Obcy bliźniacy są wśród nas - szukamy swoich sobowtórów!

Jednym z paradoksów naszej egzystencji jest to, że z jednej strony uwielbiamy podkreślać własną wyjątkowość - oto my, jedyni w swoim rodzaju, och, ach, klękajcie narody - z drugiej zaś strony cieszą nas nawet dość absurdalne podobieństwa do innych ludzi.

Niamh i jej Niamh i jej "obca bliźniaczka", źródło: TwinStrangers.com

Pamiętam ten moment, kiedy trafiłam do nowej podstawówki i dowiedziałam się, że jedna ze świeżo zapoznanych koleżanek urodziła się dokładnie tego samego dnia, co ja. Wow, niesamowite, hej, nie dość, że data piękna, to jeszcze ktoś ma tak samo jak ja! Tak, wiem, brzmi to prawie jak podjarka tonącego, gdy wyczuje pierwsze ukłucie bólu po chwyceniu brzytwy, ale tak było. Pamiętam też zdziwienie, kiedy na koloniach spotkałam chłopca, który miał na imię Dominik, a na nazwisko tak samo, jak ja. Była to niezła inba, że tak powiem. Nie zdarzyło mi się jednak nigdy, by ktokolwiek powiedział „o rany, wyglądasz zupełnie jak...”. Za to pewnej kobiecie z USA - owszem.

Siedziała sobie spokojnie z dwójką swoich dzieci w knajpie, gdy nagle podeszło do niej trzech mężczyzn i zapytało, czy aby nie należy do rodziny tej a tej. Skonfundowana kobiecina zaprzeczyła, panowie zaś pokazali jej zdjęcie swojej koleżanki i nagle... Cóż. To był ten dość przerażający moment, coś w stylu „skąd oni mają moje zdjęcie, w dodatku w koszulce, której nie pamiętam?”. Po tym spotkaniu nasza bohaterka wróciła do domu i zaczęła przegrzebywać odmęty internetu, by przy wsparciu przyjaciół dotrzeć do tamtej dziewczyny ze zdjęcia. W ten sposób znalazła swojego sobowtóra.

Nie ona pierwsza - i nie ostatnia. Cztery lata temu Sophie Robehmed, dziennikarka związana m.in. z takimi tytułami jak "The Independent", wpadła na pomysł, by odnaleźć swego sobowtóra. Wyszła z założenia, że skoro na naszej planecie żyje ponad siedem miliardów ludzi, musi być wśród nich ktoś, kto okaże się choć trochę do niej podobny. Szukała długo, sięgała po różne chwyty. Wrzuciła na serwis społecznościowy plakat, nagrała filmik, poszła nawet z wizytą do pracowników ochrony na lotnisku, by wsparli ją swoim oprogramowaniem wykrywającym twarze poszukiwanych osób. Na nic się to zdało. Pomogli znajomi, którzy z odmętów społecznościowych archiwów wyłowili zdjęcia Lauren, sympatycznej dziewczyny, która... no właśnie. Wygląda jak siostra bliźniaczka Sophie. Panie spotkały się zeszłego lata i zrobiły sobie wspólne zdjęcie.

Zdjęcie z kolejnego spotkania, źródło TwinStrangers.comZdjęcie z kolejnego spotkania, źródło TwinStrangers.com

Determinacja dziennikarki i sukces całej akcji zmotywowały trójkę znajomych - Niamh, Harrego i Terrence'a, do stworzenia projektu TwinStrangers, w ramach którego znaleźli nie tylko własnych „obcych bliźniaków”, ale pomagają w poszukiwaniach innym ludziom z całego świata.

W wielu przypadkach organizatorzy pomagają poszukiwanym nieco się do siebie upodobnić - podpowiadają jak przygotować makijaż i jak się uczesać. Pewne rzeczy jednak pozostają niepodrabialne. Wielu „dopasowanych” uczestników tego szalonego projektu ma nie tylko podobny kolor oczu i rysy twarzy, oni potrafią uśmiechać się w podobny sposób, peszyć, mówić, a nawet wybierać podobne ubrania. To równie ciekawe, co przerażające.

Postanowiłam sprawdzić, czy uda mi się znaleźć swoją „obcą bliźniaczkę” i zgłosiłam się do Niamh i jej ekipy. Jeśli się uda - dam wam znać. Póki co muszę zadowolić się głupawymi appkami, które od kilku dni podbijają serca moich znajomych. Wiecie, coś w stylu „sprawdź czyim jesteś sobowtórem”. Nasza wspaniała przełożona to zdaniem algorytmu wykapana J Lo, a ze mnie wyszła mała Scarlett Johansson, ale jakoś tego nie widzę.

Mhm, oczywiście. Srutu tutu, pęczek drutu.Mhm, oczywiście. Srutu tutu, pęczek drutu.

Red.Nacz. jakoby ta LopezRed.Nacz. jakoby ta Lopez

Chętnie skonfrontuję się ze swym prawdziwym sobowtórem. Jak dotąd udało mi się poznać kilkoro ludzi, którzy zachowują się niemal jak moi mentalni bliźniacy. Tylko, że wszyscy oni razem wzięci przeklinają mniej ode mnie. Z miłych stworzeń, z którymi czuję więź emocjonalną, więcej ode mnie przeklina tylko ten pieprzony, wyleniały sierściuch Rocket, ale polegliśmy na teście identyfikacji twarzy...

Więcej o: