Kobiecy biznes - o spotkaniach Wenusjanek

Dlaczego warto chodzić na babskie spotkania biznesowe i na które się wybrać? Jak kobiety mogą odnaleźć się w biznesie? Jak założyć własną firmę? O tym rozmawiamy z Anitą Kijanką, pomysłodawczynią Wenusjanek.

Wenusjanki to cykliczne konferencje dla kobiet w Warszawie, Trójmieście, Kielcach, Krakowie, Wrocławiu. Integrują kobiety biznesu, ale nie tylko. Podczas konferencji odbywają się wywiady-prelekcje zaproszonych gości oraz ćwiczenia warsztatowe, które służą lepszemu poznaniu uczestniczek. Nie ma konkretnej wiedzy. Jest wymiana doświadczeń, opowiadanie o biznesie, pomysłach.

Kobiety biznesu - jak odnoszą sukces?

Nie lubię babskich spotkań, konferencji tylko dla pań, targów urody, grup wsparcia itd. Kojarzą mi się z kołami gospodyń wiejskich. Nie, żebym coś do nich miała, zabawa, pogaduszki, podśmiechujki i robótki ręczne są dobre, ale czy w biznesie? Zwłaszcza, że jeszcze dużo wody w rzekach upłynie, zanim wejdą parytety i kontakty biznesowe nie będą opierały się głównie na męskich wizytówkach. W przyrodzie musi być równowaga i samce są po prostu potrzebne. A poza tym, nigdy nie wiem, co wybrać. Tyle ofert na rynku - dla kobiet biznesu, startapówek, prowadzących działalność, spotkania branżowe, regionalne, ogólnopolskie. Może lepsze by było jakieś szkolenie? Konkretna wiedza, a nie kółka zainteresowań.

- Rozumiem takie obawy - mówi Anita Kijanka, założycielka i szefowa Com Creation, firmy, która zajmuje się organizacją konferencji Wenusjanek. - Rzeczywiście wybór jest bardzo duży. A w takiej masie zdarzają się inicjatywy bezwartościowe, nijakie, które w zasadzie niczemu nie służą. Warto się kierować intuicją i rekomendacjami. Takie spotkania powinny poszerzać twoje horyzonty! Jeśli w kółku gospodyń robisz coś inspirującego, to czemu nie? Jeśli to tylko śmiechy-chichy i zabawa, która nie przełoży się ani na biznes, ani na pracę, to musisz skalkulować. Czy chcesz konkretów, czy po prostu fajnie spędzisz czas.

Co jest takiego szczególnego w tych spotkaniach? Dziewczyny same o sobie mówią, że są Wenusjankami, wklejają statusy na FB, meldują się z każdego spotkania, zarażają inne - zauważam.

- Na konferencjach spotykają się panie z różnych środowisk, reprezentujące bardzo różne zawody czy firmy. Również prelegenci dobierani są według takiego klucza. Ma być różnorodnie, nie sztampowo. Dlatego Wenusjanki inspirują, pozwalają na wymianę doświadczeń i pomysłów. Jedna opowie o czymś, co właśnie robi, druga stwierdzi: "nie moja branża, ale to fajny pomysł i mogę spróbować to rozwiązanie przenieść na swój grunt" - opowiada Anita.

- To nie jest też typowa konferencja, gdzie prelegenci stoją przed ekranami i prezentują slajdy albo siedzą za stołem prezydialnym i dyskutują między sobą. Wszyscy zaproszeni goście mówią o sobie, o swoim życiu, o tym, jak łączą pracę ze sferą prywatną. Przeprowadzamy z nimi wywiady "na żywo", przed uczestniczkami. Dzięki temu nie mają szans, by mówić wyuczonym tekstem. To ułatwia przełamywanie barier. Dziewczyny widzą, że prelegent, człowiek sukcesu, to istota z krwi i kości, z takimi samymi problemami jak nasze. A to inspiruje bardziej niż gotowe prezentacje. Łatwiej też podejść, zapytać, gdy ktoś nam o sobie już opowiedział - dodaje założycielka Wenusjanek.

Kobiety sukcesu inspiracje czerpią z życia

Wśród gości byli między innymi Otylia Jędrzejczak, Renata Przemek, Ewa Skibińska, Hanka Wójciak, Rafał Agnieszczak, Marcel Sabat. Wszyscy poddani publicznej inwigilacji przez Anitę lub koordynatorki spotkań. Ile pieniędzy potrzebowała na start Magda Zagajska, która założyła Mo61 i produkuje perfumy? Jak Otylia Jędrzejczak poradziła sobie po wypadku? Jak teraz pracuje? Taka "spowiedź" gościa nie byłaby możliwa na tradycyjnej konferencji.

- Na pewno nie! Chodzi o to, by wydobyć to, co jest autentyczne. To naprawdę ośmiela dziewczyny. A wbrew pozorom bardzo wiele kobiet ma problemy z nawiązywaniem relacji. Trudno im się przełamać. Wręcz sztywnieją na oficjalnych spotkaniach, stresują się. A u nas przeciwnie! I właśnie temu mają służyć Wenusjanki. Budowaniu relacji, poznawaniu ludzi. Mężczyznom przychodzi to łatwiej, w "męskim" biznesie wymiana wizytówek jest bardziej naturalna. Kobiety ciągle jeszcze nie są tak odważne, przebojowe - mówi Anita.

Wenusjanki - spotkanie kobiet biznesu we Wrocławiu (Fot. Wenusjanki)Wenusjanki - spotkanie kobiet biznesu we Wrocławiu (Fot. Wenusjanki)

W biznesie liczy się znalezienie niszy i budowanie relacji

Na spotkania przychodzą prawniczki, pracownice działów marketingu czy agencji reklamowych, szefowe i sekretarki. Są dziewczyny, które prowadzą własne firmy, ale też urzędniczki, przedszkolanki. Anita mówi, że wszystkie je łączy otwartość na świat i chęć wyjścia poza schematy.

- Te spotkania dają zupełnie inną perspektywę, owocują innowacjami. To ważne nie tylko dla kobiet, które prowadzą własne firmy! Dziewczyny pracujące na przykład w przedszkolach mogą dzięki nam wpaść na pomysł doskonałych warsztatów dla dzieciaków. Wzajemne uczenie się i nawiązywanie relacji to klucz do sukcesu na rynku pracy dziś - stwierdza Anita.

A tu kobiety są ciągle w gorszej sytuacji - dodaję.

- Pewnie tak, bo potrzeba więcej czasu na wszelkie zmiany mentalności i systemu. Ale czasem, by odnieść sukces i coś osiągnąć wystarczy wyjść z rutyny. Goście, których zapraszamy, nie zawsze robią "tradycyjne" rzeczy. Staram się tak ich dobierać, by pokazać dziewczynom, że można zarabiać w sposób niestandardowy - tłumaczy Anita.

Pieniądze są wszędzie. Na przykład w organizowaniu biegów z przeszkodami czy sprzedaży bardzo eleganckich wibratorów lub wyprowadzaniu psów. Biznes jest wszędzie.

- Trzeba mieć tylko odwagę, by wykorzystać swój potencjał. Nasi goście opowiadają jednak, że to wcale nie jest proste i nie zawsze wiąże się z sukcesem. Monika Zagajska zaczynała kilka razy zanim trafiła na ten biznes, który zaskoczył. Najważniejsze to próbować, szukać niszy, być kreatywnym, nie poddawać się i wykorzystywać znajomości! - dodaje Anita.

To niby oczywiste, ale kto się przyzna do wykorzystywania znajomości - zauważam.

- Szczerze mówiąc, wcale nie dbam o to, co ktoś sobie pomyśli. Ja mam znajomości i je wykorzystuję. Na całym świecie to niezwykle cenna umiejętność, by zdobyć sieć kontaktów. Dzięki temu możesz góry przenosić, bo sama nie dasz rady. Ale na znajomości trzeba sobie zasłużyć, trzeba na to ciężko i uczciwie pracować. Musisz się starać, by cię ceniono, byś była lubiana w wielu kręgach. A jak masz wielu znajomych, masz kontakty, to inni o tobie myślą: "Cholera, ta to musi być fajna, równa babka, tyle osób ją lubi". I już pryska mit nieśmiałego Kopciuszka - tak osiągniesz więcej!

Anita poznała na własnej skórze, jak to jest, gdy się nikogo nie zna.

- Pracowałam w Kielcach. Prowadziłam tam w radiu audycje "Planeta Wenus" ze znanymi ludźmi z regionu. To była podstawa mojego pomysłu na Wenusjanki, który skrystalizował się po przeprowadzce do Warszawy. Nie miałam tu zbyt wielu znajomych. Zaczynałam od zera. Dlatego pomyślałam, że łatwiej będzie mi kogoś poznać, jak stworzę do tego platformę. Jak sobie sama zorganizuję sieć kontaktów. I stąd Wenusjanki - mówi.

Czyli, jak masz mało koleżanek, powinnaś wybrać się na babskie spotkanie? - zastanawiam się. Biznesowe czy niebiznesowe, towarzyskie - nie ma znaczenia, bo tu chodzi o nawiązywanie relacji, zbieranie kontaktów. A te zawsze się przydają. To dość instrumentalne.

- Niezupełnie. Żeby być lubianą i ty dajesz coś od siebie. Tu obowiązują reguły wzajemności - tłumaczy Anita.

Tyle że te babskie spotkania, to kontakty głównie wśród kobiet.

- I co z tego? - ripostuje - Ważne, że w wielu różnych branżach i środowiskach. Gdy na spotkaniu są same kobiety, jest ci łatwiej nawiązać głębsze i bardziej trwałe relacje niż na damsko-męskiej konferencji, gdzie jesteś spięta i starasz się być lepsza, bardziej elokwentna, mądra, przebojowa niż jesteś w rzeczywistości. Co z reguły do niczego nie prowadzi, a kosztuje cię sporo stresu. Na Wenusjankach jest atmosfera jak w "U prząśniczki", czy w kole gospodyń. Są wspólne doświadczenia, podobne problemy, podobny sposób postrzegania świata, co zbliża dziewczyny. Wśród kobiet nie ma rywalizacji, bo wszystkie dbają o dobrą atmosferę. Konferencje realizujemy według reguł komunikacji kobiecej.

Czyli ład, estetyka, altruizm, więź - na Wenusjankach wszystko to jest. Spotkania są w eleganckich miejscach. Zawsze towarzyszą im kobiece przyjemności - stoisko z biżuterią, kosmetykami. Jest poczęstunek. Dziewczyny pomagają sobie wzajemnie, doradzają. A dzięki Wenusjankom zaczynają się przyjaźnić. Czyli jednak, psiapsióły z koła gospodyń?

- Ależ ty się upierasz! A niech będzie, że psiapsióły. W biznesie lepiej mieć psiapsióły, niż nie mieć znajomych.

Biznes męski, biznes kobiecy...

No dobrze, ale faceci nie chodzą na takie spotkania, by nawiązywać relacje. Dlaczego? - pytam.

- Robią to w inny sposób, są bardziej bezpośredni. A też się spotykają, tylko oni w swoich męskich klubach muszą mieć rywalizację, ostry sport albo seks i alkohol. Oczywiście przesadzam, ale jest w tym sporo prawdy. Kiedyś poproszono mnie o zorganizowanie takich Wenusjanek dla panów. Ale wycofałam się. Ci, którzy by chcieli przyjść, bo nie są nastawieni tak rywalizacyjnie do biznesu, i tak by nie przyszli, bo to wstyd. A reszta by się nudziła - mówi Anita.

Ale baby są przecież zazdrosne! U tej prząśniczki też sobie dogryzały - to nie tak, że w ogóle nie rywalizują! - zauważam.

- W dużej grupie, w której jest naprawdę sympatycznie, rywalizacja kobiet schodzi na dalszy plan. Faceci będą się wszędzie zachowywać jak koguty - mówi Anita.

No to nie mam już złudzeń, jestem kwoką z Wenus. Nawiązuję relację na spotkaniach i wykorzystuję kontakty. Tego wywiadu by nie było, gdyby nie Wenusjanki. Anita mnie przekonała, warto się spotykać w babskim gronie. I interes kwitnie.

Więcej o: