13 prawd o rodzicach, które zrozumiałam dopiero, kiedy sama zostałam matką

Kiedy jesteś dzieckiem, czy nastolatką, rodzice wydają ci się mieszkańcami innej planety. Zrozumienie dla ich zachowań i potrzeb przychodzi z wiekiem - zwłaszcza gdy też jesteś rodzicem!

1. Rodzice też są ludźmi

LUDŹMI, nie kosmitami czy wielofunkcyjnymi robotami do obsługi dziecka. Mają jakąś swoją mniej lub bardziej tajemniczą dla nas przeszłość, przyjaźnie i życie zawodowe, które może ich pochłaniać znacznie bardziej niż nasze problemy. Dla wielu ludzi są po prostu Markiem i Majką - fajnymi osobami, które chyba mają jakieś tam dzieci, ale kogo to obchodzi? Rodzice mają też życie wewnętrzne i rozmaite potrzeby emocjonalne, o których nawet nie wiemy. Moi rodzice nie są przedłużeniem moich potrzeb, istnieją beze mnie. I pewnie nawet to sobie chwalą.

2. Rodzice nie są wszechmocni

Z perspektywy dziecka, zwłaszcza małego (choć dla zbuntowanej nastolatki potykającej się o rodzicielskie zakazy też), rodzic jest figurą wszechmocną i wszechwładną. Tymczasem okazuje się (szok i niedowierzanie!), że jest tak samo bezradny i poddany rozmaitym ograniczeniom, jak każda inna ludzka istota. Jest tak wiele rzeczy, których nasi rodzice nie mogą: bo nie potrafią, bo ich nie stać, bo to nielegalne, bo fizycznie niemożliwe... Biedaki!

3. Rodzice mają swoje wady (i muszę je zaakceptować)

Najpierw ich wad nie dostrzegamy, potem nas strasznie denerwują: "bo moja mama zawsze...", "bo mój tata nigdy...". Kurcze, jak oni mogą być tacy NIEDOSKONALI? Tacy... ludzcy? I czy ja przypadkiem nie mam dokładnie tych samych wad? Ejże!

4. Rodzice nie są moimi wrogami

Nie są, nigdy nie byli. Naprawdę sporo "kumają", a jeśli na coś nie pozwalają, czegoś nie robią, czemuś się sprzeciwiają, to pewnie po to, by mnie chronić, a nie - żeby zrobić na złość. Oni zawsze chcą dla mnie jak najlepiej. Tylko czasem zwyczajnie mylą się w ocenie tego, co jest najlepsze. Są przecież ludźmi. (patrz pkt 1.)

5. Rodzice bywają zmęczeni

Banał? Oczywista oczywistość? A jednak... Po całym dniu pracy, czy tyrania w domu, rodzice NA PEWNO marzą o tym, by wystąpić w charakterze rozjemcy w sporze między mną a bratem ("mamo, bo on mi zabieeera!", "tato, no powiedz jej coś!"), wytłumaczyć mi matmę, dopompować koła w rowerze, upiec te ciasteczka co obiecałaś tydzień temu, odprowadzić na kółko teatralne ("no jak zapomniałaś, że to dzisiaj?), odebrać z treningu, wysłuchać dlaczego Rafałek pokłócił się z Pawełkiem, przygotować przebranie na jutro do szkoły (zapomniałam ci powiedzieć, że jutro muszę mieć ten strój!) i wziąć udział w ożywionej dyskusji czy Monster High jest lepsze od Ever After High... A pójdź mi stąd gówniarzu cholerny, ja ledwo zipię! Nigdy tak nie mówili? DZIWNE.

6. Rodzice potrzebują miłości

Chcą być kochani, przytulani, chcą słyszeć czułe słowa. Od nas (kiedy ostatnio mówiliście rodzicom, że ich kochacie?), ale nie tylko. Nasza miłość jest im potrzebna ale niewystarczająca. Chcą być kochani nie tylko jako rodzice, ale też jako ludzie. Pewnie jeszcze seks by chcieli uprawiać? O NIE! (Nie? Naprawdę nie? Celibat dla rodziców?).

7. Rodzice kłamią, mylą się, nie wiedzą wszystkiego

Dogmat o nieomylności rodzica jest podobny do tego o wszechmocy (patrz pkt. 2) - jest to dogmat z gruntu fałszywy. Nasi szanowni rodzice mijają się z prawdą na różne sposoby i z różnych powodów: czasem brakuje im wiedzy albo nie potrafią właściwie ocenić sytuacji, a czasem dlatego, że chcą nas przed czymś chronić (patrz pkt. 4). Czasem jest to rozmyślne kłamstwo, czasem nadmiar fantazji lub lęk prze skonfrontowaniem nas i siebie z rzeczywistością. Mamo, tato - my też jesteśmy dorośli i stosujemy te same techniki. Już się nie nabierzemy.

8. Rodzice mnie kochają zawsze - nawet kiedy są skrajnie wkurwieni

Nawet jeśli chwilowo chcą mi łeb urwać i nie wierzą, że urodzili/wychowali taką kretynkę/egoistkę/nieogarniętą ciamajdę/beksę/rozrzutną pindę/roszczeniowego potwora to i tak kochają. I, owszem, jeśli sytuacja tego wymaga, pomogą. Nawet jeśli będą na siebie wściekli, że znów dali się zmanipulować swojej miłości.

9. Rodzice żyją w strachu

Że coś mi się stanie, że zachoruję, ulegnę wypadkowi, ktoś zrobi mi coś złego. Wszędzie widzą zagrożenia i są w stanie przedstawić najgorszy możliwy scenariusz każdej sytuacji. A przecież chcą mnie chronić! Boją się też o siebie, że zachorują, umrą, stracą pracę. Że nas zawiodą w taki, czy inny sposób. Że źle nas wychowają. Że sobie nie poradzimy. Że będą dla nas ciężarem. I jeszcze ta wojna... Trudno myśleć jasno i zachowywać pogodę ducha, gdy wokół tyle lęków, prawda?

10. Rodzice nie lubią się bawić z dziećmi i chcą mieć czas dla siebie

Wcale TAK BARDZO nie lubią budowania z klocków, jazdy na łyżwach, zabaw plasteliną i wycinanek. Owszem, mogą się z nami pobawić. Owszem, czasem nawet im to sprawia przyjemność, bo nas kochają (albo akurat lubią jakiś rodzaj zabawy), ale gdyby dać im wybór to pewnie woleliby poleżeć, poczytać, pójść do kina, wyskoczyć na kawę/wino, obejrzeć mecz w spokoju. Tylko wiecie co? Kochają nas. Mają przerąbane, bidulki.

11. Rodzice bywają dziecinni

Rodzic to powinien być poważny, emocjonalnie zrównoważony, postępować racjonalnie, nie ulegać szałom radości i znosić wszelkie przeciwności losu ze stoickim spokojem. Ta, jasne. Problem w tym, że rodzice mają swoje wady, mają rozmaite niezaspokojone potrzeby, marzenia, pragnienia, fantazje... Jejku, po prostu czasem chcą choć na chwilę ciepnąć to wszystko i poczuć się wspaniale! Bawić się jak dzieci, postępować zgodnie ze swoim widzimisię i nie musieć się nikomu tłumaczyć. Mogą się zakochać, znaleźć dziwaczne hobby, odjechać światopoglądowo. Mogą być uparci, krótkowzroczni, niecierpliwi, łakomi. Jak dzieci, jak dzieci...

12. Kiedyś będę musiała być dla nich rodzicem

Nasi rodzice się starzeją, zauważyliście? Podupadają na zdrowiu, nie radzą sobie na rynku pracy, trudniej im się odnaleźć w rzeczywistości. Nadejdzie chwila, kiedy będziemy musieli zapewnić im opiekę, wziąć na siebie odpowiedzialność za ich los. Czy dam radę? Czy moje wady, moje zmęczenie, bezradność i strach położone na jednej szali nie przeważą tego co na drugiej - miłości do nich?

13. I nie, nigdy nie przestaną nas wkurzać, jak nikt inny na świecie

Tym swoim ględzeniem, krytykanctwem, czarnowidztwem, brakiem zrozumienia. Ale przecież ich kochamy. Poza tym jesteśmy dorośli, dojrzali, poważni i świetnie umiemy panować nad emocjami. Prawda?

 

foch

Więcej o: