Jak żywić dzieci, żeby im się nóżki nie powykrzywiały? "Praktyczna kuchnia" z 1957 roku radzi

Od pewnej wiekowej damy dostałam w prezencie książkę z przepisami z lat 50. ?Praktyczna Kuchnia? uświadomiła mi jak skromnie niegdyś w Polsce jadano. Ale kiedy przetestowałam kilka przepisów, okazało się, że są wyborne!

Majówkę spędziłam przy garach i przy stole. To był istny festiwal smaków - każdy z grona przyjaciół ugotował swoją ulubioną potrawę. Były dania z kuchni brazylijskiej, hiszpańskiej, marokańskiej, amerykańskiej i polskiej. Ja popisałam się daniami z polskiej kuchni komunistycznej.

Przepisy zaczerpnęłam ze starej książki kucharskiej pt. „Praktyczna Kuchnia” wydanej w 1957 roku przez Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne. Nawet nie wiedziałam, że takie istniało, tak samo jak nie miałam pojęcia o niektórych potrawach... Kotlety z suszonych grzybów, kluski owsiane z okrasą czy kalarepa nadziewana mięsem... Albo rzodkiewka duszona w zagęszczonym (skondensowanym) mleku. Tego ostatniego jakoś nie mogę sobie wyobrazić, tak samo jak nie umiem nic powiedzieć o smaku młodej kapusty ze śmietaną i słoniną czy też o knedlach z tartej bułki. Brzmi jednak ciekawie, prawda?

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Tę arcyciekawą książkę dostałam od Pani Zofii. Pani Zofia jest prawdziwą damą w słusznym wieku (lat 91). Rozmowa z nią to ogromna przyjemność. Pani Zofia wiele lat mieszkała poza granicami naszego kraju. W późnych latach 50. przebywała na placówce w Hamburgu i nie bardzo smakowały jej potrawy w restauracjach, więc postanowiła nauczyć się gotować, bo jak powiedziała, mama nigdy od niej tego nie wymagała i nie przymuszała do nauki. Od przyjaciela z Polski dostała właśnie tę książkę: „Praktyczna Kuchnia”, z której nauczyła się gotować, a gotuje przepysznie. Miałam przyjemność jeść u niej cudownego, nadziewanego kurczaka. Przepis na tego kurczaczka Pani Zofia podyktowała mi z pamięci, ale o kurczaku będzie innym razem.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

„Praktyczna Kuchnia” została wydana w głębokiej komunie i już się sypie, ale co tam są za potrawy! Naprawdę biedne, głównie mączne - czyli kluski na tysiąc sposobów - i ziemniaczane z małą ilością warzyw. Dania są proste, w zasadzie bez przypraw, bez udziwnień, raczej takie żeby zaspokoić głód, a nie rozkoszować się jedzeniem, bo to chyba było zbyt burżujskie. Takie czasy.

Są też niebywałe porady dotyczące żywienia. Z książki możemy się dowiedzieć jak żywić niemowlęta i dzieci, żeby im się nóżki nie powykrzywiały, jak jeść przy różnych chorobach: gruźlicy, katarze jelit, niedokrwistości pokrwotocznej czy przy zapaleniu kłębuszków nerkowych. Trzeba jeść, żeby nie być głodnym. Energię do życia i pracy czerpiemy z pokarmów, głównie z tłuszczu, produktów mącznych, cukru i słodyczy - to jest paliwo, a spożywanie produktów białkowych nie jest zbyt zdrowe (no cóż, nie było wtedy zbyt dużo mięsa). Aha, najbardziej wartościowym produktem spożywczym jest mleko. O mleku i jego roli w potrawach opowiem kiedy indziej, o mleku też mam fantastyczną książkę - tym razem z lat 80.

„Praktyczna Kuchnia” uświadomiła mi jak skromnie niegdyś w Polsce jadano. Kto by w tamtych czasach pomyślał o takich frykasach jak zupa z raków czy innych przedwojennych fanaberiach? Ta książka proponuje posiłki ze składników, które można sobie samemu zasiać czy zasadzić i zebrać z ogródka lub sadu. Jedno jest pewne, pomidory miały wtedy cudownie słodki smak!

Dokładnie trzymając się przepisów ugotowałam: kalarepy nadziewane mięsem oraz kluski owsiane z okrasą.

KALAREPY nadziewane mięsem (przepis oryginalny niemodyfikowany):

Składniki:

- 10-12 kalarep średniej wielkości;

- 30 dkg mięsa wieprzowego;

- jedna czerstwa bułka;

- 5 dkg cebuli;

- 2 dkg tłuszczu do podsmażenia cebuli (niestety nie jest wyjaśnione, jakiego tłuszczu, ale raczej chodzi o smalec);

- sól i pieprz;

- zielenina (koperek);

- 4 dkg mąki.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Przygotowanie:

Niezdrewniałą kalarepę obieramy, myjemy, ścinamy wierzch. Wydrążamy z kalarepy ostrożnie środki, pozostawiając ścianki grubości pół centymetra. Bułkę zalewamy wodą; gdy namięknie lekko odciskamy. Cebulę podsmażamy w tłuszczu. Umyte mięso wraz z bułką i cebulą przepuszczamy przez maszynkę; do masy dodajemy jajo, sól, pieprz. Dokładnie wyrabiamy. Nadzienie nakładamy do wydrążonej kalarepy, przykrywamy ściętymi wierzchami, układamy jedną warstwą w płaskim rondlu. Podlewamy niewielką ilością wrzącej wody i gotujemy pod przykryciem, aż kalarepa będzie miękka. Wyparowany sos uzupełniamy wodą. Miękką kalarepę wyjmujemy z naczynia, sos doprawiamy zasmażką z mąki i tłuszczu, a następnie zagotowujemy. Przed podaniem polewamy kalarepę sosem i posypujemy dużą ilością drobno posiekanego zielonego kopru. Podajemy z ziemniakami (młodymi).

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Nie spodziewałam się, że to będzie tak pyszne! To danie zniknęło ze stołu w mgnieniu oka. Zachęcam do spróbowania.

KLUSKI Z PŁATKÓW OWSIANYCH (przepis oryginalny niemodyfikowany):

Składniki (raczej na dużą rodzinę):

- 50 dkg płatków owsianych;

- 50 dkg mleka;

- 50 dkg wody;

- 10 dkg mąki;

- 4 jaja;

- 3 dkg masła;

- sól;

- 6 dkg słoniny do polania.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Przygotowanie:

Płatki owsiane zalewamy gorącą wodą z mlekiem i pozostawiamy na około 30 minut do napęcznienia. Do napęczniałych, ciepłych płatków dodajemy mąkę, jaja, dokładnie mieszamy. Zagotowujemy wodę z masłem i solą. Z masy formujemy kluski blaszaną łyżką, maczaną w wodzie i wrzucamy do wrzącej wody. Kluski kładziemy do naczynia w takiej ilości, aby swobodnie pływały. Gotujemy na wolnym ogniu około 8 minut. Podajemy okraszone słoniną lub z sosem, albo jako dodatek do mleka.

fot. Agnieszka Haponiukfot. Agnieszka Haponiuk

Były wyborne i miały milion kalorii!

Więcej o: