Zupa na kaca - są takie chwile, gdy tylko ona może pomóc...

Jak się ratować podczas syndromu dnia następnego? Jest pewien sposób, który u mnie zawsze działa. Polecam zatem: moja zupa na kaca: zalewajka.

Zapewne każdemu z nas zdarzyło się mieć w życiu kaca i zapewne każdy z nas ma inne objawy następnego dnia. Jednych boli głowa i mają jadłowstręt, a inni wręcz przeciwnie: wilczy apetyt wraz z dziwnymi zachciankami kulinarnymi.

Mnie zawsze dopadała nagła ochota na ziemniaki, gulasz i ogórka konserwowego albo zupę ogórkową - w każdym razie coś kwaśnego. Oddałabym wówczas za to królestwo! Najczęściej jednak ratowałam się prostą, smaczną i dobrą na kaca zupą na kefirze - ZALEWAJKĄ. O ile mnie pamięć nie myli, to po raz pierwszy tę zupę zaserwowała mi koleżanka Katarzyna. Nie miałyśmy pieniędzy, a w lodówce był tylko kefir. Poza tym: cebula i ziemniaki oraz jakieś tam przyprawy.

Nie jest to tradycyjna zalewajka, którą robi się na zakwasie pszennym lub żytnim, ale jest naprawdę smaczna i dobrze robi po suto zakrapianej balandze. Moja zalewajka nie wymaga wielkich umiejętności kucharskich, a jej przygotowanie nie zajmuje dużo czasu.

SKŁADNIKI dla 4 skacowanych:

- 4 spore ziemniaki;

- 300 g chudego wędzonego boczku;

- 3 duże cebule;

- litr kefiru;

- kilka listków laurowych;

- kilka ziaren ziela angielskiego;

- sól i pieprz do smaku.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

PRZYGOTOWANIE:

Ziemniaki obieramy, kroimy w drobną kostkę, wrzucamy do garnka i zalewamy niewielką ilością wody. Dorzucamy liście laurowe, ziele angielskie, solimy i pieprzymy. Zaczynamy gotować. W międzyczasie na patelni z odrobiną oliwy smażymy cebulą, aż się zrumieni i dodajemy do ziemniaków. Następnie smażymy drobniutko pokrojony w kostkę boczek i wraz z tłuszczem wlewamy skwarki do garnka z ziemniakami. Gotujemy aż ziemniaki będą miękkie i zalewamy kefirem energicznie mieszając.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Nie martwcie się tym, ze kefir się nieco zwarzy, bo i tak będzie pysznie. Nalewamy do talerza i posypujemy świeżymi listkami majeranku albo z czym kto lubi. Działa, wierzcie mi!

Więcej o: