Czy wiesz, co lubią twoje piersi?

Niezależnie od rozmiaru, wieku i doświadczenia życiowego ich posiadaczek, należą im się szczególne względy. Jak dbać o piersi? Oto cztery filary pielęgnacji.

Po pierwsze - masuj

Podobno najlepszy jest masaż piersi wykonany męskimi dłońmi. Mniejsza o to, czyje to będą dłonie, byleby wykonywały ten masaż regularnie. Ideałem byłoby, gdyby wykonywały go codziennie. Masaż najlepiej robić pod prysznicem. Bo polewanie piersi wodą jest jednym z jego wariantów. A konkretnie - naprzemienne polewanie piersi zimną i ciepłą wodą (zmiana temperatury powinna następować co pół minuty). Jeśli strumień zimnej wody puszczany na piersi jest ponad wasze nerwy, polecam delikatne masowanie piersi gąbką lub rękawicą. Zawsze kolistymi ruchami, jakbyście kreśliły ósemki. Dla skóry, również skóry piersi (i dekoltu - wspominam o nim, bo jest w pobliżu, więc można o niego zadbać za jednym zamachem) bardzo korzystne są peelingi. Proponuję jednak unikać gruboziarnistych peelingów przeznaczonych do pielęgnacji ciała. Skóra na piersiach i na dekolcie jest cienka i delikatna, gruboziarnisty peeling będzie dla niej zbyt ostry. Zamiast niego, warto użyć drobnoziarnistego peelingu do twarzy lub produktu przeznaczonego do pielęgnacji biustu.

Przy okazji masażu przypomnę, że raz w miesiącu, najlepiej tuż po miesiączce, zamiast masować, należy pomacać, a dokładniej - przeprowadzić samokontrolę piersi. Jeśli o niej zapominacie, powieście sobie fiszkę z instrukcją badania pod prysznicem lub przy łazienkowym lustrze.

Samobadanie piersi to jedna z metod pozwalająca na wczesne wykrycie niepokojących zmian w piersi ShutterstockSamobadanie piersi to jedna z metod pozwalająca na wczesne wykrycie niepokojących zmian w piersi (Fot. Shutterstock)

Po drugie - nawilżaj

Po myciu się skórę należy nawilżyć. Dotyczy to również skóry biustu. Preparat nawilżający należy wmasowywać w piersi i dekolt codziennie. No i tu się zaczyna szaleństwo, bo nawilżanie biustu i dekoltu ma niejedno oblicze. Po pierwsze można na biust i dekolt nanieść dokładnie ten sam produkt, którego używamy do pielęgnacji ciała. Po drugie, można nanieść ten sam produkt, którego używamy do pielęgnacji twarzy. Po trzecie, może to być produkt specjalnie przeznaczony do pielęgnacji biustu. Oczywiście, pojawia się wątpliwość, czy używanie tego ostatniego ma sens. Producenci balsamów i kremów obiecują efekt podniesienia i ujędrniania biustu. I z większym lub mniejszym powodzeniem z tych obietnic się wywiązują. Natomiast nie należy mieć złudzeń. Owszem, produkty te poprawiają nawilżenie i napięcie skóry (stąd to „unoszenie” biustu w górę), równocześnie odżywiając i reanimując jej strukturę. Nie są jednak tym samym, co laser czy skalpel, a efekt ich działania utrzymuje się dopóki ich używamy. Sens więc jest, ale jeśli liczy się na cuda, to lepiej odłożyć do świnki skarbonki na wizytę u chirurga...

Nie mam dużego doświadczenia z kremami do biustu, ale przeglądając fora i blogi udało mi się wybrać kilka lubianych, popularnych i cenionych przez użytkowniczki produktów. Dlatego jeśli któraś z was lubi wyspecjalizowane kremy, to na pewno warto sięgnąć po:

Eveline Superskoncentrowane serum do biustu Total Push Up (około 16 zł) oraz Slim Extreme 3D Ujedrniające serum do biustu (około 16 zł) - ze wskazaniem jednak na ten pierwszy produkt,

Farmona Nivelazione Slim Modelujące serum ujędrniające biust Push Up (około 18 zł) oraz Skin LiftExtreme Maska liftingujaco-naprawcza poprawiająca gęstość skóry do twarzy szyi i dekoltu (około 20 zł),

Ivostin Liftingujące serum na szyję i dekolt SPF 15 (około 40 zł),

Natura Siberica Odmładzająca syberyjska lodowa maska do szyi i dekoltu (około 40 zł),

Tołpa Dermo Face lipidro. Maska-kokon maska-kokon odżywczo-regenerująca na twarz, szyję i dekolt (około 8 zł) oraz Dermo Body Bust Serum wypełniające biust (około 50 zł),

lub Pat&Rub Ujędrniający Balsam do biustu i dekoltu (około 140 zł).

Jestem ciekawa, czy stosowałyście którykolwiek produkt z tej listy?

Moja prywatna metoda dbania o skórę biustu i dekoltu polega na smarowaniu albo masłem do ciała (używam bogatych i regenerujących produktów najczęściej do skóry dojrzałej) albo kremem, czy serum do twarzy (produktami do cery dojrzałej z retinolem). Regularnie wykonuję peeling dekoltu i biustu peelingiem drobnoziarnistym do twarzy, a ostatnio także peelingiem do biustu i dekoltu Pat&Rub. Nieregularnie natomiast używam kremu Pat&Rub z tej samej serii. Mam też mocne postanowienie rozpoczęcia współpracy z maskami odżywczymi i nakładanie ich dwa razy w tygodniu (kiedyś się uda, na pewno!). Podobno piersi bardzo lubią się z olejami z kozieradki i czarnuszki. Nie miałam okazji wypróbować ich działania, ale może wy sprawdziłyście na sobie, czy faktycznie te oleje potrafią „powiększyć biust”?

Po trzecie - ćwicz

Pewnie nie spodziewacie się, że to napiszę, ale milion kremów do biustu nie zrobi dla was tego, co zrobi kilka minut ćwiczeń (wykonywanych regularnie, oczywiście).

Najprostsze z ćwiczeń? Proszę bardzo - stańcie wyprostowane, połączcie dłonie na wysokości piersi, przedramiona i łokcie trzymajcie równolegle do ciała nieco poniżej biustu i naciskajcie dłonią na dłoń. Wykonajcie to ćwiczenie przed lustrem, a zobaczycie, jak wasz biust „dźwiga” się do góry. Czy widziałyście kiedyś coś takiego po zastosowaniu kremu? Nie!

Nieco bardziej skomplikowane ćwiczenie to „damskie pompki” (oczywiście mogą być i te prawdziwe) wykonywane na podłodze lub podobne do nich ćwiczenie wykonywane na stojąco i polegające na przepychaniu ściany (dociskaniu do ściany dłoni umieszczonych na wysokości piersi).

Trzecie ćwiczenie w zasadzie powinnyście wykonywać stale, no, może z wyjątkiem tego czasu, który spędzacie leżąc. Polega ono na... wyprostowaniu pleców! Prostujecie się, ściągacie łopatki leciutko ku sobie i zdecydowanie mocniej ku dołowi (jakbyście chciały obniżyć swoje ramiona), wypychacie biust, a wciągacie brzuch. I co? Piersi od razu uniosły się. I urosły!

Po czwarte - dobierz sobie stanik

Mogą być ładne i wygodne, da się! (Fot. Foch.pl)Mogą być ładne i wygodne, da się! (Fot. Foch.pl)

Tak, istnieje taka teoria, że stanik bardziej szkodzi niż pomaga. Bo mięśnie, które są odpowiedzialne za „dźwiganie” biustu rozleniwiają się. Jestem gorącą przeciwniczką tej teorii. A że równocześnie jestem przeciwniczką rozleniwiania mięśni, polecam raczej zakup porządnego stanika sportowego i... ćwiczenia. Biust, który nie jest podtrzymywany stanikiem może i angażuje mięśnie do pracy, ale równocześnie rozciąga się. No, niestety. Z grawitacją nie wygramy. I choćby mięśnie nie wiem jak się starały, skóra, szczególnie ta niemłoda (ekhem!) rozciąga się, traci elastyczność i dzieje się z nią to, co w tym prehistorycznym sucharze o gwiżdżącej piersi.

Dlatego drogie panie, po raz drugi napiszę coś, czego prawdopodobnie się po mnie nie spodziewałyście - po przeczytaniu tego tekstu nie biegnijcie do drogerii, a do dobrej brafitterki. Wszystkim tym, które uwierzyły, że staniki uciskając ciało powodują zastoje limfy i zwiększają ryzyko zachorowania na raka mogę napisać, że naprawdę ISTNIEJĄ staniki, które są jak druga skóra. W chwili, gdy zapniecie haftki zapominacie, że macie na sobie cokolwiek co podtrzymuje piersi. I nie musicie wydawać na nie miliona złotych monet.

Więcej o: