12 cech złego szefa

Temat mobbingu i złych przełożonych wraca jak bumerang. Mimo że zjawisko jest piętnowane i dużo się o nim mówi, temat wciąż jest aktualny. Źli ludzie są wszędzie, co oznacza, że na szefa despotę można trafić w prestiżowej korporacji, w supermarkecie i w urzędzie.

Wielokrotnie spotkałam się z zachowaniami przełożonych, które wykraczają daleko poza normy dobrego wychowania i kultury osobistej. I choć nie chcę się bawić w domorosłego psychologa, to zawsze zastanawiam się - co jest przyczyną takich zachowań? Intuicja podpowiada mi, że to kompleksy, stres i problemy w życiu osobistym. Przyznam, że w ten sposób chcę to sobie tłumaczyć i pocieszać zarazem, że to babsko, które wylewało mi publicznie kubeł pomyj na głowę było w rzeczywistości nieszczęśliwą i zgorzkniałą kobietą bez perspektyw na trwały związek lub przynajmniej romans. Może to niskie, ale mi pomaga!

Jak to jest? Czy po dorwaniu się do stołka nagle człowiekowi odbija palma? Przeczytałam ostatnio artykuł o strasznych naczelnych w redakcjach prasy kobiecej. Trudno uwierzyć, że osoby na takich stanowiskach, z wyższym wykształceniem, są zdolne do tak paskudnych zachowań. A jednak. Mimo to, z wrodzonym u siebie optymizmem uważam, że ci wymagający inaczej szefowie nie są na wskroś źli. Oni tylko mają dużo złych cech charakteru.

Do sadzenia kapuchyDo sadzenia kapuchy /fot. Magda Acer

Jakie cechy ma zły szef?

1. Nie wie czego chce i jest chaotyczny. Zmienia zdanie i jest jak chorągiewka, co oznacza, że większość twojej pracy idzie do kosza. Nie ma pojęcia o konsekwencji w działaniu. Powierza zadanie jednej osobie, żeby w połowie przekazać je komuś innemu. Bo tak.

2. Jest chamski. W tym chamstwie nie chodzi nawet o przeklinanie, ponieważ kląć można też z klasą i elegancko. On obraża swoich pracowników, często publicznie, wyśmiewa ich i poniża. Jest chamski do tego stopnia, że wstydzisz się wyjść na firmowe spotkanie, ponieważ będzie się chwalił swoją nową kicią. Głośno rechocząc będzie opowiadał szczegóły seksualnego maratonu (co jak wiadomo jest tylko tanią przechwałką i często świadczy o porażkach w alkowie).

3. Ma klapki na oczach i nie znosi sprzeciwu. Tylko on ma rację. Tylko. Beton, B20, beton zbrojony - tak go po cichu nazywasz. Choć czasem, gdy masz lepszy nastrój, myślisz, że twój szef jest bardziej jak lodowiec, ta bezmyślna szara masa, która sunie powoli tworząc moreny denne i czołowe, pochłaniając wszystko, co stanie na jego drodze.

4. Przypisuje sobie zasługi innych, obwinia innych za swoje niedociągnięcia. Nic dodać, nic ująć. „Parówkowym skrytożercom mówimy NIE”.

5. Jest niemerytoryczny. Nie jest grzechem nie wiedzieć, grzechem jest nie chcieć się uczyć. Nic tak nie wkurza, jak zaprogramowana odporność na wiedzę.

6. Nie potrafi pochwalić pracownika. Miłe słowa przez gardło mu nie przejdą. Uważa, że polityka bata lepiej się sprawdzi. Błąd! Polityka bata, czy kija sprawi, że pracownicy będą zastraszeni i stracą szacunek do pracodawcy. Myślę, że szefowie często nie zdają sobie sprawy, jak wiele może zdziałać proste „dziękuję” albo „świetna robota”. To są słowa, które naprawdę potrafią zmotywować. Kilka lat temu razem z koleżanką brałyśmy udział w audycie Komisji Europejskiej. Był to dość wyczerpujący tydzień malowania trawy i gorących dyskusji z audytorami. Na zakończenie było nam bardzo miło, gdy audytorzy publicznie pochwalili mnie i koleżankę, podziękowali za współpracę i zaangażowanie. Powiedzieli też, że rzadko spotykają się z takim podejściem do pracy. Po całym tygodniu stresu i po tych słowach poczułyśmy, że naprawdę warto się starać i że ktoś z zewnątrz potrafi to docenić. Tymczasem moi ówcześnie przełożeni nie powiedzieli nic - ani dziękuję, ani pocałujcie nas w dupę. Nic.

Odrobina wyobraźniOdrobina wyobraźni /fot. Magda Acer

7. Jest nieobiektywny i faworyzuje swoich. Nie zaliczasz się do Towarzystwa Wzajemnej Adoracji - nie masz szansy na ciekawe projekty ani szkolenia. Najlepsze kąski dostają ulubieńcy pańcia. Nie ma znaczenia jak dobra jesteś w tym co robisz, jeśli nie jesteś w grupie Ananiaszy.

8. Nieustannie kontroluje pracowników. Pańskie oko konia tuczy, wiadomo to nie od wczoraj. Ale jeśli to oko zamienia się w kamerę Wielkiego Brata, który musi wiedzieć wszystko, to robi się nieprzyjemnie i klaustrofobicznie. W jednym z zaprzyjaźnionych urzędów kierowniczka kupiła swoim pracownicom wielkie, półlitrowe kubki, tak zwane wiaderka, „żeby za często nie wychodziły robić sobie kawę”.

9. Nie dotrzymuje obietnic, kłamie. O podwyżce słyszałaś od 2010 roku. Ale ciągle jest coś, jakaś okoliczność utrudniająca, jakaś przeszkoda materialna w postaci nowego BMW, jachtu, tudzież wakacji z kochanką. Kochanką, która też pracuje w tej firmie, lecz zarabia dużo więcej, choć się nie przemęcza (chociaż...).

10. Tłumi zaangażowanie. Twoje pomysły zaprawione entuzjazmem i pozytywną energią są traktowane z lekceważeniem. Zaś inwencja zostaje zdeptana jak niesforne źdźbło trawy między płytami chodnika.

11. Wymaga rzeczy niemożliwych. Terminy na wczoraj. Projekty mają być wykonane w programach, których firma jeszcze nie zakupiła. A zakupy mają być zrobione ze środków widmo, lub twoich.

12. Wprowadza atmosferę niezdrowej rywalizacji, doprowadza do konfliktów. Trudno powiedzieć, czy wyniósł tę mądrość z szemranego szkolenia dla potępieńców, czy jakiś coach z Koziej Wólki mu to doradził. Nieważne. Istotne jest to, że rozwala doszczętnie procę zespołu swoimi intrygami rodem z „Mody na sukces”.

Jasnowidze są wśród nas /fot. Magda AcerJasnowidze są wśród nas /fot. Magda Acer

Zdaję sobie sprawę z tego, że pracownicy bywają leniwi, niesubordynowani i olewają terminy, ale nie wszyscy. Wykorzystywanie pozycji szefa i wyładowywanie frustracji na podwładnych jest strasznie słabe. Pamiętajcie, karma wraca.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: