Dlaczego (i jak) Polacy zdradzają?

Skok w bok, doprawianie rogów, chwila słabości. Temat zdrady powraca w rozmowach - pytają mnie o nią osoby, które studiują psychologię, znajomi, a także ludzie, których spotykam na co dzień w swoim gabinecie.

Żeby można było w ogóle mówić o zdradzie - najpierw trzeba ją zdefiniować. Czym jest zdrada? To przede wszystkim złamanie umowy pomiędzy partnerami - w zależności od tego, w jakiej relacji ze sobą żyją i jakie przyjmą zasady funkcjonowania w związku. Zwykle, na początku relacji, osoby zaangażowane próbują ją jakoś określić, doprecyzować, pytają siebie nawzajem, czy to, co w danym momencie się między nimi dzieje, jest tylko „randkowaniem”, „spotykaniem się” - co daje domniemanie relacji, która wcale nie jest jeszcze zobowiązaniem, ale już daje takie oczekiwanie; czy może już „związkiem”. Zwykle monogamicznym - uściślijmy, co z definicji wskazuje na zamknięty związek dwóch osób, czyli bycie ze sobą „na wyłączność”. Takie sformułowanie świadczy o tym, że zarówno jedna, jak i druga strona nie wchodzą w żadne relacje -  w tym seksualne - z innymi partnerami. Oczywista oczywistość, ale godna podkreślenia, bo jest również coraz więcej par, które zaczynają być ze sobą w związku, ale jednocześnie chcą, aby był to związek otwarty lub poliamoryczny.

Wobec takiego układu, który jest już na początku zdefiniowany, tworzy się w związku przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i zaufanie - naruszenie zasady czy werbalnej „umowy” między partnerami powoduje utratę zaufania i poczucia bezpieczeństwa, żal, rozczarowanie, zranienie. Zdradą - zarówno dla jednej, jak i dla drugiej płci - może być szereg zachowań, w tym zdrada seksualna, ale również spotykanie się z innymi ludźmi - czy poprzez sieć, czy w życiu realnym, jeżeli konsekwencją jest nawiązanie bliskości i intymności emocjonalnej.

Zwykle, co warto zaznaczyć, zanim dojdzie do zdrady, niezależnie z której strony (bo zwykle „obwiniamy” tylko panów, a nie tylko oni zdradzają), znamiona kryzysu w relacji podstawowej można dostrzec już dużo wcześniej. Problemem jest tylko to, że nie zawsze partnerzy umieją i chcą na ten temat ze sobą rozmawiać, jak również często - jeśli dojdzie do rozmowy o niespełnionych potrzebach - nie potrafią przyjąć swojego kawałka odpowiedzialności za rozpad więzi, trudności komunikacyjne, niesatysfakcjonujący seks, itd. W takich sytuacjach jedna z osób zwykle czuje się odtrącona i nieakceptowana, co skutkuje chęcią poszukiwania bliskości i akceptacji poza związkiem. Chciałabym zostać dobrze zrozumiana: decyzję o zdradzie podejmuje jedna osoba i za zdradę jest w pełni odpowiedzialna wraz jej konsekwencjami, niemniej jednak za jakość związku odpowiedzialne są dwie osoby i nań pracują.

Badań dotyczących zdrady jest bardzo dużo. Profesor Zbigniew Izdebski w swoim raporcie „Seksualność Polaków na początku XXI wieku” (2011) wskazuje, że zdradza 17% kobiet i 28% mężczyzn. Z badań profesora dotyczących życia seksualnego internautów (2010) dane są już większe. Do skoku w bok przyznaje się 42% kobiet i 48% mężczyzn. Z innego badania, publikacji Centrum Profilaktyki Społecznej, wynika, że 29% pań i 38% panów dopuściło się zdrady - z tą różnicą, jak wskazują statystyki, że romanse pań trwają dłużej, w przeciwieństwie do panów, którzy statystycznie preferują kontakty jednorazowe lub bardzo krótkie. Badania CBOSu (2013) z kolei pokazują, że niewierności dopuszcza się 52% panów i 33% pań. To bardzo dużo. Przekształcając cyferki na osoby, oczywiście statystycznie, można powiedzieć, że co drugi mężczyzna i co trzecia kobieta zdradzają.

zdradafot. Shutterstock

Co popycha ludzi do zdrady? Rzecz jasna, szereg czynników, ale tylko część z nich to jednorazowy seks, jakiego dopuszczają się osoby na wyjazdach służbowych czy pod wpływem alkoholu. I tak, jednym z najpopularniejszych czynników jest alkohol, który powoduje większą swobodę działania, ale znacznie ogranicza jasny tok myślenia, przez co można się całkowicie „zapomnieć się”. Tym samym, wyjazdy służbowe, z pozoru sytuacje niebudzące niepokoju lub niesprzyjające ryzyku, stają się sposobnością do popełnienia zdrady. Zdrady te zwykle nie są ujawniane, z reguły są jednorazowe i zdradzający partnerzy/ki próbują je puścić w niepamięć.

Czasem czynnikiem pchającym do zdrady jest chęć odwetu na poprzednim lub obecnym partnerze/ce, który zdradził, zostawił lub wyrządził krzywdę. Skrzywdzona i urażona osoba będzie wtedy poszukiwała innych osób, z którymi może wejść w relację, zostawić, zemścić się - po to, aby pokazać lub uzmysłowić ukochanej osobie, jak zdrada boli. Tymczasem taki odwet zwykle nie powoduje refleksji nad czynem swoim czy partnera, ale raczej nakręcanie się spirali zemsty i złośliwości, jak również świadczy o tym, że przyczyna, dla której do zdrady doszło, nie została ani rozwiązana, ani przepracowana.

Jednocześnie nie można zapomnieć w tym miejscu o zdradach, które są wynikiem nieudanego pożycia seksualnego, utraty bliskości i zaufania, czasem wręcz rozpadu związku, pomimo iż formalnie nadal on istnieje. Do czynników ryzyka należą: rutyna w sypialni, brak komunikacji seksualnej pomiędzy partnerami (będę to powtarzać jak mantrę), wyczerpanie się repertuaru zachowań seksualnych i brak chęci do przełamywania barier, urozmaicenia seksu (tymczasem bariery są po to, żeby je wspólnie przekraczać ), utrata więzi spowodowana konfliktami i nieporozumieniami, które pozostają niewyjaśnione i nieprzepracowane, co z kolei skutkuje urazem do partnera i brakiem chęci do pracy nad związkiem.

zdradaShutterstock

Bardzo częstym powodem do zdrady wśród mężczyzn jest skupienie się partnerki wyłącznie na ciąży, a później na wychowywaniu dzieci. Wielu mężczyzn skarży się, że przestali czuć się ważni i potrzebni, kiedy ich partnerki zaszły w ciążę. Jak oni sami twierdzą - czuli się jak „reproduktorzy”, których jedynym zadaniem było zapłodnienie. Kobiety, owszem, często skupiają się wyłącznie na ciąży i wydaje im się, że mogą zrezygnować z seksu i innych zachowań wzmacniających bliskość seksualną, bo przestaje być im to potrzebne.

Kolejnym trudnym momentem dla mężczyzny są narodziny dziecka. Niektóre kobiety całkowicie poświęcają się pielęgnacji noworodka, odsuwając mężczyznę i od siebie, i od noworodka -deklarując, że wszystkim się zajmą, zrobią lepiej, itd. Nie chcą, aby ich partner brał w codziennych czynnościach związanych z dzieckiem udział. Nie wszystkie panie tak postępują, to rzecz jasna, ale niektóre - owszem, tak. Dla mężczyzn czas ciąży i narodzin dziecka jest okresem pełnym lęku, niepokoju i wielkich zmian. Zazwyczaj chcą uczestniczyć we wszystkim i pomagać swoim ukochanym, być obecnym po partnersku, a kiedy nie mogą, pomimo tego, że komunikują swoje potrzeby, czują się odrzuceni, niepotrzebni, niekochani, nieakceptowani. Taki stan odtrącenia, który się przedłuża, jest dla panów bardzo trudny i skutkuje zdradami, a często również rozstaniem lub rozwodem. Niestety, dla tych pań, dla których macierzyństwo staje się osią życia, przyjęcie argumentu, że po jej stronie jest również odpowiedzialność za utratę więzi (nie za zdradę, podkreślam!) jest nie do przyjęcia.

Idąc dalej - to, co często popycha do zdrady, to chęć podbudowania własnej atrakcyjności i poczucia własnej wartości. To zwykle ma miejsce, kiedy partnerzy przestają się czuć dla siebie atrakcyjni i przestają dbać o wzajemny język miłości. Podobnie się dzieje, kiedy dochodzi do habituacji, czyli przyzwyczajenia się do siebie. Zwykle w pewnym momencie namiętność wygasa, co jest zupełnie naturalnym procesem dla par bywa też, że żar gaśnie, kiedy oboje doskonale znają już mapę swoich ciał, wiedzą, jak się dotykać, co lubią, a z obawy przed reakcją partnera nie decydują się realizację swoich fantazji i pragnień w związku. Nie można również zapomnieć o chęci nowych doświadczeń, która pojawia się m.in. wtedy, gdy partnerzy są dla siebie pierwszymi partnerami seksualnymi. Czasem również zdrada jest celowa i intencjonalna - po to, aby zdradzony partner pierwszy podjął decyzję o rozstaniu.

Zdarza się również, że dysfunkcje seksualne pchają partnerów w ramiona innych osób. Na przykład zaburzenia erekcji - zwłaszcza wtedy, gdy brak jest jakiejkolwiek chęci do podjęcia leczenia przez panów - powodujące albo zbyt krótki seks, albo jego całkowity brak, efektem domina powodują z kolei brak satysfakcji seksualnej u kobiet, frustrację, naturalną chęć odczuwania przyjemności i w rezultacie - zdradę.

Dane dotyczące zdrady (i nie tylko zresztą) są danymi deklaratywnymi. Trudno jest w istocie ocenić, jak dużo osób zdrady się dopuszcza. Zdrada pomimo ogromnej liberalizacji postaw w zakresie seksualności, nadal jest stygmatyzowana społecznie i trudno ją zrozumieć, a tym bardziej zaakceptować. I każdy rozstrzyga to indywidualnie. Statystyka wskazuje, że częściej zdradzają mężczyźni. Kobiety są zdecydowanie bardziej dyskretne i zwykle nie przyznają się do tego tak często, z uwagi na większy ostracyzm społeczny - zdarza się, że są wykluczane z grona znajomych i koleżanek z uwagi na lęk, że mogą również wejść w relacje z ich partnerami. Choć również duże znaczenie ma to, że mężczyznom z reguły (ale nie jest tak zawsze) łatwiej się wejść w przypadkowy seks, bez zobowiązań, skorzystać z usług prostytutki, ogólnie: nawiązać okazjonalny kontakt pozbawiony emocji, niż kobiecie. Kobiety, kiedy zdradzają, zwykle wchodzą w długotrwałe romanse oparte na zaangażowaniu.

Zdrada jest zachowaniem, którego konsekwencje każda osoba zdradzona i zdradzająca musi rozstrzygnąć sama. Czy wrócić i przebaczyć? Czy wziąć swój kawałek odpowiedzialności? Czy będę w stanie nie przeszukiwać marynarki, bluzek, portfeli, telefonu i komputera ukochanej osoby obawiając się, że być może znowu natknę się na obcy włos lub zapach, a może zdjęcie i korespondencję? Zdrada zwykle wydaje się czarno-biała. Czy można w niej dostrzec „bielszy odcień bieli” lub gamę „szarości” - to kwestia indywidualna. Tym bardziej, że coraz częściej cierpienie i żal można spotkać nie tylko ze strony zdradzonych, ale również zdradzających, którzy mają ogromne poczucie winy i chcą zmiany.

Więcej o: