Kto się boi różu - koloru, który nie istnieje?

Córeczko zapomnij o różowej sukience. Nie dla ciebie słodkie falbanki. Różowy jest zbyt dziewczyński. Koduje ci rolę w społeczeństwie. Rolę osoby do zadań domowych, takich w kuchni przeważnie. Włożysz różowe ubranie, to wezmą cię za głupią. I twoją matkę też.

Defekt mózgu

Okazuje się córeczko, że różowy stygmatyzuje i skazuje na bycie blacharą z nieuleczalnym pustogłowiem, z tipsami i ustami jak pontony. Więc nie płacz mi tu, nie becz, że chcesz założyć tę ulubioną bluzeczkę w kolorze fuksji w brokatowe gwiazdki z kucykiem pony. Ten kolor cię odmóżdża. Nie wiedziałaś? Twój błąd. Badania amerykańskich naukowców potwierdzają to niezbicie. Nie, to nie magia, nie zabobony, lecz naukowo dowiedziony fakt. Kolor może mieć na twoje życie taki wpływ. A tak w ogóle to różowy nie istnieje! Nie ma we wszechświecie właściwej długości fali elektromagnetycznej, dla tego koloru. Różowy to błąd naszych mózgów.

Zatem od dziś będziesz nosić spodnie moro z traktorami. Po bracie. Widzisz jakie to ekonomiczne. A za oszczędzone pieniądze kupię ci buty piłkarskie. A, nie mówiłam ci jeszcze, że zapisałam cie na gałę. Widzę cię w ataku, na lewym skrzydle. Mówisz, że chciałaś na balet. Otóż nie, balet jest bez sensu, nie nauczysz się tam rywalizacji i walki o swoje. To zagwarantuje ci boisko.

Pokój urządziłam ci w tonacjach beżu i szarości. Jest spokojnie, elegancko, bez krzykliwych kolorów. No i bez różu, ponieważ ten kolor jest infantylny. A ja przecież chcę, żebyś wyrosła na kobietę inteligentną. Pragnę dla ciebie świetlanej przeszłości, żebyś zdobyła wykształcenie takie bardziej nobilitujące. Co oznacza, że musisz iść koniecznie na politechnikę, dopuszczam ewentualnie kierunek, po którym zostaniesz panią dyrektor. Zapomnij o jakichś humanistycznych bzdurach, modzie i nic nie wartych dyrdymałach. Musisz zostać inżynierem. Widziałaś kiedyś inżyniera w różowym? No właśnie, ja też nie. Zatem, zamiast bawić się lalkami, rozwiąż te zadania z dwiema niewiadomymi.

Mam wrażenie, że walce o równouprawnienie i zapędzamy się w jakiś dziwny róg, że teraz trzeba mieć jaja, żeby ubrać dziewczynkę na różowo. Może lepiej żeby nosiła ubranka typowo chłopackie albo uniwersalne, cokolwiek to znaczy. A co, jeśli chce i lubi te przeklęte różowe? Zmusicie ją do czarnych? Niektórzy to robią. Na przykład pani Kim K., która ciąga dzieciaka po pokazach mody. Patrzę na te zdjęcia i zastanawiam się: co to ma być, podprogowy casting do nowej wersji Rodziny Adamsów, stypa?

Uwielbiam różowy. Pasjami.Uwielbiam różowy. Pasjami. /fot. Magda Acer

Precz z różową landrynką czyli demonizowanie różu

LEGO skrytykowane za intensywnie różowe modele klocków dedykowane ściśle dla dziewczynek postanowiło wypuścić serię z kobietami naukowcami. Seria Friends spotkała się z zarzutami, że figurki dziewczynek są zbyt chude, oraz lokują kobietę w stereotypowych rolach. W dodatku jeszcze te wstrętne kolory. To dobrze, że firma wysłuchała głosu klientów, zestaw z paleontologiem i szkieletem Tyranozaura bardzo mi się podoba, podobnie jak i różowe klocki. Z drugiej strony LEGO to klocki rozwijające kreatywność. Przecież zawsze można przełożyć głowę dziewczynki do korpusu chłopaka i zrobić z niej kosmonautę, rycerza, kogokolwiek się zechce. To po prostu kwestia wyobraźni. W każdym razie moja córka tak się bawi, łącząc klocki w kolorze landrynkowego różu z elementami serii Technic oraz Hero Factory. Można? Tak, do tego właśnie służą te klocki. Jeżeli komuś przeszkadzają klocki różowe, może kupić inne. Wybór jest ogromny i nie ma obowiązku kierowania się kategorią dla dziewczynek i dla chłopców.

Przerost formy nad treścią

W rozmowie z TheGuardian projektantka w firmie princess awesome Eva St. Clair mówi o walce z różem i przekonuje, do zakupu swoich produktów "Nasze sukienki pozwalają dziewczynkom wspinać się na drzewa, wyrażać swoje zainteresowania dinozaurami, robotami, ciężarówkami i samolotami - i jednocześnie być księżniczkami. Gdy ludzie spotykają dziewczynkę w różowej, błyszczącej sukience, mówią o tym, jak słodko i pięknie wygląda. Jeśli dziewczynka ma na sobie sukienkę z robotami lub pociągami, ludzie będą rozmawiać z nią o tym oraz o technologii i inżynierii, zamiast o tym jak pięknie wygląda. To otwiera jej umysł, świat i przyszłość."

Widzę tu niezłe dorabianie na siłę ideologii do produktu, który chce się sprzedać. Po pierwsze, wspinanie się na drzewa w sukienkach jest niewygodne i niepraktyczne. Wiem to z własnego doświadczenie, ponieważ dzieciństwo spędziłam łażąc po drzewach oraz dyndając na trzepaku. Powiem tylko: spodnie, spodnie i jeszcze raz spodnie są do tych celów zdecydowanie bardziej odpowiednim strojem niż sukienki, nawet jeśli byłyby to sukienki z terminatorem, Tomkiem Sawyerem czy Włóczykijem. Kolor sukienki, bądź obrazek, który się na niej znajduje nie sprawi magicznym sposobem, że ubranie nabędzie specjalnych mocy i ułatwi np. wspinaczkę na sosnę. To tak nie działa. Moja córka od roku fascynuje się dinozaurami nie dlatego, że ma piżamę po starszym bracie w diplodoki, tylko dlatego, że znalazła na półce książkę o tych gadach. Proste eksperymenty z dziedziny fizyki zainteresowały ją po wizycie w Centrum Nauki Kopernik, podczas której miała na sobie różowe spodnie.

Królowa jest różowaKrólowa jest różowa /fot. Magda Acer

Rozumiem potrzebę zwalczania stereotypów, które są krzywdzące. Zgadzam się z postulatami, że kobiety nie do garów tylko do mikroskopów, ale drażni mnie doszukiwanie się wszędzie przejawów segregacji płciowej. Nie przeszkadzają mi różowe zabawki i ubrania dla dziewczynek. Nie eliminuję tego koloru z życia mojego dziecka, ponieważ to nie kolor bluzki decyduje o ilorazie inteligencji. Nie sprawi też, że dziewczynka zainteresuje się, bądź nie, fizyką kwantową. Problem tkwi w głowach i niezdrowej potrzebie tworzenia teorii spiskowych.

Magda Acer

foch

Więcej o: