Chodź do łóżka! Świętujmy razem międzynarodowy dzień drzemki w pracy

12 marca obchodzimy międzynarodowy dzień drzemki w pracy - święto, którego niestety nie mogę oficjalnie celebrować. Spanie w pracy źle się kojarzy, z lenistwem i nieróbstwem. Zupełnie niepotrzebnie, ponieważ krótka drzemka zwiększa produktywność i odświeża umysł.

Pracę zaczynam o siódmej rano i senny kryzys dopada mnie zwykle około 13. Wszystko oczywiście zależy od tego, co mam tego dnia do zrobienia. Jeżeli pracuję pod presją, telefony się urywają i ogólnie jadę na adrenalinie, to nawet nie ziewnę. Jeśli natomiast od rana czytam akta spraw, opiniuję dokumenty, grzebię w excelu, czyli zajmuję się raczej czynnościami monotonnymi, to kryzys jest murowany. Podobną moc ma usypiające szkolenie lub zebranie w sali z przygaszonym światłem.

Łapię się na tym, że piąty raz czytam to samo porywające zdanie opinii z departamentu prawnego i słowa zlewają mi się w jedną masę. I nie chodzi o to, że opinie prawne napisane są w sposób tak zawiły, że zwoje w mózgu kurczą się od tego samoistnie. Po prostu, w momencie, gdy dopada mnie biurowa wróżka snu, to chyba tylko roznegliżowany Aleksander Skarsgard byłby w stanie sprawić, że krew w żyle popłynie szybciej. Ale niestety ani on i on, ani inny miły pan się w moim biurze nie pojawi, nie mam co do tego złudzeń. Jestem tam ja i moje bezpłciowe segregatory. Dlatego jeszcze bardziej chce mi się spać. Walczę jak lwica z ziewaniem, ale sami wiecie jak to jest, niby mam 37 lat i teoretycznie powinnam już kontrolować własne ciało, ale szczęka ma odrębne zdanie i żyje własnym niesubordynowanym życiem. Podstępna larwa.

Praca usypiaPraca usypia /fot. M. Acer

Marzy mi się wtedy pokój do drzemki w biurze, z wygodnym łóżkiem i miłym kocykiem, którym mogłabym się przykryć. Albo chociaż taka poduszka. Wystarczyłoby mi 20 minut, żeby położyć się, zamknąć na chwilę oczy, zresetować się. Takie mini SPA dla mózgu. Jednak zamiast snu funduję sobie kolejną kawę. Owszem stawia mnie na nogi, ale potrzeba snu pozostaje niezaspokojona.

Okazuje się, że moje marzenia i pragnienia nie są pozbawione sensu. Amerykańscy (a jakże!) naukowcy udowodnili, że drzemka podczas pracy ma zbawienny wpływ na jakość i wydajność pracy. 10-20 minut snu da nam zastrzyk energii i pozwoli wrócić do pracy w pełnej gotowości. Podczas 60 minutowego snu można się doskonale zregenerować i pobudzić mózg do działania. Choć działaniem niepożądanym może być odczucie spowolnienia reakcji tuż po przebudzeniu. Wreszcie, 90 minut drzemki odzwierciedla pełen cykl snu. Jeśli chcecie wspomóc swoją kreatywność i pamięć emocjonalną odpowiedzialną za takie procesy jak uczenie się, zdrzemnijcie się przez półtorej godziny. Co ciekawe są firmy, które odkrywszy tę dobroczynną moc snu pozwalają swoim pracownikom na drzemki. Zatem jeśli chcecie zdrzemnąć się w pracy, proponuję wysyłać CV do takich korporacji jak Google, Pizza Hut, British Airways, Newsweek, Time Warner czy Nike.

Cóż, jednak nie każdy jest zatrudniony, przez takich wielkodusznych i otwartych na naukowe odkrycia pracodawców. Większość z nas ma szefów, którym na pomysł drzemki pracownika w pracy ciśnienie skoczyłoby jak Adam Małysz w Hinterzarten w 2010 roku. Jak zatem radzić sobie w tak trudnych momentach, gdy Morfeusz porywa nas do swej pięknej krainy. Jak spać w pracy, tak żeby nikt tego nie zauważył? Zapytałam o wskazówki znajomych.

Wygaszacz ekranu z arkuszem Excela

Jak wiadomo ludzie sprawnie żonglujący funkcjami w excelu budzą szacunek i poważanie. Bo te arkusze są takie ogromniaste i mieszczą w sobie tyle danych. Normalnie wyższa matematyka. Dla niepoznaki należy zrobić sobie print-screen z widokiem jakiegoś sympatycznego arkusza i przyjąć pozycję myśliciela.

Samochód - sypialnia na kółkach

Jeśli dojeżdżasz do pracy własną karetą, to masz doskonałą okazję do krótkiej drzemki na parkingu. Mówisz, że idziesz na spotkanie, albo na obiad, a zamiast tego będziesz chrapać za kółkiem.

Komnata tajemnic

Nie możesz rozłożyć karimaty pod biurkiem, nie masz w biurze wolnej kanapy? To nic, zawsze jest gdzieś wolna sala konferencyjna, pusty pokój lub w najgorszym wypadku toaleta. Jeśli dobrze się zamkniesz i zignorujesz odgłosy z sąsiedniej kabiny, to możesz się zdrzemnąć w oparach absurdu.

Na zagubiony ołówek

To sprawdzona technika i skuteczna technika. Kładziesz rękę na biurku i opierasz na niej głowę z twarzą skierowaną w do podłogi. Druga ręka bezwładnie zwisa w dół. Możesz tak przeleżeć 15 cennych minut. Gdy ktoś pyta co się stało mówisz, że schylasz się po ołówek, który wpadł pod biurko.

Na ważne dokumenty

Kładziesz na biurku pisma, rozporządzenia lub inne dokumenty związane z pracą. Opierasz łokcie o biurko i podtrzymujesz lekko pochyloną głowę. Jeśli masz długie włosy możesz zrobić z nich parawan. Jest to dość stabilna pozycja, może sobie tak drzemać, dopóki ktoś nie klepnie cię w ramię.

Z powodu deficytu snu cierpią też Japończycy, jeden z najbardziej pracowitych narodów świata. Starają się wykorzystać każdy moment na drzemkę. Jest to zjawisko tak powszechne, że nadano mu własna nazwę inemuri. Japończycy śpią w środkach komunikacji, ale regularnie drzemią też przy biurkach i na spotkaniach biznesowych. Co ciekawe drzemka w pracy jest traktowana jako dowód oddania pracy. Dlatego niektórzy nawet udają inemuri, żeby sprawić wrażenie bardziej zapracowanych.

Dlatego życzę Wam drodzy czytelnicy, kolorowych snów.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: