Wreszcie wiosna! Jest tyle rzeczy do zrobienia!

No dobrze: mamy to! W końcu wiosna pełną gębą. Słońce, ciepły wiatr i więcej wolnego czasu. Z tym czasem to oczywiście trochę oszukuję, bo jest go tyle samo co jesienią i zimą, ale inaczej można go wykorzystać i dzięki temu tak ładnie się doba wydłuża. Co wiosną staje się lepsze?

POBUDKA

Ok, nadal jest to koszmar, bo ja po prostu bardzo lubię spać. Sen to moje hobby, ale nawet ulubione zajęcia trzeba od czasu do czasu odłożyć na bok i zająć się szarą codziennością. Plusem wiosennych pobudek na pewno jest słońce za oknem i śpiew ptaków. To zdecydowanie daje impuls do działania. Pomocy bywa też pies, który ma swoje potrzeby, a z miłości do niego i do czystego mieszkania, nie daję mu się załatwić na podłodze w salonie. Jak już się zwlokę z łóżka, wciągnę na siebie dres i ruszę na spacer, to okazuje się, że na dworze jest ekstra i od razu cała senność mi przechodzi. No dobrze, może nie cała, ale tak z 1/3.

PRACA

Droga do pracy jest zdecydowanie bardziej przyjemna i to chyba tyle. No bo co się cieszyć z wykonywania obowiązków? Państwo dla których praca to przyjemność i hobby w jednym głosu nie mają. Ja tu o zwykłych wyrobnikach mówię.

CZAS NA RELAKS!

Nie wiem jak wy, ale ja mam więcej siły i radości z robienia różnych rzeczy po powrocie z pracy. Najpierw co najmniej godzinny spacer z psami. Nie tylko dla dobra czworonogów, ale również dla naszego zdrowia i relaksu. Ostatnio spacery te zamieniają się w małe podróże krajoznawcze i nie mogę się nadziwić, że dookoła mnie tyle fajnych miejsc się znajduje. Nie mieszkam w centrum miasta, ale na jego obrzeżach i w ciągu 15 minut mogę być w lesie, albo nad jakimś bajorkiem. To jest wspaniałe!

Po spacerze można zająć się pracami domowymi, które już nie straszą, a wręcz sprawiają przyjemność. Nie lubię odkurzać przy sztucznym świetle. Mam wrażenie, że nie widać całego kurzu, paprochów itd. Więc, kiedy dzień jest długi, to odkurzać mogę również po pracy, a nie rano, na wariackich papierach. Nie jest to nic szczególnego, ale jakoś zmienia mi percepcję dnia. Bo jak już odkurzę, to może i w szafie posprzątam, albo pranie posegreguję. A jak skończę to robić to jeszcze do sklepu po coś podjadę, albo poczytam. Chodzi o to, że po prostu mi się chce i mam siły, które w okresie jesień-zima są dość mocno zredukowane. W tym roku bardzo pomocne były łyżwy i siłownia, ale to jednak nie to samo, co długi słoneczny dzień.

Oezil i Rico szaleństwa na plaży/fot:.Jarek BąkOezil i Rico szaleństwa na plaży/fot:.Jarek Bąk

WEEKEND

Jak już wspominałam lubię sobie pospać, ale dotyczy to tylko tygodnia pracy. Przychodzi bowiem weekend, budzę się sama z siebie rano i chce mi się działać. W weekend nie można zmarnować nawet minutki, bo SZKODA CZASU. Jest tyle rzeczy do zrobienia - wycieczka rowerowa, spacery z psami, serial, obiad, mycie okien, czytanie, spotkania ze znajomymi. W międzyczasie dobrze znaleźć jeszcze czas na drzemkę, ale nie zawsze się to udaje. W okresie zimnym, ten ostatni punkt wysuwał się na prowadzenie i idealny weekend to był taki, w którym można było pospać w środku dnia co najmniej z dwie godziny.

A jeszcze pod koniec tego tygodnia rozpoczynamy polskie święto grillowania - zwane majówką. Macie już jakieś plany na ten weekend, czy spontanicznie w zależności od tego jaka będzie pogoda? Możecie śmiało pisać i podrzucać pomysły, gdzie warto wybrać się na majówkę i ile kiełbasek z grilla zamierzacie zjeść. Wegetarianie niech podrzucą jakieś fajne przepisy na grillowane warzywa, albo inne smakołyki - byle nie parówki sojowe - tego nie uznaję w żadnej postaci.

Więcej o: