Za mało ruchu czy za dużo cukru?

Dieta bez sportu może pomóc. Sport bez diety, nie bardzo. Tyjemy, bo źle jemy. Nie chudniemy, bo źle jemy. A otyłość jest coraz większym problemem. Już nie chodzi o to, co ładne czy modne. Chodzi o zdrowie.

Otyłość to nie żarty. Nie chodzi o to, co jest ładne, a co brzydkie, ani co się komu podoba. Lekarze biją na alarm, mówiąc, że obecnie otyłość jest podłożem większej ilości chorób niż palenie, alkohol i lenistwo, czyli brak aktywności fizycznej. Ile osób mogłoby żyć długo, a przynajmniej dłużej, gdyby tylko zadbały o swoją dietę? O ile wzrósłby komfort życia, gdyby wszyscy zawczasu dbali o dietę własną i swoich dzieci? Jak duże koszta ponoszą państwa (czytaj: ich obywatele) z powodu chorób będących konsekwencją zaniedbań w tej sferze?

Czemu zatem ludzie tyją, skoro tyle się o tym mówi, rośnie świadomość, a media trąbią o tym, co jeść, a czego nie? Bo nie mają czasu poćwiczyć? Nie do końca. Magazyn Britsh Journal of Sports Medicine opublikował badania, z których wynika, że ludzie tyją, mimo iż średnia aktywność fizyczna nie zmieniła się aż tak bardzo. Oczywiście, jest mniejsza, ale nie na tyle, aby móc ją winić za to, że rośnie liczba ludzi otyłych. Bo prawda jest taka, że ludzie są za grubi, bo źle się odżywiają. Jedzą za dużo i nie to, co dobre dla ich zdrowia. Siedzący tryb życia oczywiście nie pomaga, ruch jest bardzo istotny. Ale sam ruch, bez sensowego odżywania się, to za mało.

Dobrze wiedzieć!Dobrze wiedzieć!

Sama jestem bardzo aktywna fizycznie, bez ćwiczeń jest mi smutno i źle. Każdego zachęcam - sport robi dobrze głowie i ciału. Można się odciąć od problemów pierwszego świata, wypocić stres, pooddychać, wzmocnić mięśnie i spalić trochę kalorii. Ale sam sport, bez zdrowego odżywania się, nie załatwia sprawy. To niestety nie jest tak, że jak ćwiczysz, to możesz wsuwać bez opamiętania. Ja słyszałam to milion razy, od wielu znajomych - skoro tyle ćwiczysz to przecież nie musisz się przejmować tym, co jesz. Zresztą nie tylko od znajomych - mój wewnętrzny głos też czasem mi mówi - no przecież właśnie biegałaś, nie zaszkodzi ci ten pięknie wyglądający sernik z białą czekoladą!

To niestety tak nie działa (też uważam, że to nieporozumienie!). Dobrze sobie uświadomić, że sport w połączeniu z dobrą dietą może zdziałać cuda, ale bez niej niestety może znacznie mniej. Co więcej (ciekawe czy też się z tym spotkaliście) znam wiele (głównie) dziewczyn, które po tym jak zaczęły w miarę regularnie ćwiczyć to... przytyły. Nie mówię tylko w tym co na wadze, bo wiadomo - mięśnie, ale po prostu było to widać. Same przyznawały, że jak magiczny licznik na siłowni pokazał - siedemset spalonych kilokalorii, to hulaj dusza, piekła nie ma - można zjeść wszystko. Nie można.

Cukier to biała śmierć

Brzmi poważnie i dokładnie tak jest. To właśnie zbyt wysokie spożycie węglowodanów jest odpowiedzialne za wzrost liczby otyłych ludzi. Jestem ostatnią osobą, która namawiałyby do stosowania diety niskowęglowodanowej. Uważam, że 50% energii z produktów pełnoziarnistych służy naszemu zdrowiu. Ale wszystko ponad to - już nie. Biały cukier powinien w zasadzie zniknąć z naszej diety. Podobnie jak soki i napoje słodzone. Z przerażeniem obserwuje reklamy, w których dzieciaki i zachęca się do picia soczków, bo przecież biegają sobie po podwórku, więc muszą mieć energię. Podobnie jest z przekazem dla dorosłych dotyczącym napojów gazowanych - grasz w siatkówkę z przyjaciółmi to przecież z wami jest "zawsze Coca Cola". Te rzeczy sprzedawane są nam jako nieszkodliwe, a wręcz potrzebne, gdy żyjemy aktywnie.

fot. Sea Wave / shutterstock.comfot. Sea Wave / shutterstock.com

Podobnie jest ze "zdrowymi ciasteczkami", batonikami, które są idealne "o w pół do dziesiątej rano w Polsce", albo z jogurtami owocowymi, które według ich producentów są niemalże eliksirami zdrowia. Płatki śniadaniowe mają czasem jeszcze gorszy przekaz, bo część z nich jest wręcz reklamowana jako produkt pozwalający na pozbycie się zbędnych kilogramów. Co z tego, że są w słodkiej polewie? "Dadzą energię na cały aktywny dzień". Zapewne.

Nawet lekki alkohol jest często reklamowany w sposób nawiązujący do aktywnego trybu życia. A przecież piwo to źródło prostych węglowodanów, bardzo łatwo odkładających się w postaci tkanki tłuszczowej. Niestety - to nieprawda, że tyje się tylko od tego, co się przekąsi do piwa. Jeśli się do piwa dużo przekąsi, po prostu tyje się jeszcze bardziej.

To smutne, że niezdrowe rzeczy są reklamowane jako zdrowe, a na pewno nieszkodliwe. Ale takie prawo rynku. Warto jednak mieć świadomość, że cukier to nie tylko słodycze, ale cała masa innych produktów będących bombami węglowodanów. Nawet niektóre wędliny, kiełbasy i parówki do nich należą.

Niestety, ile by się nie ćwiczyło, jeśli w diecie będzie dużo takich produktów, brzuch będzie rosnąć. Warto o tym pomyśleć przygotowując przekąski na grilla i sięgając po kolejne majówkowe piwko.

Dałyśmy naszym piłkarzom fryzury słynnych Orłów Górskiego. Jak wyglądają? FANTASTYCZNIE!

Więcej o: