Czy naprawdę mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus?

Denerwujemy się na innych, że nie spełniają naszych oczekiwań i nie czytają nam w myślach. Strzelamy focha na zachowania, które przypisujemy płci przeciwnej, swoją płeć wychwalając pod niebiosa. Czy to nie jest przesada? Czy można powiedzieć, że mężczyźni ZAWSZE...

Przeczytałam starą notatkę na blogu Pana Adriana Kwiatkowskiego na temat tego, co go denerwuje w kobietach. Przeczytałam i postanowiłam odwdzięczyć się pięknym za nadobne. Niech panowie sobie nie myślą, że zawsze są tacy super i ekstra. Nie będę się czepiała obowiązków domowych, ani tego, że rozrzucają ubrania po całym mieszkaniu. Z tym da się żyć. Ale są fundamentalne kwestie, o których milczeć nie można. Sprawy te od wieków omawiane są na tajnych kompletach, a nadal podnoszą ciśnienie przedstawicielkom płci pięknej.

POGOŃ ZA GADŻETAMI

W czasach dawnych mężczyźni przechwalali się ręcznymi siekierkami kamiennymi, zegarkami z melodyjką, albo magnetofonem typu "jamnik”. W czasach obecnych mają jeszcze większe pole do popisu, gdyż gadżetów przybywa co roku jak grzybów po deszczu. My, kobiety, rozumiemy tę potrzebę męskiej rywalizacji, ale nie bardzo pojmujemy po co nas się w to wciąga. Trzeba sobie w końcu raz na zawsze wyjaśnić, że nam jest wszystko jedno, jakiej marki telefon mamy, zegarek służy nam do sprawdzenia czasu, a samochód do odbycia podróży z miejsca A do miejsca B. Telewizor nie musi być największy, a konsola do gier najnowsza. Więc naprawdę obejdziemy się bez wiedzy o najnowszym tablecie firmy XYZ. Ba! my nawet będziemy potrafiły żyć bez posiadania takiego cacka, a kasę jaką ładujecie w nowy sprzęt z chęcią przeznaczymy na coś istotnego dla nas.

DOBRZE CI BYŁO?

Jak się okazuje, panowie nie potrafią rozmawiać o seksie. Tadam! Właśnie taka odpowiedź padła jako jedna z pierwszych, kiedy spytałam się pań, o to, co denerwuje je w mężczyznach.

No niezbyt dobra to wiadomość. Powiedziałabym, że wręcz fatalna.

Jak się okazuje, nadal sporo panów uważa, że, jak wlezą na babę, to ta od razu będzie w siódmym niebie. Panowie, kobieta ma swoje potrzeby i leżenie na wznak na pewno do nich nie należy. Od takiego leżenia to co najwyżej odleżyn można dostać, ale na pewno nie orgazmu. Niektórzy panowie sądzą, że jak będą ugniatać piersi partnerki to ta odleci. Owszem odleci, ale z bólu, a nie z rozkoszy. Niech taki jeden z drugim sam sobie zacznie kręcić sutki i zobaczą, czy to jest przyjemne. Korepetycje z filmów dla dorosłych, to też niekoniecznie dobra droga do poznania kobiecych potrzeb.

www.gratisography.com/nie drażnij kobietyNie drażnij kobiety (Fot.www.gratisography.com)

MĘŻCZYZNA NIE CHORUJE, MĘŻCZYZNA WALCZY O ŻYCIE

Chorującemu mężczyźnie trzeba podawać leki, picie, jedzenie, bo on nie ma siły ruszyć się z łóżka, jak termometr wskazuje 37 stopni. Trzeba też rzecz jasna podać pilota, bo bez oglądania telewizji się nie obejdzie. Chorujący mężczyzna cierpi tak jak NIKT nigdy nie cierpiał do tej pory. Chorujący mężczyzna wymaga opieki nie tylko ze strony partnerki, ale i matki. Tylko ta będzie wiedziała jaką zupę ugotować swojemu maleństwu, które już dawno posiwiało na skroniach, ale nadal jest maleństwem. Co w sposób naturalny prowadzi do kolejnego punktu...

A MOJA MAMA...

Panowie, jak było wam tak dobrze z mamusią, to trzeba było u niej zostać.

Porównywanie matki do swojej partnerki jest delikatnie mówiąc do dupy. Wiecie, kompleks Edypa i te sprawy. Jeżeli tak robicie, to sami skazujecie się na zwolnienie ze związku i etykietkę "mamisynek".

Opisane przez mnie przypadki, to tylko wierzchołek "Góry Spięć” między partnerami. Wszystkie te sytuacje są przerysowane i nie ma się co oburzać, bo prawda jest taka, że to samo można powiedzieć o kobietach. Zastąpmy gadżety - ubraniami, mamisynka - córeczką tatusia, a męskie chorowanie - rzeźnią, zwaną miesiączką. A brak chęci i potrzeby rozmawiania o seksie to nie tylko męska przypadłość.

Więcej o: