How-old.net: pomóż Wielkiemu Bratu i sprawdź, jak młodo wyglądasz!

Kilka dni temu internauci dostali do rąk nową zabawkę, dzięki której wielu z nich poczuło się lepiej, piękniej i młodziej. Wpisujesz adres strony, wrzucasz dowolne zdjęcie, a robot zgaduje wiek. Aż dziwne, że nikt tego wcześniej nie wymyślił, prawda?

Genialnie proste pomysły mają to do siebie, że kiedy już ktoś na nie wpadnie, aż trudno uwierzyć, że wcześniej tego nie było. Podobnie jest z aplikacją służącą do rozpoznawania wieku osób działająca od kilku dni na stronie how-old.net. Zabawa jest przednia. Wrzucasz zdjęcie, program analizuje wygląd twarzy i wypluwa wynik. To super uczucie, kiedy ktoś ci odejmuje nawet dziesięć lat.

Sekret młodości - miękkie światło, wielkie oczy i brak makijażu, fot. Dominika WęcławekSekret młodości wg how-old.net: miękkie światło, wielkie oczy i brak makijażu, fot. Dominika Węcławek

Jeszcze więcej frajdy jest kiedy komuś innemu maszynka doda nieco lat, najwięcej zaś wtedy, kiedy pod cyfrową lupę brani są celebryci. Nie trzeba było długo czekać na to, by na plotkarskich serwisach pojawiły się galerie prezentujące najbardziej "przestrzelone” typy.

Stara, dobra, Doda; źródło: Plotek.plStara dobra Doda; źródło: Plotek.pl

Aplikacja ma jeszcze sporo problemów, zwłaszcza z dziećmi. Czasem doda niemowlakowi siedemdziesiąt lat, niekiedy zaś zamiast oszacować wiek "żywej” osoby, "nie zauważa jej”, natomiast perfekcyjnie wstrzeliwuje się z kalkulacjami wyliczając wiek osoby pokazanej na zdjęciu za pozującym obiektem.

Informacja na głównej stronie aplikacji jest bardzo wyraźna - hej nie przetrzymujemy twoich zdjęć, są w naszym posiadaniu tylko przez chwilę, tylko wtedy, kiedy nasz robot "myśli” i dedukuje wiek delikwenta ze zdjęcia. Dlaczego w takim razie na co bardziej paranoicznych internautów padł blady strach i pojawiły się oskarżenia o wyciąganie danych? Myślałam o tym kilka dni (głównie dlatego, że mam dużo roboty i nie mam czasu na swobodny dryf po bezdrożach internetu). W tak zwanym międzyczasie autorzy współpracujący z serwisami opisującymi nowe technologie zdążyli już uspokoić użytkowników.

Na przykład Tomek Popielarczyk z AntyWebu napisał:

Oskarżenia wydają mi się mocno naciągane. Microsoft ma tyle sposobów na zbieranie i analizowanie danych swoich użytkowników, że nie musi gromadzić fotografii przypadkowych osób. Zresztą, jakie korzyści by mu to dawało, biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek innych informacji na temat osoby na zdjęciu? Przecież aplikacja nie zmusza do zakładania konta, integrowania się z Facebookiem i udzielania jakichkolwiek dodatkowych informacji na swój temat. Sama fotografia jest bezwartościowa z punktu widzenia marketingowego. Może zatem warto dać Microsoftowi i How-old.net szansę?

No cóż. Problem tkwi gdzie indziej, tu nie chodzi o nasze zdjęcia, ale żeby to lepiej zrozumieć, trzeba nieco odwrócić optykę i zacząć od zupełnie innej strony. Czym właściwie jest how-old.net? To uczący się robot - nie taki, jak byście chcieli, no wiecie, mechaniczne rączki i nóżki, śmieszne diody zamiast oczu, jak jest miły, to świecą się na niebiesko, a jak jest zły to zapalają się czerwone lampeczki. Nie możecie mu powiedzieć "Ustaw poczucie humoru na 93%, TARS”. Przedstawiciele Microsoftu, firmy odpowiadającej za how-old.net wyjaśniają, że demo powstało podczas dwudniowej konferencji i jest Face detection API.

API to określony sposób komunikacji między programami. Coś jak protokół dyplomatyczny, tylko, że w świecie maszyn i cyfr. Tutaj służy nam do wykrywania i identyfikacji twarzy. Po co? Cóż...  Jeśli nie wiesz, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Poważnie.

Wybierz swoich APIsów, a oni wybiorą ci klientów; Microsoft AZURWybierz swoich APIsów, a oni wybiorą ci klientów; Microsoft AZUR

Pamiętacie to uczucie, kiedy po raz pierwszy w waszych komputerach pojawiły się spersonalizowane reklamy? Najpierw te dedykowane płci, potem coraz mocniej "zahaczające” o wasze zainteresowania, aż któregoś dnia, jakoś świeżo po tym, jak kupiliście przez internet bilety na pociąg do Bratysławy, jakiś kolorowy banner zaczął do was krzyczeć "Jedziesz to Bratysławy? Sprawdź, gdzie dobrze się wyśpisz!”.

Jak byście się czuli, gdyby ktoś sformułował pytanie inaczej, już nie "sprawdź, jak młodo wyglądasz”, a "pomóż nam nauczyć robota szacowania wieku, byśmy mogli lepiej sprzedawać ci produkty”? To wersja soft. W tej wersji przenosimy się do świata, w którym po wrzuceniu fotki, czy to kolejnego selfie, czy zdjęcia z wyjazdu ze znajomymi, otrzymamy kilka jeszcze bardziej spersonalizowanych reklam. W wersji hard uczymy Wielkiego Brata lepszego identyfikowania ludzi, pozwalając tym samym by dystopijne wizje rodem z dość brutalnych thrillerów sci-fi stały się rzeczywistością. Te wiecie - w których jedna osoba występująca przeciw systemowi musi się ukrywać, pozbywając się nie tylko własnych odcisków palców, ale też twarzy, a nawet własnych oczu, przechodząc kolejne operacje w jakiejś zapyziałej melinie u szemranego znachora... Zaczęliście się bać? Przykro mi, jest już za późno.

Ten tekst powstał na ASUS ZENBOOK UX305

Więcej o: