Uśmiechnij się! Dziś Światowy Dzień Pozytywnego Myślenia

Dziś obchodzimy światowy Dzień Pozytywnego Myślenia. Oznacza to, że nie wypada się smucić, a wszystkie plany udadzą się i w ogóle będzie super ekstra. Serio.

Niech was nie smuci fakt, że dziś jest poniedziałek, co znaczy tyle, że kolejny tydzień pracy i użerania się z innymi dopiero się rozpoczyna. Na bok odrzućcie niechęć do współpracowników i myślcie dobrze o swoich dzieciach, które właśnie płaczą albo marudzą. Hej! Jest super. Pomyślcie sobie, że może współpracownicy z końcem miesiąca złożą wymówienie i nie będziecie już ich widywać - to się nazywa "pozytywne myślenie". Pomyślcie sobie, że dzieciaczki za kilka lat dorosną i może odkryją nowy pierwiastek chemiczny, albo przynajmniej będą miały szczęśliwe życie - znów, pozytywne myślenie.

Oczami wyobraźni widzę trenera pozytywnego myślenia ubranego w niebieski garnitur, białą koszulę rozpiętą pod szyją, uśmiechającego się rzędem wybielonych hollywoodzkich zębów, i jego palce ułożone jak do strzału. Palce są wycelowane w nas i strzelają z nich pozytywne wibracje.

Tak zupełnie serio, to myślę sobie, że takie dni mają w sobie coś z sekciarstwa. To samo dotyczy niedawno obchodzonego "Blue Monday”. W tym dniu w dobrym tonie było poczuć się źle i poinformować o tym wszystkich. Reszta przytakiwała: no tak, dziś jest najbardziej depresyjny dzień w roku. Mnie akurat problem najbardziej depresyjnego dnia w roku nie dotknął, poza zewsząd uderzającymi informacjami na ten temat. Powiem więcej, to był świetny poniedziałek, który sprawił mi dużo radości.

Mam w sobie taką przekorę, że jak tylko ludzie dookoła mówią mi co mam myśleć i jak powinnam się czuć, to działam zaraz dokładnie na odwrót. Nie zawsze wychodzi mi to na dobre. Na przykład, na lekcjach języka polskiego, kiedy przerabialiśmy poezję, często dostawałam złe oceny. Okazywało się, że nie można myśleć po swojemu, tylko należy trzymać się określonego schematu. Nie miałam prawa interpretować wierszy tak, jak mi w sercu grało. Pani nauczycielka miała w swoich notatkach zapisane jak powinnam rozumieć słowa autora. To mnie zawsze zastanawia - czy poeta byłby zadowolony, gdyby jego słowa każdy interpretował tak samo? Oraz skąd wiadomo, że właśnie ta interpretacja jest właściwa? Dla mnie przygoda z poezją skończyła się w liceum. Zostałam do niej skutecznie zniechęcona.

Przez to wszystko zastanawiam się, czy moja zadziorność dziś się uaktywni. Byłoby mi to zupełnie nie na rękę, bo czarnowidztwo jest kiepskie po prostu. Postanowiłam więc wypracować plan, którego mam zamiar się dzisiaj trzymać. Po pierwsze, nie będę dziś zaglądała na konto bankowe. Po drugie, nie będę czytała wiadomości z kraju i z zagranicy. Dla wzmocnienia efektu pozytywnego myślenia wyjdę z psami na długi spacer i kupię sobie czekoladę z okienkiem. Psy zawsze mi poprawiają humor, a czekolada jest pyszna - argument nie do przebicia. W momencie kryzysu włączę sobie "Simpsonów", albo ucieknę w świat książki. Myślę, że tak świetnie opracowany plan nie może się nigdzie wyłożyć. Możecie z niego skorzystać i wprowadzić jakieś modyfikacje.

Pies i Simpsonowie - najlepsze poprawiacze humoru (Fot. Miss Olgu)Pies i Simpsonowie - najlepsze poprawiacze humoru (Fot. Miss Olgu)

A tym, którzy jednak polegną i włączy im się tryb "wszystko źle, rachunki takie wysokie, dzieci takie niegrzeczne, a obiad taki niezrobiony", przypominam, że ten dzień kończy się za kilka godzin i jutro też będziemy żyć.

Więcej o: