Pornografia w domu, pornografia w szkole

Ostatnio w mediach zawrzało. Wszystko za sprawą duńskiego seksuologa Christiana Grauguaarda, który powiedział, że oglądanie pornografii przez nastolatków jest potrzebne, aby mogli oni odróżnić prawdziwy seks od filmu. Czy to naprawdę aż tak zły pomysł?

Pornografia do pokazywania w szkole? Kto miałby oglądać takie treści i w jakich okolicznościach? Christian Grauguaard, duński profesor seksuologii, analizując problem pornografii w swoim kraju wskazał, że około 99% skandynawskich chłopców i ponad 60% skandynawskich dziewczyn ogląda regularnie lub miało kontakt z pornografią. Dziwne? W zasadzie to nie - w Danii pornografa jest zalegalizowana od 1969 roku. Rzecz jasna, rozrósł się tam i przemysł pornograficzny, ale jednocześnie edukacja seksualna jest prowadzona od lat 70. XX wieku, tak, aby zapewnić młodzieży dostęp do wiedzy. Teoretycznie zatem, przy rzetelnie prowadzonej edukacji seksualnej, nawet jeśli młodzież ogląda pornografię, a ogląda, to nie powinna się na niej wzorować i czerpać inspiracji dla swojego życia seksualnego.

To nie pornografia! to piękny podręcznik dla młodzieży: Seks nastolatków. Podręcznik dla młodzieży: "Sex & Lovers: A Practical Guide"

Seksuolog zaproponował, aby - tu informacje są różne - w zajęciach prowadzonych przez odpowiednio przygotowane do tego osoby uczestniczyli uczniowie w wieku od 15 lat. Inne źródła mówią, że powinny być to już 13-latki. Serwisy internetowe, krajowe tygodniki i telewizje zaczęły mówić o deprawowaniu młodzieży i o tym, że takich treści nie wolno pokazywać dzieciom, bo to na pewno rozbudzi je seksualnie.

A ja? Kiedy myślę o pornografii i jej zagrożeniach, to przypominam sobie te wszystkie telefony, które otrzymuję o znajomych mi osób, których dzieci - 9 i 10-latki - oglądają już pornografię na komputerach rodziców, którzy zwykle przez przypadek, z historii przeglądania stron internetowych, dowiadują się o problemie. I dzwonią do mnie przerażeni, z pytaniem, co mają zrobić i jak ze swoim dzieckiem na ten temat rozmawiać.

Kiedy myślę o pornografii, to przypominam sobie również pytania od kilku nastolatków - dlaczego ich dziewczyna tak mocno nie krzyczy, lub czy to prawda, że jeśli będzie się ją biło, to sprawi jej to przyjemność... Takie przykłady mogłabym mnożyć. Nie ma co udawać, że młodzież pornografii nie ogląda.

Na zlecenie Komisji Europejskiej zostały przeprowadzone w Polsce badania, które wykazały, że 67% polskich nastolatków ma kontakt z pornografią. Nie każdy z nich ma z kim porozmawiać na ten temat, dowiedzieć się o zagrożeniach, które z niej płyną, a także o tym, że tak seks nie wygląda. Że nie jest przedmiotowy i pełen przemocy.

Kiedyś po sieci krążył taki filmik, według mnie doskonale zrobiony, tłumaczący różnice pomiędzy seksem, a pornografią na jedzeniu.

Ciekawy, zabawny, zaznaczający bardzo ważne aspekty zagrożeń związanych z oglądaniem pornografii. Ja jednak zastawiam się - czy wystarczający? Edukacja seksualna w dużej mierze nie funkcjonuje. Lekcje prowadzone przez profesjonalistów nie obowiązują w całej Polsce, powiedziałabym nawet, że są prowadzone w znikomej części kraju. Rodzice zwykle sami nie byli uczeni o zagrożeniach pornografii, bo kiedyś dostępu do internetu i takich treści nie było, poza tym mogą czuć się skrępowani i nie wiedzieć jak takie informacje przekazywać. Młodzież zatem chcąc dowiedzieć się, czym jest seks, sięga do internetu. Wystarczy wstukać słowo seks i... pojawiają się filmiki, zdjęcia, które spragniony wiedzy nastolatek o buzujących hormonach, będzie oglądał. I czerpał z nich wzorce. A potem porozmawia z kolegami i koleżankami i wzorce te będą przekazywane dalej - bez żadnej rzetelnej edukacji, która mogłaby zmienić ich nastawienie do wulgarnego seksu.

Samodzielne oglądanie takich treści, bez odpowiedniej korekty, zwłaszcza w tak młodym wieku, wykształca wizję seksualności, która jest pozbawiona aspektu emocjonalnego. Brak w niej nawiązywania relacji międzyludzkich, a raczej jest pełna agresji, przedmiotowego traktowania kobiet, seksu analnego jako najbardziej popularnej formy zachowań, które należy praktykować i tak dalej. Chłopcy wpadają w kompleksy, że ich penisy nie mają kilkudziesięciu centymetrów, dziewczynki, że ich piersi, wargi sromowe, czy ogólnie ciała nie wyglądają tak, jak na filmach, a jedna i druga płeć nie wie przy tym, czym jest bliskość i szacunek do drugiej osoby.

O ile dorosłe osoby często oglądają pornografię i w ten sposób uatrakcyjniają swoje życie seksualne, o tyle młodzież trzeba edukować. Temat, moim zdaniem, jest w większości przypadków zamiatany pod dywan, choć zazwyczaj nie ma się czego bać, a podejmując dialog można uchronić choć jedno dziecko przed zgubnym wpływem pornografii, wykształcić w nim świadomość, że seks jest pięknym doświadczeniem, dającym poczucie bliskości i więzi i że nie wolno, aby był na kimkolwiek wymuszany.

Dobrze poprowadzona rozmowa, jak również pokazanie prawdziwego seksu (filmików, obrazków) z porównaniem dotyczącym pornografii, rozmowa z prawie dorosłym już człowiekiem, który i tak materiały porno już widział i wie, co się w nich znajduje, bez napięcia emocjonalnego, a z wiedzą, może przynieść więcej pożytku niż szkody.

to nie pornografia. to To nie pornografia. To "Sex and Lovers: A practical guide" - podręcznik dla młodzieży

W szkołach rzecz jasna to nie przejdzie - polskie prawo zabrania pokazywania takich treści. Ale własne dzieci edukować można. Szkoda jednak, że zdając sobie sprawę z zagrożenia, część osób stara się być mądrzejsza dopiero po szkodzie.

Więcej o: