10 dowodów na to, że naprawdę lubisz seks (i się tego nie wstydzisz)

Choć zachęca się nas do erotycznej ekspresji, szukania punktu G i przeżywania wielokrotnych orgazmów, niepisana zasada stanowi, że dziewczyny powinny chcieć seksu rzadziej niż mężczyźni, cieszyć się nim mniej entuzjastycznie i czekać na tego jedynego. Ale co mają powiedzieć te z nas, którym rozkoszy ciągle mało?

Linda ma sporo koleżanek, których mężowie miewają wieczorami bóle głowy. Jeszcze więcej takich, których mężczyźni się boją, bo widać, że trudno im dogodzić, zwłaszcza w łóżku. Linda zna też takie dziewczyny, które kochają seks, ale dały sobie już spokój z szukaniem faceta, który spełni ich oczekiwania, bo ci bystrzy są mało jurni, a ci jurni mało bystrzy. Większość dziewczyn nie ma wyjścia, więc poskramia swoją seksualną energię, chodząc na siłownię, pracując do późnych godzin nocnych albo czytając o wszystkich 50 twarzach Greya. Ale co zrobić, jak nawet tak wyrafinowane zabiegi nie zagłuszają błagalnych monologów waginy? Może po prostu przyznaj się, że masz rozbuchane libido. W teorii jesteś mokrym snem każdego mężczyzny, w praktyce - rzadkim i lekko niebezpiecznym okazem, który trudno zamknąć w klatce konwenansów.

rys. Magda Danajrys. Magda Danaj

1. Chcesz seksu częściej niż twój chłopak

Zachowujesz się jak nastolatek ze spontaniczną erekcją. Chcesz, żeby on cię wziął, gdy stoicie w korku na Świętokrzyskiej, w jego pokoju dziecinnym na imieninach babci, w toalecie, gdy przychodzi cię odwiedzić w biurze. Nie obchodzi cię, kto patrzy, która jest godzina i że robiliście to już dwa razy w ciągu 24 godzin. Na początku każdy facet jest zachwycony tym, że do seksu podchodzisz sportowo. Nie wymagasz gry wstępnej (a w każdym razie jesteś skłonna ją pominąć), nie zapalasz świec, nie otwierasz wina. Jesteś gotowa zawsze, ale zapominasz, że u niego to działa trochę inaczej. Plusem sytuacji jest to, że masz pewność, że on cię nie zdradzi, bo zwyczajnie nie da rady. Minusem to, że po pewnym czasie możesz zacząć mu się kojarzyć z natarczywą ciotką, która kiedyś składała mokre pocałunki na jego dziecięcych policzkach.

2. Masz wibratorów więcej niż mała dziewczynka Barbie

Różowy z wypustkami? Leży na półce. Ten z puszkiem? W górnej szufladzie. Taki duuuuży i pachnący truskawkami? Zawsze przy łóżku. Nie czekasz do osiemnastki ani wieczoru panieńskiego, żeby w prezencie dostać zmysłową zabawkę. Jesteś koneserką i kolekcjonerką wrażeń. Bo przecież tak jak żaden... mężczyzna nie jest taki sam, tak każdy wibrator też ma duszę.

3. Wszyscy nazywają cię „zdzirą”, a ty po prostu nie potrafisz znaleźć tego jedynego, który będzie lubił to, co ty i tak samo często

Chociaż otaczasz się wyluzowanymi i wyzwolonymi znajomymi, kilka razy zdarzyło ci się usłyszeć oburzone szepty. W kuluarowych rozmowach padały słowa „nimfomanka”, „łatwa dziewczyna”, a może nawet „zdzira”. Tak, to prawda, że sypiasz z kilkoma kolesiami naraz, masz przygody na jedną noc albo zmieniasz chłopaków jak rękawiczki. Jeśli żaden mężczyzna nie był jeszcze w stanie zaspokoić twojego apetytu, to nie powód, żeby iść na kompromis.

4. Wchodzisz kolesiom na ambicję

Bo jasne, że fajnie, że chcesz to robić cały czas i im dziwniej tym lepiej, ale może oni nie potrafią dotrzymać ci kroku? A może zastanawiają się, ilu było wcześniej i ilu przyjdzie potem. Mężczyźni, widząc że jesteś doświadczona, otwarta i widziałaś więcej pornosów od nich, zaczynają zachowywać się jak operowe diwy na chwilę przed debiutem. Zjada ich trema, nie potrafią wydobyć z siebie nie tylko dźwięku, ale też jakiegokolwiek ruchu. Albo - nie wiadomo, co gorsze - pochodzą do seksu z tobą jak do eksperymentu, przygotowując, testując, zapisując wyniki.

5. Ludzie nie odróżniają ciebie, kobiety o zdrowym apetycie od seksoholiczki

Przyjaciółki nie mówią ci już, że to nie przystoi. Zwyczajnie każą ci się leczyć. Albo dopytują wciąż, czy bierzesz tabletki, zabezpieczasz się i czy aby na pewno nie jesteś w ciąży. Uważają, że jeśli nie chcesz żyć bez seksu to znaczy, że nie możesz i proponują ci terapię 12 kroków. Ale czy naprawdę musisz się tłumaczyć z tego, że lubisz to robić? Póki nie zależy od tego twoja samoocena, wszystko jest w porządku.

Trzeba sobie radzićTrzeba sobie radzić

6. Wszystkie przyjaciółki ci się zwierzają, bo uważają cię za ekspertkę

Musiałaś kiedyś pokazywać, jak się robi loda na bananie? Albo opowiadać ze szczegółami fabułę „Mommy, Stop Fucking My Friends” (tytuł autentyczny!). A może oczekują sprawozdania po każdej twojej przygodzie i opowiadają, że ich chłopaki chcą to robić tak dziwnie, od tyłu. Kusi cię, żeby kazać im sięgnąć po „Cosmo”? A może chcesz nieść kaganek oświaty? Tak czy siak, nie ma nic mniej podniecającego niż dziewczęce chichoty na piżama party.

7. Wszystko ci się kojarzy i zawsze jesteś podniecona

Czyli czujesz się dokładnie tak jak każdy chłopak od 12 do 20 roku życia (miejmy nadzieję, że nawet później...). Widzisz umięśnionego przystojniaka w reklamie Coli i robi ci się gorąco. Czytasz książkę, niech to będą nawet „Wichrowe wzgórza” i robisz się mokra. On dzwoni do ciebie, a ty szybko rozmowę o pogodzie zmieniasz w seks telefon. Na to na szczęście jest sposób: wystarczy, że wyobrazisz sobie tego łysiejącego kolegę z pracy, który zawsze trzyma rękę w majtkach, gdy kseruje dokumenty...

8. Bez problemu oddzielasz seks od miłości

I dziwisz się koleżankom, że po każdej nocy z nowym mężczyzną od szóstej rano czekają na telefon. Ty śpisz snem sprawiedliwej po kilku dobrych rundkach cielesnych uciech. Co nie znaczy, że od razu nazywasz je miłością. Nie, wcale nie jesteś niepodatna na uczucia. Jak się zakochasz, to na zabój. Ale przecież serce nie jest tak pojemne, żeby pomieścić Grzesia, Krzysia i Pawła. A to tylko w tym miesiącu.

9. Nie przyznajesz się z iloma mężczyznami spałaś

Bo nie chcesz robić przykrości narzeczonemu. Bo nie chcesz, żeby znajomi plotkowali. I za żadne skarby nie chcesz, żeby do trafiło do twojej mamy. Tajemnice alkowy niech pozostaną w alkowie. Tylko ty czasem otwierasz album swojej pamięci i przeglądasz znajome twarze: Ryśka, który nauczył cię tego triku z..., Marka, który najgłośniej krzyczał i Rafała długodystansowca. Niektórzy zbierają znaczki. Ty masz trochę bardziej interesujący klaser.

10. Seks jest dla ciebie jak fitness

Jesteś giętka jak po jodze, silna jak po siłce, spocona jak po joggingu. Jeśli uprawiasz seks regularnie, w sposób urozmaicony i nie tylko w pozycji misjonarskiej, nie potrzebujesz biegać maratonów. Z pobłażaniem patrzysz na koleżanki, które płacą kilka stów miesięcznie na karnet do fitness clubu. Ty masz swój w czterech ścianach sypialni. A inni mogą ci tylko pozazdrościć.

Więcej o: