Kopciuszek i inne silne dziewczyny

Bajki dla dzieci przeżywają okres transformacji. Animowane księżniczki Disneya hardzieją i emancypują się, a klasyczne baśnie poddawane są realistycznym przeróbkom, które trafiają do przekonania przede wszystkim dorosłym widzom.

Trend, by opowiadać klasyczne bajki dla dzieci raz jeszcze, inaczej, bardziej realistycznie i (niekiedy) brutalnie jest wyraźny. Obecnie na ekranach kin króluje aktorski "Kopciuszek" w reżyserii Kennetha Branagha, zaś media niemal codziennie donoszą, kto jeszcze dołączy do wspaniale zapowiadającej się ekranizacji "Pięknej i Bestii". Cieszą zwłaszcza wiadomości o Emmie Watson, która zagra Belle i Emmie Thompson, która wcieli się w rolę pani Potts. Dołączy tym samym do grona innych wspaniałych aktorek w, którym do twarzy w baśniowym anturażu: Angeliny Jolie jako Diaboliny w "Czarownicy" (czyli nowej wersji "Śpiącej królewny"), Julii Roberts jako Złej Królowej w "Królewnie Śnieżce" oraz oczywiście Cate Blanchett, która z łatwością kradnie uwagę widza jako macocha we wspomnianym już "Kopciuszku".

Księżniczki okazują się bardzo silnym i trwałym wzorcem kulturowym, zaś pośrednim, aczkolwiek przekonującym dowodem na jego moc (Mam tę moc!) jest niezliczona ilość przeróbek, kontestujących ten model kobiecości. Pisałam kiedyś o uwspółcześnionych disnejowskich księżniczkach Katarzyny Witerscheim, ale niemal codziennie pojawiają się jakieś księżniczki o bardziej realistycznych fryzurach, czy obwodzie talii. Jest tego naprawdę wiele, a postulat ukryty w tych przeróbkach brzmi: nie chcemy oderwanych od rzeczywistości, kruchych panienek. Chcemy kobiet z krwi i kości - także w bajkach.

Dekonstrukcja mitu księżniczki, jakiego w swoich absolutnie genialnych raperskich potyczkach dokonuje Whitney Avalon, idzie jeszcze dalej. W błyskotliwych, przezabawnych i złośliwych tekstach "stare" księżniczki (Kopciuszek, Śnieżka) walczą z tymi "nowymi" (Belle, Elsa). Wygrywają zaś te, które potrafią udowodnić, że są mądre, silne, niezależne, nie potrzebują faceta, by je uratował, bo same sobie radzą. Nie koncentrują się na swoim wyglądzie, tylko wewnętrznej sile i wiedzy. Stanowią też znacznie lepszy przykład i wzór do naśladowania, niż płytkie laleczki, które nie mają żadnej siły sprawczej tylko poddają się okolicznościom.

Jako matka dwóch córek (Och, gdzie w bajkach taka POZYTYWNA rola mamy? Skąd mam czerpać wzorce, gdy wokół same złe, głupie i wredne macochy albo wiedźmy, zaś matki to tradycyjnie nieboszczki? Jedna mama Meridy - na dodatek zamieniona w niedźwiedzia - wiosny nie czyni) oglądam z nimi dużo "księżniczkowych" produkcji. Ostatnio wyszłyśmy już z etapu animacji i odkrywamy kolejne aktorskie rewizje klasycznych bajek dla dzieci. "Czarownica", "Alicja w Krainie Czarów", "Zaczarowana", "Królewna Śnieżka" (ale tylko ta bollywoodzka w reżyserii Tarsema Singha - "Królewna Śnieżka i Łowca" to jeszcze zbyt mroczna propozycja, choć moje pociechy wychowywane na filmach Burtona, mają dość duże upodobanie do szeroko pojętego mroku i makabry) to nasza strawa codzienna. I jest w tych filmach kilka wspólnych elementów, które cieszą moje oko i serce.

Dziewczyny są silne

Dziewczęce bohaterki mają moc, dumę, wiedzę, odwagę, by pokonać wszelkie zło, przeciwności i własne lęki. Mia Wasikowska, która jako Alicja w filmie Tima Burtona staje się rycerzem i z mieczem w dłoni sprzeciwia się mocy Czerwonej Królowej to chyba najbardziej wyrazisty przykład, ale i najnowszy Kopciuszek mówi dużo o potrzebie bycia silna i odważną. Girl power!

Zrozum, nim osądzisz

Złe bohaterki mają jakieś swoje racje i rachunki krzywd, które próbują wyrównać - nie zawsze słusznymi metodami. Kiedy się zrozumie ich motywy, można im jednak współczuć, bo są samotne, niekochane, starzeją się, cierpią. Angelina-Diabolina, która w złości rzuca klątwę na malutką Aurorę tylko po to, by sama najbardziej z tego powodu cierpieć, to kwintesencja tego bardziej empatycznego traktowania "złych" królowych. Fantastyczna Julia Roberts wściekająca się, że, owszem,nastoletnia Śnieżka ma świetną cerę, podczas gdy ona się tu zmaga z cholernymi zmarszczkami to z kolei bardziej komediowe, ale nie mniej przejmujące, ujęcie tej kwestii.

Miłość, to coś głębszego niż pierwsze zauroczenie

Tak, kochane córeczki - kocha to was mama, a nie jakiś książę z Koziej Wólki. Na szczęście współczesne bajki zgodnie klarują: ładni książęta są wporzo i w ogóle proszę bardzo księżniczko, jednak ślub z jakimś panem nie jest ani szczytem twych możliwości, ani sednem twojego życia. W "Czarownicy" to pocałunek i miłość złej wiedźmy, która wbrew własnej woli wzięła na siebie rolę matki, ratuje Aurorę z wiecznego snu. W "Zaczarowanej" bajkowa księżniczka odkrywa, że oprócz wspólnego śpiewania duetów od kandydata na męża można oczekiwać jakiejś wspólnoty upodobań, zapatrywań i ogólnej "chemii". Kopciuszek zaś żąda od księcia zaakceptowania faktu, ze nie jest zaczarowaną księżniczką, tylko zwykła, ubogą dziewczyną. Jak kocha, to doceni. Foch!

Więcej o: