18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

Szokujący, obrzydliwy, straszny - najgorsze filmowe sceny seksu

Przykro mi odkrywać przed wami straszliwą prawdę, rozdzierać aksamitną zasłonę i wskazywać robaka w róży (i włoski na robaku, patrzcie, jak to się wije, jakie kosmate!), ale trudno, powiem to. Seks nie zawsze jest przyjemny.

Dyskomfort dotyczy zarówno osób, które go uprawiają, jak i osób, które mają okazję patrzeć na ten proces. Nie sugeruję, że tkwicie w oknie z lornetą, by raz na trzy tygodnie dostrzec w rozcięciu zasłon falujący pośladek sąsiada. Nie mam także na myśli przeglądu amatorskiego porno z darmowych serwisów. Dziś spojrzymy na kino rozmaitych poziomów. Spojrzymy pod kątem tego, jak bardzo film może obrzydzić człowiekowi intymne obcowanie z drugą istotą ludzką (lub większą ich grupą).

Oglądają porno i pytają o przepisy na obiad. Strona z filmami dla dorosłych źródłem kucharskich rad i nie tylko

"Antychryst" Lars von Trier

Jeżeli w filmie von Triera nie natraficie na scenę seksu, z którego nikt (a już na pewno kobieta) nie czerpie umiarkowanej nawet satysfakcji, to być może pomyliliście reżysera i to jednak nie jest dzieło Ogra Duńczyka (okeeej, nakręcił parę filmów, w których genitalia nie błyskają przed oczami widza). "Antychryst" jest szczególnym przykładem umęczenia - nie dość, że na skutek upodobania rodziców do cielesnych uciech i otwartych okien ginie dziecko (pozwolę sobie zgrabnie przeskoczyć tu nad lacanowską interpretacją tego wydarzenia), to jest to zaledwie początek. W finale czeka wytrysk krwią i obcinanie warg sromowych domowymi nożyczkami (o sterylności nie ma mowy). To nie spoiler, to przyjacielskie ostrzeżenie. Niewiele lepiej jest w obu częściach "Nimfomanki" (chociaż wszyscy pozostają mniej więcej w jednym kawałku).

"Dzikość serca" David Lynch

Seks Luli i Sailora, zanurzony w glamourze późnych lat 80., jest w porządku. Nawet przyjemnie się na niego patrzy, ręce na kołderkę. Ale jest jeszcze Bobby Peru, człowiek, o którym nikt nie chce myśleć przed zaśnięciem. O rękach na kołdrze wspominać nie trzeba. I jest scena, którą Slavoj Żiżek określił jako "mentalny gwałt": Bobby wpada do pokoju motelowego, w którym odpoczywa Lula. Szuka Sailora, ale skoro go nie ma... Bardzo niepokojąca sekwencja, pokazująca, że "wszystko jest w mózgu, nigdzie więcej", jak pisał poeta. Jeżeli komuś mało "Dzikości serca", to może dobić się "Blue Velvet", w którym poniewierana jest Isabella Rosselini lub "Ogniu, krocz ze mną", gdzie granica pomiędzy brutalną fantazją a opresyjną rzeczywistością jest jeszcze mocniej zatarta.

"Kaligula" Tinto Brass, Bob Guccione, Giancarlo Gui

Film kultowy, jako jedyny na świecie wyprodukowany w całości przez magazyn dla panów, konkretnie przez Penthouse'a. W dodatku z dobrymi aktorami: Malcolm McDowell, Peter O'Toole, John Gielgud, Helen Mirren, która opisała dzieło jako "mieszaninę sztuki i genitaliów, której nie sposób się oprzeć". Hmmm. Jednak film nikomu się nie spodobał - ani krytykom, ani widzom, ani nawet późniejszym pokoleniom kinomanów. Króluje za to na listach najgorszych dzieł wszechczasów. Szybki rzut oka do google images i w sumie wystarczy. Nie chciałabym zobaczyć tych obrazków w ruchu.

"Salo, czyli 120 dni Sodomy" Pier Paolo Passolini

Krótka rozmowa między panem, wójtem a plebanem, to tradycja polska. A we Włoszech mamy długą orgię zorganizowaną przez księcia, bankiera, biskupa i sędziego. Niby czytaliśmy to wszystko u markiza de Sade'a (film Passoliniego jest luźną adaptacją jego powieści), ale co innego wyobrażać sobie, a co innego zobaczyć. Na pełnię tego doznania zdecydowali się jedynie Japończycy. W 40 krajach film został zakazany lub zaprezentowany w ocenzurowanej wersji.

"Chcę być lepszą kochanką dla partnera, więc oglądam gejowskie porno. Jedno mnie zaskoczyło" [LIST DO REDAKCJI]

"Różowe flamingi" John Waters

Być może pamiętacie zabawną makabreskę amerykańskiego reżysera - "W czym Mamy problem?". Kathleen Turner morduje każdego, kto ośmiela się złamać zasady dobrego wychowania i wspólnego przebywania w publicznych przestrzeniach. Albo "Beksę" z młodym Johnnym Depp'em. Albo sympatyczny "Lakier do włosów", na postawie którego powstał niedawno remake (z Johnem Travoltą w roli matki głównej bohaterki). Być może za sprawą tych filmów macie wrażenie, że John Waters to bezpieczny twórca i czemu by nie włączyć sobie do obiadu "Różowych flamingów", komedii, w której sąsiedzi toczą walkę o tytuł najobrzydliwszych ludzi na świecie. Śpiewanie piosenek odbytem, rodzinna masturbacja, jedzenie odchodów (jak głosi legenda - niesymulowane), czegóż w tym filmie nie ma! Ach, zapominałam o seksie z udziałem żywego kurczaka. Żywego, że tak powiem, chwilowo.

"I spit on your grave" Meir Zarchi

Bardzo kontrowersyjny film z kategorii "rape and revange" (tak, filmy mają więcej kategorii niż komedia, dramat obyczajowy i kino familijne!). Nowojorska pisarka przybywa na twórczy wypoczynek do swojego domku w lasach. Zostaje brutalne zgwałcona przez czterech lokalnych mężczyzn. W odwecie równie brutalnie ich morduje. Film zawiera wszystko, co lubią feministki: przekonanie, że prześwitujące ciuszki są zaproszeniem do seksualnych nadużyć (wyrażone przez jednego z napastników) i odcięte genitalnia. A tak serio, film wzbudził mieszane uczucia krytyków ze względu na mętne przesłanie: pozornie pokazuje silną kobietę, która potrafi skutecznie wymierzać sprawiedliwość. Ale pretekstowość fabuły, orgia przemocy i naturalistyczna scena gwałtu sprawiają, że nadal tkwimy w świecie męskich fantazji o kobietach: uległych, sponiewieranych, mściwych, kastrujących. Drugi znany film z tego nurtu to "Ostatni dom po lewej". Oba doczekały się remake'ów w 2009 i 2010. Co zapewne o czymś świadczy, ale wolę nie myśleć o czym.

"Dawno temu w Ameryce" Sergio Leone

Z powyższych przykładów można wysnuć wniosek, że niepokojący seks to domena filmów, które można zobaczyć na studyjnych ekranach, dzieł o niskim budżecie, poddanych stosunkowo słabej kontroli rynku. Jeżeli chodzi o warstwę wizualną, z pewnością w mainstreamie nie uświadczymy takich widoków jak w powyższych produkcjach (i bardzo dobrze). Ale to nie znaczy, że możemy spać spokojnie. Na przykład klasyczny film Sergia Leone, amerykańska epopeja o chłopakach z sąsiedztwa i o tym, jak się wszystko między nimi poplątało. Jedna z najbardziej romantycznych scen w historii kina - Noodles, wzbogacony na prohibicji, zabiera Deborę, niedostępną ukochaną z dzieciństwa, na obiad do zamkniętej na zimę nadmorskiej restauracji - dla nich tego jednego dnia będzie otwarta i w pełni sprawna: kelnerzy, kandelabry, wino, ostrygi, taniec. A dlaczego tej sceny nie ma zbyt często w romansowych zestawieniach? Pewnie dlatego, że kończy się okropnym gwałtem w dusznej przestrzeni wynajętej limuzyny z szoferem. Pieniądze nie mogą kupić miłości. Ale Noodles nie bardzo chce się z tym pogodzić.

Czy kobiety oglądają porno? Owszem, tyle że nieprzypadkowe

Przykładów jest więcej: "Oczy szeroko zamknięte", "Nagi instynkt", "Matrix: Reloaded", "Młody Adam", "Anatomia piekła"... A wy, drodzy czytelnicy? Jaką filmową scenę seksu wspominacie najgorzej? Czy czujecie się skrępowani, oglądając w towarzystwie film, w którym następują "momenty"? Siedzicie twardo i tylko rumieniec boleśnie pełznie po policzkach? Wychodzicie zrobić sobie szklankę zimnej herbaty i szybką przepierkę bielizny? Zbywacie całą sytuację żarcikiem i zjadliwym komentarzem na temat jędrności aktorów lub tak długo snujecie wyrafinowany wywód o zmieniających się wzorcach cielesnego piękna we współczesnym kinie, że nikt już nie ma ochoty ani na film, ani na seks, ani na wasze towarzystwo? A może wręcz przeciwnie, taki film to dobra gra wstępna? Oczywiście pod warunkiem, że nie oglądacie go z rodziną (patrz: "Kaligula").

Smacznego jajka!

Więcej o: