To zdjęcia Cindy Crawford bez retuszu?!

Zmarszczki, bruzdy, sflaczała skóra na brzuchu i na udach - oto Cindy Crawford bez retuszu! Ach, co za odwaga! Tak właśnie wygląda ciało dojrzałej kobiety! Tylko, że ktoś nam tę panią specjalnie tak zepsuł. Skoro zaczynamy celowo oszpecać kobiece ciała w Photoshopie, to znaczy, że coś poszło nie tak...

Poprawianie utrwalanego na obrazach wyglądu jest obecne w naszej kulturze tak długo, jak długo rzeczywistość rozmijała się z oczekiwaniami - czy to hojnego mecenasa wynagradzającego prace malarza, czy samego artysty, któremu licentia poetica pozwalała na śmiały retusz zastanych realiów.

Zdobycz nowoczesności zwana Photoshopem tylko nam to wszystko przyspieszyła i pozwoliła na nieskończoną ilość poprawek. Korzystają z tego skrzętnie ekipy produkujące sesje foto dla firm produkujących wszystkie te super nowoczesne i hiper drogie kremy na zmarszczki, rozstępy i inne tego typu "niedoskonałości". Kochają go celebrytki, które niejednokrotnie żądają autoryzacji zdjęć przed publikacją w kolorowych magazynach. "No, panie Przemku, nie mógłby mi pan jednak tego podbródka zmniejszyć? Pani Agnieszko, ja wcale nie mam takich fałdek pod łopatkami, proszę coś z tym zrobić!".

Młodziej, gładziej, zgrabniej

Nic nowego pod słońcem. Większość znanych postaci pchających się do „czasopism z segmentu people” (ta poetycka, dwujęzyczna nazwa określa kolorowe magazyny dla kobiet) pięknie nam młodnieje na starość, zwłaszcza na dobrze obrobionych zdjęciach. Na wszelki wypadek przed dobrą sesją mamy szybkie „ostrzykanko”, małe „botoks party”, kilka chirurgicznych korekt tego, co nam się nigdy nie podobało. Dlaczego nie? Kobieta ma prawo czuć się dobrze w swoim ciele, a jeśli może jej pomóc w tym chirurg plastyczny, to co? Źle?

Wszystko to musiało się skończyć buntem. Tak oto wkraczamy w świat pełnego naturalizmu. Piękne sesje zdjęciowe silnych w swej niedoskonałości cielesnej kobiet, serie zdjęć pociążowych rozstępów, fotogalerie z modelkami plus size, dziewczynami o niesztampowej urodzie, na wózkach inwalidzkich, z protezami, przebarwieniami skóry. Kobietami, które noszą mężnie ślady po operacjach plastycznych, blizny po obrażeniach, wreszcie te, które jeszcze dekadę temu były zbyt „stare i pomarszczone” - wszystkie dziś wreszcie są zauważane w mediach, które wcześniej czciły wyłącznie boginię młodości i perfekcji. Publikowanie wizerunku takich „niedoskonałych” kobiet dodaje innym dziewczynom siły i wiary w siebie.

Bunt z czasem został zawłaszczony - która z was, drogie panie, nie przyklasnęła kampaniom społecznym firmowanym logiem Dove, czy Nivea? Która nie dała się oczarować magii zdjęć bardziej lub mniej znanych postaci ze świata showbusinessu publikujących swoje fotki z hasztagiem #nofilter (bez filtrów z programów do cyfrowej obróbki obrazu) #nomakeup (bez makijażu... albo „prawie” bez niego).

Teraz przyszedł czas na turpizm

Przedsmakiem stały się dwie dość druzgoczące sesje z udziałem Anji Rubik. W tej pierwszej wygląda niczym wychudzony więzień obozu koncentracyjnego. W tej drugiej przypomina zapitą na śmierć klubowiczkę. No i mamy teraz naszą Cindy Crawford.

Czterdziestodziewięcioletnia modelka promująca aktywny styl życia, matka dwojga dzieci, jedna ze stu najgorętszych i najseksowniejszych kobiet wszech czasów - przyznacie, że to łakomy kąsek dla wszystkich hejterów. Tym smaczniejszy, że oto ktoś obiecuje nam, że zobaczymy Cindy Crawford bez retuszu. „No Photoshop”. Nie, zero, null. Tylko paskudztwa, które same chcemy ukrywać przed światem. Mało tego -  widzimy je uwypuklone.

Widzimy, jak ten ideał, ta bogini paraduje w majtach i staniku epatując obwisłościami i zmarchami. Och, ona też! Ach, jaka to odwaga, jaka siła! Dziękujemy ci Cindy, za to, że jesteś z nami, mimo całej swej wspaniałości i bogactwa, mimo botoksów i operacji! Ha, ha! Tylko, że to nie jest prawda, okazało się bowiem, że ten cały „no photoshop” jest „full photoshpem”, tylko ktoś postanowił nam nieco naszą panią Cindy zepsuć, zamiast ulepszać.

Zepsuta Cindy - by wszystkim nam było lepiej? źródło: hellogiggles.comZepsuta Cindy - by wszystkim nam było lepiej? źródło: hellogiggles.com

Cindy Crawford na co dzień wciąż może pochwalić się ciałem, którego zazdrościłaby jej niejedna dwudziestolatka (sport, drogie kosmetyki, drodzy chirurdzy, drogie zabiegi, KTO JEJ ZABRONI?), tylko głupio tak pokazywać kolejne ładne fotki Cindy, nie? Czytelniczkom będzie przykro, będą jej zazdrościć. Zmarszczmy Cindy!

Przyznacie, że to niezła paranoja. Tak mają wyglądać nowe standardy? Będziemy teraz obzmarszczać gładkolice, dorabiać cyfrowe oponki wychudzonym, młode postarzać, stare zombifikować? I dzięki takim zabiegom wszyscy my, maluczcy, będziemy się czuć cudownie? Cóż... Nie wydaje mi się. Może natomiast Stanisław Grochowiak ze swoimi pięknymi wierszami zacznie być cytowany w podpisach do fotek na Pudelku - i to jest jakiś plus całej zaistniałej sytuacji.

Więcej o: