Kiedy uczeń przerasta mistrza

Polecenia wydają nam coraz młodsi szefowie, a granica wieku emerytalnego przesuwa się coraz dalej. Czy trzeba pogodzić się z tym, że nowy, młodszy kolega z pracy będzie od nas lepszy, szybszy i bardziej błyskotliwy?

„Królową będziesz dopóki nie nadejdzie inna, młodsza i piękniejsza, która cię obali i odbierze ci wszystko, co dla ciebie drogie.” - to przepowiednia, którą Cersei Lannister (bohaterka powieści „Uczta dla Wron” Georga R. R. Martina) usłyszała od wiedźmy. To tylko cytat z książki. Na dodatek to fantastyka, ale czyż nie jest to jednocześnie gorzka prawda, która dotyka nas pazurem przeznaczenia w życiu osobistym i zawodowym? Naturalna kolej rzeczy, z którą trzeba się będzie kiedyś pogodzić. A jednak przyznanie, że ktoś jest od nas lepszy i mądrzejszy nie przychodzi tak łatwo jakbyśmy chcieli. Jest sprzeczne z wewnętrzną potrzebą dążenia do (zawodowego) sukcesu.

Przychodzi młody pracownik. Młodszy o kilka lat. Wdrażasz go, przekazujesz swoją wiedzę, dzielisz się pomysłami i doświadczeniem. Młody uczy się szybko. Jest bardzo ambitny i coraz lepszy. I w końcu zostaje twoim przełożonym. Tak było w moim przypadku, dołożyła się do tego nieobecność podczas urlopu macierzyńskiego. Po urodzeniu dziecka wróciłam do pracy i zastałam nową rzeczywistość. Nie będę ukrywać, ale na początku było trochę zgrzytów, jednak po kilku szczerych rozmowach ustaliliśmy, że gramy do jednej bramki, a wszelkie żale i pretensje wyjaśniamy na bieżąco. Teraz pracuje się nam bardzo dobrze.

W Polityce możemy przeczytać ciekawy artykuł o tym jak odnaleźć się w pracy, gdy szefowie są coraz młodsi. „Jeszcze w XIX w. praca człowieka była nierozerwalnie związana z jego umiejętnościami. Działał więc naturalny mechanizm kompensacji sprawności fizycznej wyższymi kwalifikacjami i lepszym opanowaniem kluczowych umiejętności. Starsi nie mieli tyle siły i sprawności fizycznej co młodsi, ale dysponowali nieporównanie większym doświadczeniem, a przede wszystkim treningiem. Młodszy pracownik szybciej wbijał gwoździe, ale starszy wiedział, gdzie je wbijać tak, by uzyskać optymalny efekt. ( )Wszystko się zmieniło wraz z pojawieniem się nowoczesnych metod organizacji pracy. ( ) Doświadczeni fachowcy potrzebni byli jedynie jako obiekty obserwacji do ustalenia najlepszej - optymalnej kolejności wykonywania czynności.” Brzmi strasznie prawda? I od razu cisną mi się na usta słowa takie jak wyzysk i eksploatacja.

Nieoczekiwana zmiana miejscNieoczekiwana zmiana miejsc /fot. Magda Acer

Pracuję z osobami w różnym wieku. Zarówno młodsi jak i starsi mają wiele do zaoferowania. Staram się dostrzegać w ludziach te jasne strony. U młodych ludzi podoba mi się ich optymizm i zapał, u starszych cenię doświadczenie i życiową mądrość, którą zdobywa się latami. Wielu moich współpracowników zbliżających się do granicy wieku emerytalnego zachowuje bystre jak brzytwy umysły i doskonale radzi sobie z obsługą komputera - co często jest barierą w rozwoju dojrzałych pracowników. Kwerendy w Accessie nie są dla nich nieosiągalnym wyzwaniem.

Niezależnie od obietnic wyborczych jednej czy drugiej partii będziemy pracować coraz dłużej. To nieuniknione. Nie mam złudzeń i nie wierzę w skrócenie czasu pracy. Nasi szefowie też będą coraz młodsi. Z perspektywy 15 lat pracy nie widzę żeby młodzi szefowie byli gorzej zorganizowani lub bardziej chaotyczni niż ci z dłuższym stażem. Wiek nie odgrywa tu aż takiej roli. Predyspozycje do kierowania ludźmi są jak każdy talent. Jeden człowiek ma wrodzone zdolności, inny musi dużo trenować.

Kiedy weszła w życie reforma emerytalna i perspektywa pracy do 67 roku życia, wiele osób było oburzonych. Trochę się nie dziwię, ponieważ po pierwsze nikt nie lubi zmian na gorsze, po drugie w przypadku zawodów wymagających wysiłku fizycznego - 67 lat to jest wiek, który może dyskwalifikować z przyczyn czysto biologicznych. Być może receptą na pozostanie na rynku pracy jest nieustanny rozwój i gotowość do zmian. Na pocieszenie warto przyjrzeć się sylwetce pani, która w wieku 91 zaczęła pracę jako projektantka w jednej z firm w dolinie krzemowej. Pani Barbara Beskind projektuje dla starszych ludzi.

 

A jako wisienkę na torcie przedstawiam seniorów z Portugalii i ich graffiti.

Wasza Korespondentka z Wydziału Odzyskiwania Zdrowego Rozsądku

Więcej o: