Alzheimer: lęk, który narasta

Nie wiadomo, skąd się bierze Alzheimer. Nie ma na niego lekarstwa, choć wielu chorych dożywa późnej starości. Atakuje z zaskoczenia, powoduje powolną degradację. Oglądając film ?Motyl Still Alice? z oscarową kreacją Julianne Moore w roli chorej na Alzheimera 50-latki, boję się coraz bardziej.

Pierwsze symptomy Alzheimera mogą pojawić się już teraz, w wieku 30 lat. Kiedy powinnam zacząć się bać? Gdy zapomnę, że umówiłam się na kawę z koleżanką, nie będę wiedziała, po co poszłam do kuchni, nie będę potrafiła znaleźć słów. A może wtedy gdy nagle przestaną zgadzać mi się rachunki, nastroje zaczną zmieniać szybciej niż będę w stanie mrugnąć, zmęczy mnie praca: czytanie, myślenie, pisanie.

Alice Howland (Julianne Moore) jest profesorem lingwistyki na prestiżowej Columbii (marzenie każdego humanisty). Ma świetną figurę (codziennie biega i je tylko domowe jedzenie), przystojnego męża (Alec Baldwin naprawdę jest jak wino) i trójkę udanych dzieci (w tym Bellę Swan, czyli Kristen Stewart). Alice pięknie posługuje się językiem, studenci ją wielbią, a ona sama wciąż podnosi sobie poprzeczkę. Pewnego dnia, niedługo po swoich pięćdziesiątych pierwszych urodzinach, zaczyna zapominać. Podczas joggingu, gdzie chciała dobiec. Na wykładzie jedno kluczowe słowo. A w końcu w domu, gdzie jest toaleta i jak nazywają się jej dzieci. Alice w ciągu kilku miesięcy traci pamięć, a więc zdolność logicznego myślenia, a więc siebie. Od lekarza słyszy, że zapadła na rzadki przypadek Alzheimera, który pojawia się wcześnie i zżera szybko. Codziennie zadaje sobie pytania: jak nazywa się twoja najstarsza córka, gdzie mieszkasz, ile masz dzieci. Gdy przestaje poprawnie odpowiadać, wie, że przekroczyła granicę. Zakończenie znamy od początku. Alice odchodzi, choć wciąż żyje. Jej twarz przestaje być jej twarzą. Jej głos jej głosem. Jej życie jej życiem. I zostaje tylko plama białego ekranu. Nie, nie jest „wciąż” Alice. Nie bawi się w gry słowne z córką. Nie czyta modnych książek. Nie rozwiązuje krzyżówek. To całkiem inna Alice. Skupiona na tym, żeby przeżyć jeszcze jeden dzień. Z ogromnym wysiłkiem starająca się wydukać „kocham cię”. Coraz bardziej zagubiona w świecie, który do tej pory miała pod pełną kontrolą.

„Motyl Still Alice” (polski tytuł odnosi się do naszyjnika Alice) to ekranizacja książki neurobiolożki Lisy Genovy. Jeden z reżyserów filmu, Richard Glazer przed rozpoczęciem zdjęć został zdiagnozowany ze stwardnieniem zanikowym bocznym (ALS, na którego rzecz oblewaliśmy się kubłami lodowatej wody), więc codziennie doświadcza ograniczeń związanych z chorobą.

Na Alzheimera choruje 35 milionów ludzi, w 2030 roku ma ich być już 70 milionów. Może do tego czasu lekarze wynajdą cudowny lek. Może testy genetyczne będą jeszcze bardziej skuteczne. Może będzie można jeszcze wcześniej zbadać czy ma się felerny gen, wrodzoną skłonność albo zwyczajnie pecha. Póki co po 85. roku życia co druga osoba ma Alzheimera, a ponad połowa może o tym nawet nie wiedzieć. Kobiety zapadają na Alzheimera częściej. Przypadek taki jak filmowej Alice - choroby, która pojawia się w sile wieku - zdarza się u pięciu procent pacjentów.

Piszę to w Dzień Babci. I wspominam tę, która odeszła za wcześnie. Zachorowała, gdy miała pięćdziesiąt trzy lata, a ja pięć. Mówiła do mnie wszystkimi imionami aż w końcu przestała mówić w ogóle. W ciągu trzech lat z wiecznie zapracowanej specjalistki Sanepidu, farmaceutki, żony i matki, stała się dzieckiem - bezbronnym, wylęknionym, zależnym. Wciąż słyszę, że jestem do niej podobna. Te same oczy, łydki, krok, głos. Za wszelką cenę chcieliśmy ją zatrzymać, ale osuwała się w otchłań swojego coraz bardziej obcego umysłu. Żałuję, że bardziej znałam jej chorobę niż ją samą. Rodzice chronili mnie przed oglądaniem choroby, ale nie uchronili przed strachem.

Póki co postanowiłam zrobić sobie internetowy test profesora Davida Smitha. W ramach Cognitive Function Test wystarczy odpowiedzieć na 37 pytań w 15 minut. Dużo kwadracików, obrazków i literek. Trochę jak w teście na IQ. Dzięki temu można sprawdzić nie tylko, jak działa nasz umysł, ale czy mamy zdrową dietę i styl życia. Ile kaw pijemy dziennie, jak często czytamy, czy jemy ryby, czy palimy. Niestety, żeby zapobiec Alzheimerowi, trzeba by zostać mniszką. Test poszedł mi i tak nieźle. Ale przecież są jeszcze nieubłagane geny.

Więcej o: