Oferty pracy z kosmosu: miej doświadczenie, pracuj za darmo, przynieś swój sprzęt

Szukanie pracy bywa procesem długotrwałym. Szczególnie, że pracodawcy, wiedząc, że wielu młodych jest gotowa na wielki poświęcenia, by tylko mieć pracę, mają nierealne oczekiwania. Najlepiej, żeby kandydat miał wieloletnie doświadczenie i chciał pracować za darmo?

Odkąd zrezygnowałam ze stałego zatrudnienia i jestem "na swoim" z uwagą śledzę oferty pracy w interesującej mnie branży. Teoretycznie wszystko to działa całkiem sprawnie i rzeczywiście codziennie widzę kilka nowych ogłoszeń. W praktyce wygląda to już inaczej. Dobrze napisana oferta jest rzadkością, co dziwne - w końcu to wizytówka firmy i jeżeli jest napisana niedbale, lub brakuje w niej podstawowych informacji o wynagrodzeniu (w przypadku stażu - czy jest płatny, czy nie), to po prostu nie traktuję takiej firmy poważnie. Osobiście uważam, że bezpłatne staże to świństwo i bardzo szkodliwa praktyka. Ta cała gadka o nabieraniu doświadczenia i możliwości późniejszego zatrudnienia śmierdzi na kilometr wykorzystywaniem taniej siły roboczej. Najlepsze są zapisy "będziesz mieć później do portfolio lub CV". Acha, jasne.

Rozumiem krótkie staże wakacyjne dla studentów. Ale nic więcej! Jeżeli chcesz żeby ktoś dla ciebie pracował, to płać mu w gotówce, a nie w gadce-szmatce za którą nie opłaci rachunków, nie kupi jedzenia i nie będzie mieć na bilet żeby móc dojechać do tego cudownego miejsca pracy.

Nie lepiej jest z ofertami pracy typu dzieło i zlecenie (etat? Ha, dobry żart!). Ostatnio odmówiłam przyjęcia potencjalnego zlecenia. Na próbę miałam napisać pięć tekstów i dać je do oceny zleceniodawcy. Teksty miały przejść na jego własność niezależnie od tego, czy dostanę zlecenie czy też nie. Oczywiście, nie było mowy o jakimkolwiek wynagrodzeniu za ich napisanie. Nie widzę powodu, dla którego miałabym oddawać swoją pracę za darmo komukolwiek, ale pewnie kilka innych osób zgodziło się na taki układ. Dla mnie to nie do pomyślenia - ja szanuję pracodawcę i chcę, żeby on szanował moją pracę.

Wracając do samej treści ogłoszeń, niektóre z nich są naprawdę ujmujące.

Oferta pracy. Fot. Miss OlguOferta pracy - zrzut ekranu (Fot. Miss Olgu)

Polszczyzna high level! Praca zdalna ale tylko dla osób z Warszawy! No i w weekend - w końcu w weekend po 18 i tak pstrykasz sobie zdjęcia na Insta, więc co za problem przy okazji trochę sobie popracować? To o polszczyźnie na high levelu miało być zabawne. Ok, może nie znam się na żartach.

Co do zatrudniania ludzi tylko z Warszawy, wystawiający ogłoszenie wyjaśnił mi, że mogą pojawić się problemy i wtedy dystans mógłby być przeszkodą. Zupełnie serio, nie rozumiem tego. Jeżeli dany moderator ma i tak pracować poza godzinami pracy biura i w weekendy, to i tak nie będzie go pod ręką i trzeba będzie się z nim skontaktować w razie wspomnianych problemów telefonicznie lub drogą elektroniczną - mail, portal społecznościowy, komunikator. Nie widzę różnicy w trudności wykonania telefonu do osoby z Warszawy, Krakowa czy Lublina. Jeżeli ktoś jest w stanie wytłumaczyć mi, że to ma sens - z chęcią posłucham.

Ciekawe są też ogłoszenia, w których pracodawca zastrzega, że przyszły pracownik ma przynosić swój własny sprzęt biurowy. Najczęściej chodzi o komputer i telefon. Przyznaję, że rośnie mi gula jak czytam coś takiego. Firma, która nie jest w stanie zapewnić pracownikowi podstawowych narzędzi, powinna kopnąć się w swój zadek Sknerusa McKwacza i odejść w niebyt. Może jeszcze pracownik powinien się dorzucać do opłat za prąd albo papier toaletowy przynosić?

Jak nie masz Maca to cię nie zatrudnimy. Fot: Miss OlguJak nie masz swojego Maca to cię nie zatrudnimy. Fot: Miss Olgu

Kolejny smutny kwiatek to firmy szukające Juniora z kilkuletnim doświadczeniem. Komuś chyba się coś mocno pokiełbasiło. Junior to z założenia osoba bez doświadczenia, która ma się nauczyć wykonywać zawód. Jak ma to zrobić, jeżeli nikt nie daje jej szansy? A może chodzi o to, że ma najpierw odbyć darmowy staż? A przepraszam, Juniorów szukają również na staże. No więc kim jest w końcu tajemniczy Junior? Wychodzi na to, że jest to osoba z kilkuletnim doświadczeniem, ale najlepiej jeszcze na studiach, której należy jak najmniej zapłacić. Żal, smutek i wstyd.

Szukamy Juniora z doświadczeniem Seniora. Fot: Miss OlguSzukamy Juniora z doświadczeniem Seniora. Fot: Miss Olgu

Nie wiem, jak sprawa ogłoszeń o pracę wygląda w innych branżach, ale w branży reklamowej więcej niż połowa woła o pomstę do nieba. Możliwe, że problem w tym, że nie piszą ich ludzie z działu zarządzania zasobami ludzkimi, bo albo nie ma w firmie takiego działu, albo napisanie oferty zleca się dziewczynom z recepcji, które i tak mają dużo obowiązków. Albo tyrającemu za darmo stażyście. Cięcie wydatków na każdym kroku. Spoko, na pewno trafią się osoby, które i tak odpowiedzą na takie ogłoszenie i zgodzą się na fatalne warunki zatrudnienia. W końcu za coś trzeba żyć (nie wiem z czego żyją stażyści bez wynagrodzenia).

To co mnie cieszy, to coraz większa krytyka takiego zachowania. Ludzie coraz częściej nie godzą się na takie traktowanie. Pod postami pojawiają się komentarze, które wyśmiewają źle napisane ogłoszenia i być może dają w ten sposób do myślenia innym. Mówię, że być może, bo jak jest naprawdę, wiedzą tylko ci pracodawcy.

Więcej o: