Joga jest dla każdego - także dla ciebie!

Joga jest jednym z najbardziej egalitarnych sportów. Nie preferuje szczupłych, atletycznie zbudowanych, czy z natury gibkich, bądź silnych. Naprawdę, jest dla każdego - i mam na to dowody.

Pierwszym niech będzie Bellur Krishnamachar Sundararaja Iyengar, wielka legenda jogi, twórca własnej metody, która jest podstawą nauczania w większości współczesnych szkół hatha jogi. Jego mama, będąc z nim w ciąży zachorowała na grypę "hiszpankę", w wyniku czego Iyengar urodził się słaby, z za dużą głową, której nie mógł nawet utrzymać w pozycji pionowej. W dzieciństwie często chorował i był obiektem drwin rówieśników. W jego życiu nastąpiła zmiana dopiero w okresie nastoletnim, gdy zamieszkał u szwagra, znawcy sanskrytu i mistrza jogi. Ten zaczął ćwiczyć z chłopcem, by mu pomóc. Iyengar oddał się całkowicie praktyce jogicznej i pracy nad przywracaniem w Indiach wiedzy o jodze, która niegdyś była powszechnie uprawiana (nie, jak często uważają ludzie, tylko przez mnichów, czy pustelników), a została zepchnięta na margines przez wieloletnie rządy kolonialne.

Nie wdając się w szczegóły, w metodzie jogi Iyengara chodzi o precyzję ruchów i dążenie do harmonii - czyli nie ćwiczenie "na maksa", na ile pozwala ciało, ale wzmacnianie jego słabych punktów. W praktyce wygląda to tak: na przykład w mukhasanie, jeżeli na jedną stronę nie potrafisz się złapać dłońmi za plecami, to na drugą, choć mógłbyś, też nie powinieneś, bo w ten sposób tylko pogłębisz asymetrię w ciele. Nie należy walczyć z oporem ciała, dociskać na siłę, co mogłoby prowadzić do poważnych problemów choćby ze stawami. Lepiej posuwać się o milimetr ponad to, co wydaje się nam szczytem komfortowych możliwości. I nic ponad to.

Wokół jogi narosło wiele stereotypów, że to "jakieś karmiczne bzdury", że na zajęciach każą medytować. W polskim internecie pojawiły się nawet przestrzegające ludzi wierzących publikacje na temat niebezpiecznej, okultystycznej energii kundalini uwalnianej podczas ćwiczeń. Moim zdaniem to bzdura. We wszystkich szkołach jakie miałam przyjemność odwiedzić praktyka asan była traktowana jako ćwiczenia fizyczne. Aspekt duchowy, czy medytacyjny pozostawiany jest ćwiczącym jako ich prywatna sprawa. A w to, że ćwiczeniem skłonów, skrętów i rytmicznego oddechu można uwolnić jakiegoś ducha - zwyczajnie nie wierzę. Dla mnie joga jest wyłącznie sportem, który uwielbiam także właśnie za wspomnianą egalitarność.

Co z jogą dla początkujących? Wierzcie lub nie, ale widziałam najróżniejszych ludzi na zajęciach - chudych, grubych, z bardzo poważnymi skrzywieniami kręgosłupa, po wypadkach, kilka lat temu w mojej grupie był fenomenalnie ćwiczący pan z amputowanymi dłońmi. Zresztą, wszyscy ćwiczyliśmy najlepiej - niekoniecznie najlepiej z całej grupy ale najlepiej jak każdy z nas sam potrafił. Przypomniałam sobie o tym podczas pisania o kampanii zachęcającej do aktywności i o tym, że nikt nie jest "za gruby by ćwiczyć". Pomyślałam sobie, że może zachęcę tych, zastanawiających się jak zrobić pierwszy krok ku lepszej formie, właśnie do jogi. To nie wymaga super kondycji ani sprzętu, jedynym narzędziem, jakiego potrzebujesz, jest własne ciało i kawałek podłogi, sale ćwiczeń są miłe i nie ma tam nigdy takich tłumów, jak na siłowni. W zamian - gwarantuję, że dość szybko poczujecie dużą zmianę w kwestii elastyczności, siły i energii. Sami będziecie zaskoczeni, jak szybko ciało poddaje się tym ćwiczeniom i jak wzmocnienie mięśni wewnętrznych wpłynie na waszą postawę, stabilność i pewność w chodzeniu.

A żeby nie być gołosłowną - wyszperałam dla was na Instagramie trochę zdjęć dziewczyn, które pokazują najlepiej, że ćwiczyć jogę może każdy, bez względu na predyspozycje. Podziwiam je bardzo, bo sama wielu z tych ćwiczeń nie jestem w stanie tak dobrze wykonać. Ale kiedyś może się uda.

 

I jak, pod wrażeniem? Bo ja - owszem.

Więcej o: