10 najgorszych kochanków mojego życia

Zniewalający uśmiech, silne dłonie porośnięte dyskretnie włosem, świadczącym o odpowiednim poziomie testosteronu, nieuchwytne ?coś? w głosie i w spojrzeniu. Albo całkiem uchwytne. Pożądanie. Fontanna feromonów. Czujesz, że chcesz spędzić z tym facetem resztę życia, a przynajmniej najbliższą noc.

Ale kiedy jesteście już w sypialni albo innym pomieszczaniu umożliwiającym uprawianie słodkiej miłości, może się okazać, że jednak nie jest fajnie. Że włosy, że głosy, że białe zęby, ale seks jest po prostu kiepski, mimo zaangażowania obu stron. A dokładniej - ze względu na specyficzne nawyki jednej z nich... Podpowiedź: nie twoje.

Oto spis kochanków obdarzonych niepokojącymi cechami psychofizycznymi, które seks potrafiły uczynić przedsięwzięciem kłopotliwym, chociaż niezupełnie pozbawionym przyjemności.

1. Człowiek z deficytem

Mówi się, że rozmiar nie ma znaczenia. Może dotyczy to lekkich wahań w spektrum „spory-duży” albo po prostu los mnie rozpieszczał i aż do tamtego dnia nie miałam okazji przekonać się, że są mężczyźni, którzy nie do końca potrafią sięgnąć tam, gdzie wzrok nie sięga. Problem zapewne jest do rozwiązania w stałym związku: można porozmawiać i opracować strategie ratunkowe, zasugerować protezy i pozycje. Ale podczas niezobowiązującej przygody trudniej jakoś powiedzieć: „Ach, wprawdzie jestem totalnie napalona na ciebie, jednak sięgnij proszę po to ogromne dildo z dolnej szuflady i nie mów, że żadna wcześniej nie prosiła cię o podobną usługę”.

2. Człowiek z manierami

Kolejna obiegowa opinia głosi, że kobiety potrzebują zupełnie innego zestawu bodźców niż mężczyźni. Nie dla nas twarde porno, porządnej damy nie podniecają śliskie widoki i odgłosy plaskania - chyba że po trwającej 40 minut grze wstępnej w migotliwym blasku świec. A mnie to nudzi i nudził mnie pewien dobrze wychowany pan, który wiedział, że nie należy od razu rzucać się na łechtaczkę niczym kot na Whiskas. Najpierw muskał, potem głaskał, potem ugniatał, potem pocierał, potem lizał, a na koniec delikatnie penetrował, przy każdym sapnięciu, zachęcającym do przyspieszenia akcji zatrzymując się z czułym pytaniem w oczach. Wprawdzie pochlebiało mi momentami, że najwyraźniej wyglądałam na niedoświadczoną osiemnastkę, ale to jednak nie było to, co tygrysy lubią najbardziej.

3. Człowiek z drobną skazą

Znałam także gentlemana, który zawsze pachniał perfumami, był bardzo schludny i starannie wyszorowany, od dziurek nosa po końcówki butów. Ale miał problem z inną KOŃCÓWKĄ. Wiecie, o czym mówię. Jak długo można każdą sugestię seksu oralnego poprzedzać figlarną propozycją wspólnego prysznica? Każdy ma swoje widełki czasowe i wodomierz.

4. Człowiek pyta(nie)

- Czy było ci dobrze?
- Tak.

Pytanie to pojawiało się po każdym stosunku. Niby miło, troska i w ogóle, ale hej, chyba było po mnie wszystko widać i słychać? Po pewnym czasie zaczęłam podejrzewać, że obowiązkowe zagajenie wyrażało raczej brak zainteresowania.

- Co w szkole?
- Dobrze.

5. Człowiek anal(iza)

Rozszerzona wersja powyższego modelu. Chwila na przytulenie, przeciągnięcie się, otarcie potu z czoła i z piersi, a potem nagle trafiałam do Studia Sport, w którym światowej klasy specjalista (na szczęście on, nie Jacek Gmoch) przyglądał się starannie każdej minucie tego, co właśnie zrobiliśmy. „Ta pozycja, wiesz, jak uklęknąłem na poduszce, była super - czułaś, jak głęboko wchodzę i stymuluję spojenie łonowe?”. „Podobał mi się twój ruch języka chwilę przed tym, jak oparłaś się o fotel”. Słowo daję, gdyby pod ręką był marker, na pewno rysowałby mi na brzuchu strzałki i wektory naprężenia. Ale stymulacja spojenia była hmmmmm, naprawdę spoko.

Czy wspominałam już, że czasem w środku dnia przychodził sms? Tak, seksowny sms niczym z poradnika „Cosmopolitan”! A w nim: „Wymyśliłem nową pozycję! Jeżeli siądziesz na mnie pod kątem 70 stopni na kuchennym taborecie, wtedy nacisk na punkt G...”. Tak, kochany. Zanim się zobaczymy wieczorem, wpadnę do papierniczego po kątomierz.

Nie dogodzisz...Nie dogodzisz...

6. Człowiek posępny czerep

Zawsze świetnie nam się gadało. Wśród znajomych, na spacerze, w drodze do domu, nawet jeszcze na klatce schodowej sypały się między nami pikantne żarciki. A potem było jak w baśni magicznej. Im bardziej nie mieliśmy na sobie ubrań, tym bardziej on tracił głos - zero komentarzy, zero orgazmiczych okrzyków czy westchnień. Dobrze, że przynajmniej nie zamieniał się w dzikiego łabędzia. Po wszystkim ubierał się z ponurą refleksyjnością i mówił „Cześć, zadzwonię”. Co ciekawe, zawsze dzwonił i to nie po to, żeby posapać do słuchawki. Potrafiliśmy wtedy naprawdę długo rozmawiać...

7. Człowiek entuzjasta

Domyślacie się, prawda? Natężenie dźwięku czyniło tę iluzję niemożliwą, ale przysiegam, wolałabym wierzyć, że to echo grało (ale nie na rogu, tylko na włączonym kanale porno). „Tak kotku, zaraz będzie ci dobrze, ooooootak, ooootak, pokaż co dla mnie masz”. Słuchowisko kończyło się zazwyczaj upiornym „AAAAAAAA!!!”. Niech ryczy z bólu ranny łoś? Czemu nie. Ale niech robi to z dala od mojego materaca.

8. Człowiek McGyver

Czasami każdy marzy w łóżku o odrobinie urozmaicenia - życie krótkie, a do wypróbowania jest tyle pozycji, perwersji i podniet. „Czy chciałbyś mnie kiedyś związać?” okazało się jednak ryzykownym pytaniem. Nie, nie spodziewajcie się ociekającego szkarłatem i pachnącego wysokiej klasy skórą lochu rozkoszy, do którego zaprowadził mnie odpowiednio ośmielony kochanek. On po prostu bardzo chciał. Ale nie bardzo miał czym. Jak ekscytująca wydaje się wam kobieta z nadgarstkami skrępowanymi starym szalikiem we wzór „psi ząb”?

9. Człowiek znikający

Jeden z problemów pierwszego świata - czy to właściwie był mój kochanek? Kilka razy po imprezie poszliśmy do niego/do mnie. Pocałunki (świetne), zmysłowe macanie i takie tam inne (super), obdzieranie się nawzajem z ubrań (gimme more!). I co? I nic. Bo on zawsze zasypiał snem piwnym absolutnie nieprzespanym. Na nic zmysłowe podszczypywanie, szepty, poklepywanie po twarzy i chuchanie dymem tytoniowym w nozdrza. Ostatecznie stało się to naszym wspólnym żartem, a jeżeli wybuchasz śmiechem na czyjś widok, to raczej nie idziesz z nim do łóżka (szczególnie, że już znasz każdy jego centymetr).

10. Człowiek młody

Nikt nie mówi o pomarszczonej ćmie barowej, uwodzącej niewinnego chłopaczka, olśnionego/oślinionego blaskiem satyny i cekinów. Ale czasem się tak zdarzy (no dobrze, zdarzało), że kochanek okazuje się zaledwie adeptem sztuki miłosnej, jakkolwiek pełnym zapału i dobrze wyedukowanym za pomocą internetowych materiałów szkoleniowych. I to może być urocze dla dziewcząt, które zawsze lubiły bawić się w szkołę. Jednak czasem byłoby wygodniej powiedzieć: drogie dziecko, tego nie lubię, tamtego próbowałam z kilkoma poważnymi zawodnikami i też nie, cieszy mnie twój zapał, lecz liż trochę niżej i szybciej, a oboje będziemy zadowoleni, gwarantuję. Ziew. Przepraszam, kobieta w moim wieku potrzebuje dużo snu.

Teraz Wasza kolej. Jeżeli ktoś by pytał i węszył, wszelkie zbieżności Parszywej Dziesiątki z tego felietonu z postaciami występującymi w prawdziwym życiu są całkowicie przypadkowe. W gruncie rzeczy jestem dziewicą i czekam na tego jedynego, a wszystkie orgazmy udawałam.

Więcej o: