas świadczyło najlepiej.

Tak myślę, ale to jest moje prywatne zdanie - możecie go zwyczajnie nie podzielać, nie obrażę się. Z Nadią po prostu czuję podskórną więź. Sama nie lubię siedzieć obojętnie i lubię brać sprawy w swoje ręce. Jeśli wy macie ochotę zrobić coś dobrego dla innych, ale nie odpowiada wam wspieranie Nadii - też się nie obrażę, rozumiem, ja mam moralny opór, by dotować zakup broni, ale nie mam oporu, by wysyłać w transportach zapasy ciepłych ubrań, zabawek, paczki kredek, flamastrów i zeszytów dla dzieciaków. Zachowajcie energię na szukanie dobrego celu swojej pomocy. Zapewniam was, że kiedy już raz się zacznie, okazuje się, że energia się pomnaża - wystarczy i na pomoc potrzebującym w okolicy i na wspieranie tych, którzy są daleko i nigdy ich osobiście nie poznamy. A jeśli podoba wam się pomysł z zasadzeniem własnego parku dla Nadii w swojej okolicy, dajcie znać, pokażcie lokalizację.

Więcej o: