12 rzeczy, bez których nie da się dobrze pracować

Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. No cóż, tak właśnie jest. I nie chodzi tu o żadne zwalanie winy lub "transfer odpowiedzialności", jak kto woli korpomowę. Po prostu, bez niektórych rzeczy nie da się dobrze pracować.

1. Kawa. Bez kawy zwyczajnie się nie da pracować. Po prostu się nie da i już. Podobno są ludzie, którzy kawy nie potrzebują i jadą na herbacie, pogryzając jagody goji lub inne wodorosty. Nie wiem, jak oni funkcjonują. Podejrzewam mutację genetyczną, ingerencję kosmitów, ewentualnie Czarnobyl. Pomijam już samą moc kofeiny, która sprawia, że krew krąży sprawniej i wzrasta prędkość obróbki wszelkich dokumentów. Kawa ma również aspekt społeczny - najlepiej spożywa się ją w miłym towarzystwie. Przy kawie nawet omawianie kwestii zmian w systemie informatycznym, które z natury są skomplikowane i nużące, nabiera tempa i rumieńców.

Czas pracy odmierzam kawamiCzas pracy odmierzam kawami /fot. Magda Acer

2. Bat nad głową. Są oczywiście ludzie (szacun, uznanie, zazdrość), którzy jak szwajcarskie zegarki pracują z perfekcyjną dokładnością i ustalonym wcześniej schematem. Doskonale zorganizowani, oddają przygotowany projekt najpóźniej dwa dni przed terminem. A na wszelki wypadek mają jeszcze przygotowaną wersję alternatywną. Nie dajcie się zwieść pozorom, to są roboty w ludzkich powłokach. Zdecydowana większość z nas dobiega do mety z wywieszonym jęzorem rozpędzając się na ostatniej prostej deadlinu. Bez bata, bez tej mrocznej wizji kary jest zwyczajnie nudno i trudno się zmobilizować. Bo zawsze się nam wydaje, że zdążymy, tymczasem podstępna dziwka czasu śmieje się z naszej naiwności. A tym co nas wprowadza na wyższe obroty jest ...

3. Adrenalina. Kto nie chciałby poczuć się jak Jeremy Clarkson w najnowszym Astonie, dodając gazu na prostej po wyjściu z zakrętu gdzieś w toskańskim krajobrazie, gdy sześciolitrowa V12 zawarczy jak dzika puma? Adrenalina to doskonały narkotyk produkowany przez nasze osobiste gruczoły dokrewne zlokalizowane w rdzeniu nadnerczy. Spokojna praca jest dobra i miło się w niej spędza czas, ale czasem potrzeba czegoś mocniejszego. Spięcia pośladków i biurowych emocji.

4. Pieniądze. Wolontariat to piękna idea, ale nic tak dobrze nie motywuje do zawodowego entuzjazmu, jak solidna pensja. Pochwały są miłe, lecz niejadalne.

5. Coś do podgryzania. Nie ważne czy pracujesz głową jako mózgowiec, czy zarabiasz siłą mięśni, w pracy musisz coś przegryźć. Ciało domaga się paszy. We wszystkich poradnikach oraz pięknie ilustrowanych żurnalach czytasz, że trzeba się zdrowo odżywiać. Zatem chrupiesz jak ten królik marcheweczkę, bo wiosna, dieta i ty w bikini za 3 miesiące. Na drugie śniadanie, tfu, wróć, na lunch, brunch, czy też inny światowy posiłek wciskasz w siebie kaszę, jaglaną, rzecz jasna (odkwasza, wygładza zmarszczki i pewnie jeszcze doprowadza do orgazmu) z rukolą, jarmużem oraz inną zdrową zieleniną, której nazwę nie do końca kojarzysz. Od tego zdrowia robi ci się słabo, dlatego podjadasz koledze czekoladę, fantastyczne źródło witamin, magnezu i pyszności. Czujesz się lepiej i piękniej.

Hmm, czy zielone jedzenie jest zdrowsze?Hmm, czy zielone jedzenie jest zdrowsze? /fot. Magda Acer

6. Excel. Nie wiem jak kiedyś ludzie sobie bez niego radzili. To musiał być koszmar, liczydła i zapisywanie cyfr w słupkach. Uwielbiam excela, jest taki poukładany, sprytny i wciąż odkrywam jego nowe możliwości. Opis przypomina idealnego kochanka, prawda?

7. Komputer. Czy potraficie wyobrazić sobie pracę bez komputera? OK, jeśli ktoś jest rzemieślnikiem lub pracuje na roli, to owszem można, ale tylko do pewnego stopnia. Jak ludzie kiedyś robili te wszystkie rzeczy, które ja robię dziś na komputerze, skarbnicy wszystkiego? Tak, wiem, były maszyny do pisania, gęsie pióra, węzełki i runy.

8. Koleżanki. Wypłakujesz im się w rękaw, gdy szef cię zdołuje, zwierzasz się ze swoich prywatnych spraw i problemów. Możesz też je obgadywać i podśmiewać się po cichu z kiepsko dobranego żakieciku. Bez bratnich dusz trudno jest odnaleźć się w korpodżungli.

9. Atmosfera. Możesz robić najnudniejsze rzeczy na świecie, ale jeśli pracujesz w świetnej atmosferze, to w sumie możesz tak tyrać do emerytury. Dobry klimat w pracy i życzliwe relacje między ludźmi są dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w biurowej rzeczywistości. Pieniądze są ważne, wiadomo, ale to nie z pieniędzmi spędzam osiem godzin dziennie, to nie z pieniędzmi muszę codziennie współpracować i osiągać kompromisy.

10. Urlop. Nawet jeśli twoja praca jest fascynująca i rozwijająca, nawet jeśli realizujesz w niej swoje pasje i życiowe cele, to nie jest nawet w połowie tak świetna jak urlop. To właśnie wizja urlopu każe mi się sprężyć i zmobilizować, żeby przed błogim odpoczynkiem pozamykać wszystkie pilne sprawy.

Praca czy wakacje?Praca czy wakacje? /fot. CC0 pexels.com

11. Muzyka. Nakręcała mnie zawsze. Do tańca, do wszelkiego działania, do tego żeby rzucić się na głęboką wodę. Dobra nuta inspiruje i daje super kopa. Kiedy piszę, muszę wspomagać się legalnymi dopalaczami do uszu.

12. Coś do bazgrania. Technologia technologią, komputery, smartfony i inne cuda techniki - wszystko fajnie, ale i tak, gdy pracuję, to lubię i muszę sobie coś notować. Rozmawiając przez telefon często szkicuję, coś tam sobie bazgrolę. Dlatego przy moim biurku leży z reguły stos kartek z bardzo ważnymi telefonami i pomysłami zapisywanymi w rzadkich przebłyskach geniuszu (ha ha ha). Sprawy do załatwienia wołają do mnie z żółtych karteczek.

No dobrze, do urlopu zostały jeszcze tylko niecałe 4 miesiące, kawa przestygła, czekoladowa muffinka sama się nie zje - mogę zabrać się do pracy. Piszcie w komentarzach, bez czego wy nie wyobrażacie sobie pracy.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: