Po co przepłacać? Sprawdzam smartfona niskobudżetowego

Kupując telefon określonej firmy płaci się za logo? Rzucanie się na sprzęt określonej firmy to snobizm? Cóż, od trzech tygodni testuję taniego smartfona i weryfikuję te poglądy.

Na początku ustalmy jedno. Wiem, że już za 1 zł można dostać bajerancki aparat do dzwonienia, internetowania, robienia zdjęć i smażenia jajek na odległość. Pod warunkiem, że godzisz się na warunki narzucone przez operatora sieci komórkowej. A co, jeśli tego nie chcesz?

Postanowiłam zrobić taki prosty test, eksperyment na żywym organizmie. Ponieważ iPhone5 leży w gruzach i czeka na lepsze czasy zwane "honorarium za książkę”, podobnie jak świetny LG NEXUS, który totalnie podbił moje serce i przeżył ze mną dwa bardzo trudne lata, by ostatecznie nieco się rozsypać (a jednak serwis kosztuje, to nie sklep wolnocłowy, nic za friko), sięgnęłam po niskobudżetową Mantę, która generalnie "ach, och, super smartfon za super cenę”.

Twarde dane

Weszłam w posiadanie modelu MS4503. Pudełko wygląda elegancko, estetyczne nadruki, bardzo ładne, srebrne tłoczenie. Jestem pod wrażeniem. Warto mieć takie pudełko. Sam aparat też zaskakująco gustowny. Na pierwszy rzut oka. Cytując recenzujących "prawie jak SONY, albo inne SAMSUNGI”. Aż chciałoby się dopisać, że Chińczyk płakał jak znakował. Tylna obudowa taka aksamitna w dotyku, aparat tak bardzo opisany, że HD, że MEGA. Waga piórkowa (niewiele ponad 150g).

Tymczasem w środku... Bateria litowo-jonowa 1300 mAh, ale to nic nie znaczy i o niczym nie świadczy. 512 MB pamięci RAM. Procesor dwurdzeniowy, zegar 1 GHz. Jeśli chcecie mieć dużo przyjemności z nagromadzenia literek i cyfr, albo jeśli NA SERIO wam to pomoże dokonać wyboru, to dodam, że jest to procesor MediaTek MT6572, GPU: ARM Mali-400 MP1 @500 MHz, dodatkowe informacje o bebechach: Cortex A7, 28 nm, 1,2 GHz, pamięć 32 KB, 32 KB L1, 256 KB L2, LPDDR2 266 MHz, HSPA+/TD-SCDMA,WCDMA, GSM Wi-Fi, odbiornik FM,Bluetooth, wbudowany GPS.

Cóż z tego, skoro nie ma LTE. Tak nie ma i nie będzie... Jest za to miejsce na dwa rodzaje kart SD, dwie karty SIM, dwa aparaty fotograficzne, w tym tylny o rozdzielczości 5 Mpx. Jest radio, obsługa mp3, można robić z tego telefonu hotspot. Generalnie jest jeszcze dużo rzeczy, ale to wszystko jest cholernie nudne, bo i tak nie ma znaczenia w konfrontacji z podstawowymi "niedoskonałościami".

Screen ze strony manta.com.plScreen ze strony manta.com.pl

Czas na uwagi związane z użytkowaniem

Hej, czy wiecie, że przycisk "Power” nie zawsze reaguje? Ja już wiem, nie jestem pewna, czy wynika to z faktu, że telefon się zawiesza (jak zawiesza, jak nie zawiesza, napisali przecież w komentarzach i opiniach, że super fajny i się nie zawiesza!), czy może dlatego, że nie wszystko do siebie pasuje i czasem nie styka. W tym drugim przypadku robię się z miejsca spokojniejsza przypominając sobie, dlaczego Automat Kałasznikowa był lepszy od szalenie precyzyjnie wykonanej broni niemieckiej. No właśnie dlatego, że nie wszystko stykało i było miejsce na piach.

Obudowa, choć srebrzy się na górze i na dole zdradza jednak wyraźną nutkę tandety na drugim planie. Plastik imitujący metal przywodzi na myśl dziecięce zabawki ze straganu. Po czym poznałam, że to plastik? Cóż, wystarczy jedno zadrapanie i to srebrne odłazi odsłaniając tamto szarobure. Klapka tylna zaczęła nieco odstawać, tak, jakby zatrzask już się wyrobił. A co to za zatrzask co się wyrabia po zaledwie trzech tygodniach? Odpowiadam: jest to zatrzask słabej jakości.

Działanie. Więc smartfon działa. Oczywiście szybciej się wyłącza niż włącza, ale ma tę zaletę, że nawet jak już twierdzi, iż został mu ledwie 1% baterii, to wciąż całkiem nieźle się trzyma. Co dalej? Pisali, że ekran dotykowy działa doskonale. No tak, to prawda, w porównaniu z Huawei, który kiedyś testowałam jest cudownie. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby myślał szybciej. Ten oto smartfon bowiem należy do urządzeń wolnomyślących. Bardzo wolno, w sensie powoli, ale też, coraz częściej, samowolnie. Ale po kolei. Przetestowałam sobie wbudowany aparat. Cóż, ta matryca z tą optyką daje efekt ostrości zbliżony do kopii VHS popularnego filmu po czterdziestym odtworzeniu. Właściwie wciąż widać, że zamiast Łowcy Jeleni jest domowe porno, ale i tak nie odczuwacie przyjemności. A kliknięcie w ikonkę aparatu sprawia, że przez następnych 15 sekund zastanawiacie się, czy on się wyłączył, czy jednak odpala appkę.

Słuchawki dołączone do zestawu, takie z mikrofonem, najlepiej od razu odłożyć na półeczkę. Nie rozwijać, nie używać, po co robić sobie przykrość? Chyba że lubicie biały szum. Znam kilku koneserów, którzy mogą godzinami rozmawiać o różnicach między białym szumem, a różowym, o zaburzeniach i trzaskach. Nie brak też płyt i kaset z taką muzyką. A tu? Proszę bardzo - magiczne słuchawki, które każdy dźwięk wzbogacą o fantastyczne zniekształcenia! Powiem więcej, jeśli użyjecie swoich własnych, sprawdzonych słuchawek, które nie dodają takiego efektu - zdziwicie się, gdy tylko spróbujecie podbić głośność w telefonie. Nieźle burczy.

Zainstalowałam też kilka aplikacji. Nie szalałam. Ot - komunikator (Telegram), Facebook (bo taka praca), Spotify (bo muzyka), Instagram (bo przywykłam przez tych pięć lat). I tyle. Trzy na cztery aplikacje zazwyczaj się wywalają. Spotify potrafi się wyłączyć przy trzecim utworze (a jestem litościwa, włączam tryb "samolot” i nie odpalam niczego więcej, po prostu chcę posłuchać muzyki (i białego szumu lub burczenia). Facebook się po prostu wyłącza. Instagram zamula. Telegram za to działał przez większość czasu bez zarzutu, dopiero ostatnio pojawiły się komunikaty, że nie daje rady.

Widzę doskonale, jak to smartfoniszcze dusi się niczym staruszka pożerająca kłąb marynowanego imbiru z wasabi na raz myśląc, że to deser. Nic nie sprawia człowiekowi więcej bólu niż ten widok. No, może kulawa panda pełznąca w poprzek autostrady. Więc nieco cierpiałam, ale byłam wyrozumiała, z troską czyściłam pamięć i robiłam porządki. A potem, w trzecim tygodniu użytkowania, mój smartfon zyskał własną osobowość, usamodzielnił się i uznał, że on wie lepiej, czego potrzebuję. Kiedy więc chcę oddzwonić do kogoś, to on jednak wybiera inny numer w trybie "wideorozmowa”. Czasem upiera się, że jednak powinnam odpalić inną appkę, wcale nie chciałam sprawdzić poczty, a to, że kliknęłam w ikonkę z kopertą mogło równie dobrze znaczyć, że chciałam jednak włączyć Tubę.FM.

Ale o czym to ja? A tak. Producent zarzeka się, że oto trzymam w ręku "nowoczesne urządzenie skierowane jest do wszystkich tych, którzy poszukują produktów o subtelnym i wyjątkowym designie, z dobrymi parametrami technicznymi, ale w rozsądnej cenie”. Jeśli poszukujecie subtelności godnej projektantów Fiata Multipla, wyjątkowości na miarę Faszyn from Raszyn z parametrami dobrymi jak listopadowa mżawka w Darłówku, ALE W ROZSĄDNEJ CENIE, polecam ten model. Ja tam narzekać nie zamierzam, bo w sumie lubię ćwiczyć swój ZEN, a i tak nie stać mnie aktualnie na naprawy zgruzowanego sprzętu.

Aha! Szybka w Mancie pękła dopiero po 17 dniach użytkowania.

Więcej o: