Czy wiesz, co twoje dziecko ogląda na YT? 10 najpopularniejszych polskich kanałów i stopień ich szkodliwości

Nie znacie Banshee, LittleMoonster96 i ReZigiusza? Łączą ich parcie na szkło, wada wymowy i zadowolenie z siebie. Nastoletni (i odrobinę bardziej wyrośnięci) jutuberzy bez żenady opowiadają, że nienawidzą szkoły, nie mogą żyć bez ajfona szóstki i że trudno nakręcić filmik bez kieliszka wina.

Zapytajcie swoje 10-, 12-letnie dzieciaki, czy są wśród setek tysięcy subskrybentów YouTube'owych gwiazd. Jeżeli odpowiedzą "tak", a wy nie macie czasu śledzić dziecięcych idoli albo nie rozumiecie, co do was mówią, przygotowałyśmy dla was ranking najpopularniejszych kanałów. Oceniamy profesjonalizm, poziom głupoty i szkodliwość. Oceny przyznaję w szkolnej skali od 1 do 6. Tylko, że w tym przypadku szóstka nie zawsze jest dobrą oceną.

1. Red Lipstick Monster, czyli co każda dziewczynka musi mieć w kosmetyczce

Ewa Grzelakowska-Kostoglu prowadzi „największy kanał kosmetyczny w Polsce” (prawie 330 tysięcy subskrybentów). Testuje kosmetyki, wymyśla makijaże, radzi, jak dbać o urodę. Filmiki są kręcone właściwie bez montażu, bo Ewa chce sprawiać wrażenie, że wciąż jest amatorką, chociaż za każdym jej wideo stoi już sztab ludzi. Ewa lubi się mylić, powtarzać, zacinać. Żeby każdy mógł filmik przewinąć, wyjść do kuchni, a nawet uciąć sobie drzemkę. A potem bez problemu wrócić do rwącej jak rzeka narracji. Fajnie, że Red Lipstick Monster wprowadza dziewczynki w świat urody, ale obserwując jej rozwój od początku istnienia kanału, muszę przyznać, że filmiki są boleśnie powtarzalne i ciągną się jak odcinki tasiemca. Taka telenowela dla maniaczek szminek.

Stopień głupoty: 3 Stopień profesjonalizmu: 4 Stopień szkodliwości: 1

2. Lisie Piekło, czyli feminizm w wersji soft

Paulina Lis „lubi zabawne rzeczy” (ponad 160 tysięcy subskrybentów), a dzieciaki lubią Lisie Piekło, bo jest niewymuszone, szczere, zabawne. Paulina opowiada o chłopakach, że nie są zbyt mądrzy. O sobie, że trudno jej nakręcić filmik bez kieliszka wina. O koleżankach, że czasem wbijają nóż w plecy. Lisie Piekło to trochę poradnik, trochę rozmowa na Skypie z przyjaciółką, trochę pamiętnik. Lubię Lisie Piekło, ale dlatego że Paulinie bliżej do doświadczeń 30- niż 13-latki. Dla dzieciaków Paulina może być ostra jak Sarah Silverman i dziewczyny z „Broad City”. Ale przynajmniej jest bystra. Coś za coś.

Stopień głupoty: 1 Stopień profesjonalizmu: 3 Stopień szkodliwości: 4

3. Banshee, czyli dobranocka, talk show i wyzwania w jednym

Zuzia Borucka z Margonina ma 19 lat, różowe włosy (aktualnie, bo były już niebieskie i zielone, więc jej fani porównują ją do kucyka Pony) i ponad 367 tysięcy subskrybentów. Jej program liczy już siedem sezonów, setki odsłon, tysiące grafik, dziesiątki wyzwań i setki godzin chaotycznej, nieskoordynowanej, niecenzurowanej nawijki o wszystkim - niedoróbkach szkoły, rozczarowaniu, bo do Polski nie przyjechał ulubiony zespół 30 Seconds to Mars, farbowaniu włosów. Zuzia jest jednocześnie starszą koleżanką, która imponuje 12-latkom wygadaniem, a z drugiej - sama wydaje się być zbyt infantylna jak na swój maturalny wiek. Zuzia filmy kręcić potrafi - montaż jest świetny, dzieje się w nich tyle co w „Faktach”, każdy segment jest dokładnie oznaczony. Jeśli jeszcze nie zgłosił się do niej TVN24, powinien uczynić to jak najszybciej. Jak tylko Zuzia pójdzie do logopedy i przestanie robić głupie miny, ma szansę stworzyć świetny one man show w telewizji. Chapeau bas za umiejętności hipnotyzowania widzów i budowania z nimi więzi. Banshee nauczyła się mówić tak, żeby ludzie chcieli słuchać - w genialny sposób imituje chaotyczny styl dziecięcego monologu. Tyle że sama już dzieckiem nie jest, a ego ma rozdęte do rozmiarów całkiem pokaźnego dorosłego.

Stopień głupoty: 3 Stopień profesjonalizmu: 6 Stopień szkodliwości: 3

4. ReZigiusz, czyli polski PewDiePie, mistrz gry

ReZigiusz (ponad milion trzysta tysięcy subskrybentów) „świetnie się bawi, grając w gry”. I to by było na tyle. Chociaż nie. Najwyraźniej milion osób świetnie się bawi, oglądając jak ReZigiusz zabija smoki, chodzi po średniowiecznych zamkach i opowiada o tym, co widzi na ekranie. Jaki koń jest, każdy widzi. Zwłaszcza, jeśli widz YT ogląda dokładnie to samo, co sam gracz. Przerabiałam już zdziwienie tym fenomenem przy okazji genialnego odcinka „South Parku” i PewDiePie'u, czyli światowym odpowiedniku ReZigiusza. I doszłam do smutnej konstatacji: kto nie rozumie, dlaczego dzieciaki oglądają, jak inne dzieciaki grają w gry, zamiast same to robić, nie zrozumie kultury współczesnej. No chyba że rozumiemy to jako poszukiwanie wspólnoty. Pamiętacie, jak w podstawówce pochylaliśmy się nad jednym Game Boyem, oglądając taktykę kolegi? Może ReZigiusz to tylko wersja 2.0 Marka z 4b, który w Mario miał najlepsze wyniki.

Stopień głupoty: 5 Stopień profesjonalizmu: 5 Stopień szkodliwości: 2


5. Wielmożny Igor, czyli kolega Banshee

18-letni Igor (ponad 87 tysięcy subskrybentów) „lubi mówić do kamery”. My niekoniecznie lubimy go słuchać. Poza rażącą wadą wymowy, która łączy wszystkich jutuberów, ma też inną rażącą wadę - za bardzo lubi siebie. Przy jego filmikach można więc poczuć się tak jakbyśmy zaglądali do głowy niezbyt lubianego kolegi z klasy - ani nam nie pomoże w nauce, ani nie rozbawi, ani nie możemy mu zaufać.

Stopień głupoty: 4 Stopień profesjonalizmu: 4 Stopień szkodliwości: 4


6. Bzdurny Karton, czy chłopak, który chciał robić stand-up

Karol (ponad 126 tysięcy subskrybentów), kumpel Banshee ma dwa cele: chce angażować się w różne akcje charytatywne (obciął włosy na rzecz chorych na raka) i robić rzetelne polskie stand up comedy. Tego drugiego zadania niestety nie jest w stanie unieść. Jego żarty nie są ani tak obrazoburcze, ani tak dobrze napisane, ani zwyczajnie - tak śmieszne, jak przeciętne występy amerykańskich komików. Przypominają raczej wyskoki klasowego klowna, którego po trzech lekcjach każdy ma ochotę skutecznie uciszyć. Lekki klimat psychodelii przyprawia o ból głowy, a rytualne odczytywanie komentarzy użytkowników chyba najlepiej świadczą o samozwrotności tego medium - istnieje tylko dopóki wywołuje reakcje i prowokuje komentarze. A komentujący komentują tylko po to, by usłyszeć komentarze odczytane w filmiku. Jak ciocia, która od pięćdziesięciu lat dzwoni do radia, dedykując „Ostatnią niedzielę” ukochanemu Heńkowi.

Stopień głupoty: 3 Stopień profesjonalizmu: 4 Stopień szkodliwości: 3


7. Adrianna Skon, czyli dziewczyna z rozdwojeniem jaźni

Adrianna z Kalisza (ponad 103 tysiące subskrybentów) przebiera się za sześć sióstr - Alfonsę, Aiko, Albertynę, Anielę, Anatolię i siebie. Wciela się w różne role, które mają pokazać różne typy dziewczyn, które spotykamy w szkole - przemądrzałe kujonki, wyluzowane skejterki, przesłodzone dziewczynki z warkoczykami. Niestety Adrianna mimo charakteryzacji i niezłego scenariusza aktorką jest kiepską, a role, które pokazuje, tylko utwierdzają w przekonaniu, że w szkole nie można być sobą i łatwiej dać się zaszufladkować. Gdy Adrianna opowiada o tym, jak poderwać dziewczynę, jak przetrwać w szkole i poradzić sobie z wyznaniami dorastania, myślimy sobie, że nie chcemy postępować zgodnie z przykazaniami dziewczyny, która ewidentnie nie radzi sobie z osobowością wielokrotną.

Stopień głupoty: 3 Stopień profesjonalizmu: 5 Stopień szkodliwości: 2


8. Ssaruska, czyli Jankeska z ajfonem

17-letnia Sara (ponad 119 tysięcy subskrybentów) urodziła się w Polsce, teraz mieszka w Stanach i kaleczy naszą mowę ojczystą, że aż miło, posługując się amerykańskim akcentem w stylu Kasi Figury z filmu „Szczęśliwego Nowego Jorku”. Pomysły na filmiki nie są wyrafinowane. W jednym Sara pokazuje, co ma w swoim iPhonie, w innym jak spędza sobotnie przedpołudnie, w jeszcze innym, jak odrabia lekcje. Ale najczęściej po prostu siedzi na łóżku i gada do kamery o tym, gdzie jeszcze można zobaczyć jej zdjęcia i filmiki - na Facebooku, Instagramie i Snapchacie. Samonapędzający się biznes - super. Tylko dlaczego musimy oglądać nieciekawe wynurzenia rozkapryszonej nastolatki? „Bo o to prosicie”, mówi w jednym z odcinków.

Stopień głupoty: 5 Stopień profesjonalizmu: 2 Stopień szkodliwości: 4


9. Little Moonster96, czyli jestem tak nudna jak moje koleżanki, więc zrobię o tym program

Angelika z Katowic (ponad 139 tysięcy subskrybentów) pokazuje widzom wszystkie swoje prezenty urodzinowe: kubek, który trzyma ciepło, dżinsy, błyszczyk i.... Nie wiem, bo przysnęłam. Licealistka opowiada o swoich gustach, modzie, stylu życia, ale głównie o niczym. „Moim zdaniem jest bardzo ładna”, krótko recenzuje nową szminkę. Najwyraźniej informacja, że zdaniem Angeliki coś jest bardzo ładne, wydaje się widzom przydatna. Angelika to taka every girl: trochę ładna, trochę brzydka, trochę mądra, trochę infantylna, ale przede wszystkim pozbawiona charyzmy. Może to i dobrze. Udowadnia, że każdy może włączyć kamerę w komputerze i gadać, co mu ślina na język przyniesie. Pocieszające? Średnio. Ale Angelice gratulujemy tego, że udało jej się wylansować przeciętność.

Stopień głupoty: 4 Stopień profesjonalizmu: 2 Stopień szkodliwości: 3


10. Stylizacje TV, czyli mistrzyni metamorfozy i irytujących zbliżeń

Karolina Gołębiewska (prawie 220 tysięcy subskrybentów) nagrywa recenzje kosmetyków, testy najnowszych produktów i generalnie liczne metamorfozy przebieranki. Stylizacje TV nie są najbardziej błyskotliwym, nowatorskim, ani zaskakującym programem w zestawieniu. Szczerze mówiąc, oglądając filmiki Karoliny wynudziłam się jak mops. Dlaczego miałabym oglądać, jak maluje się dziewczyna taka jak ja, jeśli w podobnych filmikach made in USA dziewczyny w pięć minut przeobrażają się w Michaela Jacksona albo Pocahontas? Ale jeśli dzieciakom się Stylizacje podobają, bez obaw. Vlogerka udowadnia, że nie trzeba być najpiękniejszym, mieć idealnej cery ani fury pieniędzy, żeby fajnie wyglądać. Wybiera kosmetyki marek z niższej półki, które kosztują ok. 20 zł. W sam raz dla nastolatki, która dopiero eksperymentuje z pierwszymi makijażami na szkolne dyskoteki (jeszcze takowe są, prawda?).

Stopień głupoty: 3 Stopień profesjonalizmu: 4 Stopień szkodliwości: 1


Po wieczornym seansie filmików internetowych idoli, sporo moich szarych komórek obumarło. Mam nadzieję, że nie na zawsze. Komórki, wróćcie do mnie, proszę! Obiecuję, że już nigdy nie włączę Banshee.

Więcej o: