Nic mi się nie chce, tylko bym spała. Nie cierpię przesilenia wiosennego!

Czy macie sprawdzone sposoby na przetrwanie tego wstrętnego okresu między zimą i wiosną? Ja straciłam energię życiową i jestem jak ta zabawka, w której ledwo co działa bateria. Wiem, że jest to stan przejściowy, ale jakoś szczególnie ciężko go znoszę.

Bardzo się cieszę, że wiosna nadciąga wielkimi krokami, szkoda tylko, że przesilenie jest dla mnie w tym roku wyjątkowo męczące. Chciałabym budzić się pełna energii i gotowa do działania, a budzę się ociężała i zmęczona. W dodatku słońce, schowane za chmurami, zamiast grzać miło wygląda jakoś tak:

w oczekiwaniu na słońce/www.pexeles.comwww.pexeles.com

Zresztą, co za różnica. I tak ledwo co widzę, nie wysypiam się i ciągle jestem zmęczona. Właśnie - ospałość i brak energii w tym okresie, to chyba największy z problemów, bo wpływa na całokształt funkcjonowania. Nie pomaga picie kawy, nie pomagają spacery na świeżym powietrzu, nie pomaga wietrzenie mieszkania. Zaczęłam nawet łykać magnez i witaminę D, ale na razie bez szczególnych efektów. Wystarczy, że za długo siedzę w jednej pozycji, a już mi się oczy zamykają i zaczynam odpływać. Czytanie książek lub oglądanie telewizji ma na mnie ten sam wpływ. Kilka stron, 30 minut filmu i ciach! - już śpię. Ostatnio usnęłam przed telewizorem o 19:30 i tylko jakaś głośna reklama wybudziła mnie w okolicy 22. Zwlekłam się na spacer z psem i z powrotem do łóżka. Oczywiście, to, że za szybko kładę się spać, ma wpływ na to, że za wcześnie wstaję.  I koło się zamyka.

Przykład z ostatniego weekendu: pobudka o 6:30, pierwsza drzemka 11-13, druga drzemka 16-17, "głęboki sen” w łóżku od 22.

Nie jestem w stanie opanować senności. O ile jeszcze w weekend mogę sobie pozwolić na drzemki, to w ciągu tygodnia już nie. Nie muszę chyba dodawać, że prowadzenie samochodu w stanie zamulenia, nie jest najbezpieczniejszą z czynności. Problemy z koncentracją przekładają się także na pracę. To, co do tej pory zajmowało mi chwilę, teraz ciągnie się w nieskończoność. Dzielę sobie pracę na małe części i odhaczam po kolei wykonane zadania.

Żadne ilości kawy nie są w stanie mnie obudzić... (Fot. CC0 Pexels.com)Żadne ilości kawy nie są w stanie mnie obudzić... (Fot. CC0 Pexels.com)

Brak apetytu to kolejny problem w okresie przesilenia wiosennego. Jem trochę na siłę, bo wiem, że trzeba jeść i że w tym okresie zdrowe jedzenie jest wyjątkowo istotne. Nie mam z tego żadnej przyjemności, bo potrawy nie mają smaku. Nie znaczy to, że są niesmaczne. One po prostu nie mają smaku, tak jakbym miała uszkodzone kubki smakowe. Jakbym żuła papier. Zazwyczaj jestem w grupie tych, co lubią zjeść dużo i dobrze, więc brak apetytu nie jest czymś co sprawia mi radość. Nie wchodzę na wagę, ale po ubraniach widzę, że coś jest mniej obywatelki. Ma to oczywiście swoje plusy, ale tęsknię do smaku potraw.

Nawet hamburger z frytami nie cieszą jak kiedyś (Fot. CC0 Pexels.com)Nawet hamburger z frytami nie cieszą jak kiedyś (Fot. CC0 Pexels.com)

Ale i tak najgorszy jest brak słońca. Dokuczliwe aspekty przesilenia wiosennego na pewno mają dużo wspólnego właśnie z brakiem słońca. Wiem, że już za chwilę będzie ono pięknie świeciło i energia życiowa wróci do mnie ze zdwojona siłą. Już za chwilkę, już zaraz... RRRANY! Chciałabym, żeby ten moment już nastąpił. Staram się łapać każdy promyk i cieszę się nim jak dziecko. Tęsknię do tych poranków, kiedy z kubkiem kawy stoję na balkonie i wystawiam twarz na pierwsze promienie słońca. Wiem, że minie mi ospałość, wiem, że apetyt wróci i wiem, że w ogóle będzie cudownie. Trawa zacznie się zielenić, na drzewach pojawią się liście, ptaki będą wesoło ćwierkały, a ludzie będą uśmiechnięci. Wiosno! proszę przyspieszyć swoje nadejście, bo czekam na ciebie z utęsknieniem.

A teraz pora na was. Zasypcie mnie proszę sprawdzonymi radami, jak przetrwać przesilenie. Odwdzięczę się dobrym słowem.

Więcej o: