Mężczyzno, chcesz zakończyć "ciche dni"? Oto rzeczy, których nie należy robić...

Podobno nie ma nic prostszego niż namówić mężczyznę na rozmowę po Wielkiej Kłótni Związkowej. Wystarczy pograć w jego gry, poprosić o pomoc przy naprawie zepsutego sprzętu, zagrać zagubioną łajzę. Z kobietami sprawa jest bardziej złożona.

Jak mawia cyganicha z krakowskich Plantów: „Gdy niewinna kłótnia o gramofon, telefon, czy inną pierdołę zmieni się w prawdziwą awanturę, możliwe są dwie drogi waszej wspólnej przyszłości - albo sobie wszystko raz a dobrze wyjaśnicie, albo nastaną ciche dni. Albo będzie wam dobrze, albo niedobrze, 10 zł się należy”. Jeśli wyjaśniliście sobie wszystko raz a dobrze - nie czytaj tego tekstu, twój klik już został zaliczony, więc możesz iść klikać gdzie indziej (a żywo!). Jeśli jednak nastały owe słynne mroczne czasy zwane Cichymi Dniami koniecznie sprawdź czego NIE ROBIĆ, by nie pogorszyć sytuacji.

Oczywiście jest to plan nie-działania wyłącznie w sytuacjach, kiedy to TY sprowokowałeś awanturę. Krótki poradnik tego kiedy to NIE TY sprowokowałeś awanturę podobno został napisany jeszcze w czasach świetności Imperium Rzymskiego, niestety ostatni zwój papirusu spłonął doszczętnie setki lat temu. Od tego czasu wszystkie kłótnie w związkach z długim stażem uznawane są za sprowokowane przez mężczyznę.

„Może wina*?”

Oczywiście, chętnie, o ile rozbijesz je natychmiast na swojej głowie. Sam. Żeby nie było, że to kobieta cię bije. Skoro nastały ciche dni, to trochę za późno na takie tanie chwyty. Chyba że jesteście parą z krótkim stażem (albo wystarczająco długim, by zgarnęła wino wiedząc, że następna okazja nie nadarzy się tak szybko, bo jesteś skąpym egoistą). Możesz ewentualnie zostawić wino na wycieraczce, zaczaić się pod domem i dać kobiecie czas na zastanowienie się.

Kochanie, może wina?Kochanie, może wina?

*w miejsce słowa "wino" możesz wstawić nazwę trunku, który kobieta lubi najbardziej. Ja na przykład lubię kawę. Albo piwo. Ale aktualnie bardziej kawę.

„Obróćmy to w żart”

Nie sugeruj nawet, że jesteś teraz Panem Zabawnym. To działa tylko w rom-komach. Możesz się zdziwić, że po piętnastu latach związku ona ma serdecznie dość twojego poczucia humoru i Ciche Dni nagle doprowadzają was do ostatecznego rozwiązania kwestii damsko-męskich za pomocą brzydkiego słowa na „R”.

"Why so serious?"

„Patrz jak się interesuję twoimi pasjami”

Właściwie odkąd zaczęła oglądać dziwne filmy, czytać dziwne książki lub słuchać dziwnej muzyki, którą uważałeś bardziej za łomot rozstrojonego radia, dworowałeś sobie z jej zainteresowań, ironicznie rzucałeś kąśliwe uwagi w towarzystwie, syczałeś o snobizmie, albo o upadku kultury... Myślisz, że jak teraz siądziesz ostentacyjnie przy książce/telewizorze/odtwarzaczu ze stertą jej płyt i powiesz, że to fajne, to ona zechce usiąść obok, przytulić się i jeszcze powie „och, robaczku, tak bardzo Cię kocham”? Mhm, tak bardzo ci uwierzyła, że aż milczy oddalając się do innej części rezydencji.

Nie, wcale się już nie gniewam. Jestem spokojna, jak buldożer przed akcją...Nie, wcale się już nie gniewam. Jestem spokojna, jak buldożer przed akcją...

„Kochanie, zrobiłem pranie i zmyłem podłogi”

Sam! Sam! Nie musiała ci przypominać! Ale jesteś wielki! Normalnie by cię ozłociła, albo przynajmniej zarzuciła pocałunkami samodzielnie rozpinając biustonosz (sam widziałeś to w filmie raz, no dobra, kilka razy, ale nie rozmawiajmy o tym, przecież wyczyściłeś historię wyszukiwania w przeglądarce).

Ptaszynko, popatrz, wszystko sprzątnąłem, nawet parking pozamiatałem, tylko dla Ciebie...Ptaszynko, popatrz, wszystko sprzątnąłem, nawet parking pozamiatałem, tylko dla Ciebie...

Niestety, w czasie burzliwych cichych dni brzmi to jak żałosna próba wyłudzenia seksu na pojednanie. Nie myśl, że ona nie wie tego aż za dobrze. Jeśli twoja partnerka ma ochotę na seks z tobą - spoko. Jeśli jednak nie ma wcale chęci, by kochać się z takim kłótliwym i czepliwym typem jak ty - to już trochę gorzej.

Zrobiłem już wszystko... by  jednak zaliczyć dziś bazę.Zrobiłem już wszystko... by jednak zaliczyć dziś bazę.

„Jestem taki zrozpaczony”

Tak, tak, wrzucenie dramatycznego statusu na Facebooku zawsze działa. Jak tłumik. Dzięki niemu ciche dni staną się jeszcze cichsze, a ironia będzie bezszelestnie spływać za pomocą komentarzy wrzucanych ze smartfona w trybie wycisz. Co dalej? Kupowanie jej ulubionych czekoladek, wejściówek do SPA, proponowanie tego i owego, weekendu w Prowansji, albo wycieczki do Wołgogradu - wszystko na nic! Zwłaszcza, jeśli jesteś w związku z jakąś szczwaną i domyślną lisicą, która zwietrzy podstęp na kilometr.

Wsadź sobie w nos te kwiatki, kłótliwy bucu!Wsadź sobie w nos te kwiatki, kłótliwy bucu!

Co najlepiej zrobić? Wszystko co powyższe, ale PRZED kłótnią. A właściwie to nie, po prostu nie stawiać spraw na ostrzu noża. Wiadomo, że im dłuższy związek, tym lista pretekstów do sprzeczki robi się obszerniejsza pęczniejąc do rozmiarów zbioru Biblioteki Kongresu. W takich sytuacjach tylko spokój może was uratować.

Wspólny wyjazd ZAMIAST kłótni. Absolutnie nie wypominaj jej, że był za drogi i źle wybrała kierunek.Wspólny wyjazd ZAMIAST kłótni. Absolutnie nie wypominaj jej, że był za drogi i źle wybrała kierunek.

Spokój i duża ilość wspólnych rozmów, które nie zawierają wzajemnych wyrzutów i monologów „bo ja... a ty...”. W ostateczności zaś można zamówić przez internet porcję uranu i w cichości zająć się opracowywaniem planu przemodelowania całej otaczającej rzeczywistości.

Więcej o: