10 powodów, dla których lubię ludzi (i mnie nie nudzą)

"Ludzie mnie strasznie nudzą", powiedziała mi niedawno koleżanka. "Nie chce mi się rozmawiać z ludźmi, bo i tak wiem, co powiedzą i to jest takie nudne", zwierzyła się wcześniej inna. "Ludzie są głupi (w przeciwieństwie do zwierząt)", powtarza regularnie trzecia. Strasznie to wszystko smutne. I straszne.

Tym smutniejsze, że dwie z tych koleżanek to dziennikarki, a dziennikarki, jeśli nie piszą akurat o stopach procentowych w banku szwajcarskim czy o mleczności polskich krów, na ogół zajmują się ludźmi właśnie. Piszą o nich, rozmawiają z nimi, zadają pytania. Nie wiem, jak mogą to robić, jeśli uważają, że ludzie są nudni. Ja ludzi (generalnie) lubię, a na pewno mnie nie nudzą. Dlaczego?

1. Inni ludzie są zupełnie inni ode mnie. Myślą zupełnie inaczej niż ja. Patrzą inaczej na świat. Inaczej widzą problemy. Mogą mieć niezwykłe opinie na rozmaite tematy. Mogą widzieć rzeczy, których ja nie zauważam. I to wszystko może być fascynujące.

2. Od innych ludzi można się czegoś nauczyć - rozmaitych praktycznych umiejętności, typu robienie na drutach albo ciasta, albo jak wywabić plamę z żywicy.

3. Innym ludziom można opowiadać o sobie, o swoich przemyśleniach, o tym, co się lubi, czego nie i dlaczego wkurza mnie matka czy mąż. A któż nie lubi mówić o sobie? Któż nie lubi, żeby go słuchano? Bo ileż można rozmawiać z samym sobą (tak, wiem, wielu uważa, że JA to najinteligentniejszy i najwspanialszy rozmówca, ale opowiadać sobie o sobie to już jest jednak chyba przegięcie).

4. Innym ludziom można opowiadać i o swoich problemach (to ich oczywiście nie rozwiązuje, ale zawsze jakoś tak człowiekowi lepiej), i o swoich radościach (radości się wtedy mnożą i są jeszcze jaśniejsze).

5. Z innymi ludźmi można się porównywać (to kontrowersyjne, bo ponoć nie należy, ale jak ktoś lubi współzawodnictwo, to czemu nie?). Można się porównywać pozytywnie ("Mój bicolek jakoś tak ładniej się prezentuje”, "Moje dzieci są mądrzejsze i fajniejsze”, "Moja praca ciekawsza”), można oczywiście również negatywnie, tylko to akurat chyba nie ma sensu (Ewa Chodakowska nie pozwala w każdym razie).

6. Inni ludzie bywają inspirujący. Tym co robią, jak myślą, co czytają, jak organizują sobie czas. Mogą nas inspirować do zmiany, a zmiana jest na ogół dobra.

7. Inni ludzie dają nam energię. Nie, nie jestem wampirem energetycznym, który karmi się innymi. Chodzi mi o takie pozytywne podkręcenie, np. w towarzystwie innych bardziej chce się nam żartować, zabawiać, lubimy się troszkę popisać, co uwalnia sporo fajnej energii w człowieku. Inni ludzie mogą nas czasem zachęcić do fajnych działań typu sport, czy obecność na festiwalu filmowym.

8. Z innymi ludźmi można się spierać i dyskutować. Można im udowadniać, że są głupsi (jeśli kogoś to bawi), można na nich trenować umiejętne formułowanie argumentów i wniosków. Cóż to za wspaniałe uczucie tak kogoś demagogicznie przekonać do swego (mnie bardzo łatwo w każdym razie)!

9. Inni ludzie są skarbnicą wiedzy wszelakiej. Mają wszystkie możliwe doświadczenia, którymi mogą się z nami podzielić. Ile razy pisałeś / aś na Facebooku "szukam dobrego ortopedy”, "co zrobić, skoro mój komputer błysnął, trzasnął i ekran zrobił się ciemny?”, "gdzie kupię kabelek, którego nie będę musiała podłączać, a będzie działał?”, "wakacje nad polskim morzem na odludziu i żeby jeszcze pogoda była?”.

10. Inni ludzie pomagają nam wyrwać się z utartych kolein. Oczywiście pod warunkiem, że im na to pozwolimy i nie będziemy udawać, że tylko nasze koleiny są jedynie słuszne i dobre.

Tak, wiem, inni ludzie mogą też być męczący, bywają głupi. Wydaje mi się jednak, że tego ostatniego argumentu używamy zbyt często w stosunku do kogoś, kto po prostu się od nas różni. Za mało w nas chęci poznania. Za mało wiary w to, że inny może nas "ubogacić”. Czego i sobie, i Państwu życzę.

Więcej o: