No to ile tych twarzy mamy?

Do kin wszedł niedawno film "50 twarzy Greya?. Nie wiem czy to dobry film, bo go nie oglądałam, ale tytuł naprowadził mnie na pewną myśl: ile twarzy mamy?

Na pewno jest ich kilka. Nie wiem, czy są osoby, które lubią wszystkie swoje oblicza. Jeżeli tak, to zazdroszczę, bo ja bym sobie co nieco poprawiła i nie mam tutaj na myśli ingerencji chirurga plastycznego.

PORANNY SKOWRONEK

Budzę się rano i to, co widzę, mnie nie zachwyca. Buzia spuchnięta i zaspana, od czasu do czasu "zdobiona” śpiochami w kącikach oczu. Nie zaobserwowałam u siebie efektu telenoweli z Wenezueli, czyli idealnie nałożonego makijażu i bujnej fryzury utrwalonej lakierem. Moje włosy są przyklapnięte, a na policzku odciśnięta poduszka. Normalnie sama słodycz.

MYŚLICIELKA

Większość ludzi, których znam, jak są zamyśleni to wyglądają bardzo mądrze. U mnie to niestety nie działa, bo czasami łapię się na tym, że siedzę z otwartą buzią. Tak, wiem, że nie dodaje mi to uroku, ale co poradzę na to, że moja buzia sama decyduje w jakiej pozycji jest jej najwygodniej. Mam też jakiś dziwny nawyk ziewania i drapania się po głowie. Możliwe, że uruchamia to pewne procesy myślowe, bo inaczej nie jestem sobie tego w stanie wytłumaczyć. W sumie nie ma co ukrywać, kiedy się nam czymś zamyślę, to moja twarz wygląda jak nieskalana żadną myślą...

ŚMIESZKA

Wszyscy ładnie wyglądają, jak się uśmiechają. Otóż nie, to wierutne kłamstwo i jestem tego żywym przykładem. Mam krzywy zgryz i chociaż nosiłam aparat ortodontyczny, to nadal nie mam uśmiechu z Hollywood. Jak się śmieję, to suszę zęby. Niektórzy moi znajomi czasami mnie naśladują i przyznam, że wychodzi im to całkiem nieźle, co powoduje, że jeszcze bardziej zaczynam się szczerzyć. Do tego wszystkiego mrużę oczy i mam wrażenie, że wyglądam jak Gilbert Gottfried.

Jeszcze kilka lat temu dość często pytano mnie - dlaczego się nie uśmiechasz? Czy jesteś smutna? Nie, nie byłam smutna, po prostu bałam się, że zęby mi się przeziębią, jak będę je tak cały czas wystawiać.

PIĘKNA ZŁOŚNICA

Złośnica w moim wykonaniu na pewno nie jest piękna. Wykrzywiona i czerwona facjata, której na czole pulsuje żyłka. Złość piękności szkodzi, to w moim wypadku bardzo prawdziwe zdanie.

NEGOCJATOR

Maska, którą zakładam w pracy w trakcie negocjacji z klientem. Twarz nie wyraża żadnych emocji i bardzo to sobie chwalę. Nawet jak wszystko leci na łeb i szyję, to nie da się wyczytać z mojej mimiki lęku i paniki. Opanowanie i spokój na zewnątrz, chociaż w środku mogę się gotować. Tej twarzy musiałam się nauczyć, ale było warto.

Z TWARZĄ MARILYN MONROE

Chociaż Marilyn Monroe nie jestem i nigdy nie będę, to zupełnie szczerze powiem wam, że lubię swoją zwykłą codzienną buzię, którą najczęściej spotykam w lustrze. Jak już zdejmę maskę Porannego Skowronka, to z lustra patrzy na mnie twarz z uśmiechniętymi oczami, zmarszczkami mimicznymi i pieprzykiem na czubku nosa. I chociaż mam wiecznie podkrążone oczy i różne niedoskonałości cery, to lubię to, co widzę.

Skoro ujawniłam kilka swoich twarzy, to czekam na rewanż z waszej strony. Do dzieła Greyowie!

Więcej o: