Ilu miałaś kochanków? I dlaczego tak mało?

Ilu miałaś kochanków? No, przyznaj się, ilu? Podobno średnio kobiety mają czterech, a mężczyźni siedem. Średnio. Ale ja wam powiem, że moje koleżanki znacznie odbiegają od średniej. Rzecz jasna w górę. Ale są też takie, które odbiegają w dół. I na tych chciałabym się skupić. A właściwie na tym, czego muszą wysłuchiwać.

1. "Jeden? Słownie jeden? Serio? Dziewczyno, co ty wiesz o życiu” (bo życie, jak wiadomo, składa się z samego seksu. Człowiek od rana do nocy nic innego nie robi, tylko wkłada i wyjmuje, wkłada, wyjmuje, trze, liże, dmucha, pieprzy, smaruje, bzyka, tryka, rżnie, gzi się. Seks jest najwyższą i najważniejszą wartością, przekłada się na ilość szarych komórek, na przebojowość, zdolność myślenia syntetycznego, synkretycznego i każdego innego. Jak powszechnie wiadomo, ludzie, którzy uprawiają mnóstwo seksu z wieloma partnerami są lepszymi przyjaciółmi, pracownikami, można im bardziej ufać i nawet dziećmi lepiej się zajmują. Tak jest i już, potwierdziły to badania amerykańskich naukowców).

2. Machnięcie ręką i "nie ma o czym mówić” (w domyśle - co ci tu będziemy tłumaczyć, ty i tak nie zrozumiesz, ty miałaś / masz jednego partnera seksualnego, z tobą nie ma o czym porozmawiać, dziewczyno, PUŚĆ się wreszcie, a zobaczysz, w twoim życiu już zawsze będzie wiosna. Wszystko się ułoży, wszystkie problemy się rozwiążą, a na pewno będziesz miała więcej do powiedzenia na dowolny temat).

3. "I myślisz, że ten związek przetrwa? Serio?” (przecież będziesz chciała sprawdzić, jak to jest z innym. Z innym siusiakiem, mniejszym, większym, krzywym, czarnym (czyt. wielkim), żółtym (malutkim), bardziej figlarnym. Z innym ciałem, bardziej / mniej umięśnionym, wysportowanym, owłosionym, mniejszym, większym, jędrniejszym. Przecież to normalne, że zanim się zdecydujesz na jakieś mieszkanie czy samochód, najpierw musisz trochę ich obejrzeć, prawda? Sprawdzić, w którym dobrze się czujesz, który dobrze się prowadzi, gdzie i co ci leży, a gdzie nie. Niby tak, ale czasem jest też tak, że człowiek wejdzie do jakiegoś mieszkania i od razu wie, że jest super, że to tu i już nie ma co szukać. A czasem wejdzie i wie, że jest potencjał i że warto w to zainwestować. A czasem też nic nie myśli, bierze na co go stać i "potem się zobaczy").

Po co ci krynoliny?Po co ci krynoliny?

4. "Nie żałujesz? Nie tęsknisz?” (nie żałuję i nie tęsknię, bo niby za czym? Za bzykaniem gdziekolwiek, za dyszeniem do ucha, za "brudnymi smsami” i zdjęciami siusiaka wysyłanymi mejlem? Ach, mój Boże. Totalne szaleństwo, a właściwie to nawet urok nowości. Wtedy nawet nie ma znaczenia, czy ten ktoś jest dobrym kochankiem, bo jest NOWYM kochankiem, więc serce zawsze trochę szybciej bije. Ale, tak mi przykro, to się kiedyś skończy. Z biegiem czasu, z biegiem lat kończy się coraz szybciej. I wtedy co? Pracujemy w starym, czy szukamy nowego, żeby poprawić ukrwienie kończyn i statystyki?).

5. "Nawet nie wiesz, co cię w życiu omija” (wiem, albo mogę się domyślić. Niewygodne miejsca do uprawiania seksu - samochód, winda, przebieralnia, prysznic. Porwane gacie, spódnice, bluzki - bo "szał”, prawie jak Podkowińskiego. Żenujące rozmowy na temat zabezpieczania się, szczególnie ta o lizaniu lizaka przez papierek. Choroby weneryczne, nadżerki, czasem HIV. Łykanie przygodnej spermy. Tłumaczenie, że tak lubię, a tak to niekoniecznie, nie z tej strony, może jednak z tamtej, bardziej tu, o tak, za szybko, za wolno, na odwrót. Tak mówię, bo nigdy nie spotkałam kochanka idealnego? Być może. Tylko że idealnych nie ma. Każdy zawsze kiedyś jest niedomyty, zmęczony, wkurzony, niezainteresowany, za szybki, niedoinformowany. Każdemu kiedyś w końcu otwierają się na to oczy).

6. "Seks to seks, a miłość to miłość. Niech miłość nie przysłoni ci dobrego seksu”(najlepszy seks to jednak ten z miłością i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Tak mi przykro. Jestem kompletnie niereformowalna. Starawa. I pewnie miałam niewielu partnerów seksualnych, wszystko przez to).

A wy, jak macie? Więcej czy mniej? I jak myślicie, co jest lepsze?

Więcej o: